Amerykanie gromadzą siły wokół Kuby. Koniec reżimu?
604 segments
1 lipca 1898
roku, środek wojny
amerykańsko-hiszpańskiej.
Ochotnicy z oddziału Raf Riders
szturmują właśnie hiszpańskie pozycje
obronne na wzgórzach San Juan pod
Santiago na wschodzie Kuby. Do ataku
prowadzi ich 39letni Fiodor Roosevelt.
Szturm żołnierzy Rough Riders kończy się
pełnym sukcesem. Wkrótce później
hiszpański garnizon na wyspie
kapituluje, a Madryt zmuszony jest
podpisać upokarzający traktat pokojowy.
Hiszpańskie imperium kolonialne
przestaje istnieć. Porto Ryko, Guam,
Filipiny oraz Kuba przechodzą pod
kontrolę USA. Trzy lata później bohater
spod wzgórz San Juan, pułkownik Fiodor
Roevelt zostaje prezydentem USA.
Zrewolucjonizuje on amerykańską politykę
zagraniczną.
Roosyveld przeprowadzi reinterpretację
doktryny Monroe z 1823
roku. Pierwotną ideę powstrzymania
europejskich mocarstw kolonialnych przed
ingerencją w sprawy Ameryki Łacńskiej
Roosevelt przekształci w uzasadnienie
dla amerykańskiej hegemonii w regionie.
Symbolem tej hegemonii staje się
polityka grubego kija, Big Stick
Diplomacy, która usankcjonuje użycie
siły dla ochrony amerykańskich
interesów, dając tym samym ideologiczne
zaplecze dla licznych interwencji
wojskowych i traktowania Karaibów jako
wewnętrznego jeziora USA.
Po ponad 120 latach od tamtych wydarzeń,
prezydent Trump nie tylko wraca do
doktryny Monroe i polityki grubego kija,
ale próbuje odczytać je na nowo w
jeszcze bardziej radykalnej wersji, tak
aby stworzyć ideologiczne uzasadnienie
do nowej ery amerykańskiej dominacji nad
zachodnią półkulą. Pierwszy krok do tej
nowej dominacji został już wykonany. 3
stycznia prezydent Maduro został porwany
przez amerykańskie służby specjalne, a
Wenezuela dołączyła do amerykańskiej
strefy wpływów. Teraz czarne chmury
zbierają się nad Kubą, która stała się
kolejnym celem prezydenta Trumpa. Okręty
wojenne US Navy gromadzą się wokół
wyspy, a amerykańskie samoloty
szpiegowskie prowadzą rozpoznanie wzdłuż
kubańskiego wybrzeża. Kolejne pokolenie
Rough Riders przygotowuje się do wbicia
amerykańskiej flagi nad wzgórzami San
Juan. Zapraszam na raport lat 20.
Wojna to nie tylko starcia na froncie,
to decyzje podejmowane z wyprzedzeniem.
Kto otworzy koalicję? Kto kontroluje
zasoby? Kto pierwszy zareaguje? Co byś
zrobił, gdybyś miał w rękach los całego
państwa? W Supremacy World War 3
przejmujesz kontrolę nad prawdziwym
krajem i rywalizujesz z nawet 99
graczami w czasie rzeczywistym.
Zarządzasz gospodarką, negocjujesz
sojusze i rozwijasz armię, czołgi,
myśliwce i okręty podwodne. Nowy sezon
Underworld Protocol prowadza czarny
rynek. Codziennie otrzymujesz tajne
oferty handlowe. Przyjmujesz je na
własne ryzyko. Wpadka oznacza chaos w
twoich miastach i publiczne
zdemaskowanie, ale nagroda potrafi
zmienić losy całej rozgrywki. Debiutuje
też nowy oficer Naravid Cryde Sornchi.
Najemnik wyspecjalizowany w walce
miejskiej, który nagradza precyzję
zamiast ogólnej siły. Wejdź w link w
opisie i odbierz darmową jednostkę Elite
Railgun wartą 40 $ar. Oferta dla nowych
graczy ważna 30 dni.
Aby zrozumieć, dlaczego Kuba stała się
kolejnym celem Donalda Trumpa, należy
cofnąć się do 3 stycznia 2026 roku. Tego
dnia Amerykanie uprowadzili prezydenta
Wenezueli, Nicolasa Maduro, a władzę w
Caracas przejęła wiceprezydent Delsse
Rodriguez. Jak szybko wyszło na jaw,
Rodriguez była wtajemniczona w plany
Amerykanów i zgodziła się na współpracę.
W ten sposób Wenezuela została de facto
włączona w amerykańską strefę wpływów.
Wydarzenia z Caracas odbiły się szerokim
echem w oddalonej o 2000 km Havanie.
Wenezuela była bowiem dla Kuby
największym dostawcą energii. Co miesiąc
w Wenezueli przybywały na wyspę
regularne dostawy ropy, które pokrywały
około 50% kubańskiego zapotrzebowania
energetycznego. Wraz z usunięciem Maduro
to źródło wysło. Stali za tym oczywiście
Amerykanie. którzy doszli do wniosku, że
odcięcie Kuby od wenezuelskiej ropy
doprowadzi do kryzysu energetycznego na
wyspie i obalenia reżimu, który był
cierniem wokół Ameryki od sylwestra 1959
roku, gdy oddziały Fidela Castro
wkroczyły do Hawany. Już 11 stycznia
Trump stwierdził cytat: "Stanowczo
sugeruję Kubańczykom, żeby zawarli
porozumienie, zanim będzie za późno.
Żadna ropa ani pieniądze nie trafią już
na Kubę.
Eskalacja wobec Kuby była zatem
naturalną konsekwencją sukcesu, jaki
administracja Trumpa odniosła w
Wenezueli. Oprócz tego istnieją jednak
jeszcze dwa czynniki, które odgrywają
istotną rolę. Pierwszym z nich jest
postać sekretarza stanu USA Marco Rubio.
Rubio jest synem kubańskich emigrantów.
Choć jego rodzice opuścili Kubę nie z
powodów politycznych, lecz ekonomicznych
i przyjechali do USA na trzy lata przed
rewolucją Fidela Castro, to Rubio
zbudował swoją karierę polityczną wokół
idei obalenia komunistycznego reżimu na
Kubie. Nic w tym dziwnego, gdyż Floryda,
z której pochodzi Rubio, stanowi główną
siedzibę kubańskiej diaspory. Od czasu
wejścia do świata wielkiej polityki
Rubio konsekwentnie blokuje każdą próbę
normalizacji stosunków z Kubą. Teraz
będąc na czele potężnego Departamentu
Stanu, ma okazję doprowadzić swoją
krucjatę do końca. Tym bardziej, że
polityka Rubio idealnie wpisuje się w
strategiczną wizję prezydenta, którą
Pransa okrzyknęła mianem doktryny Donro.
To zradykalizowana wersja doktryny
Monro, która całymi garściami czerpie ze
wspomnianej już na wstępie polityki
grubego kija, prezydenta Fiodora
Roosevelta. Trump żywi głębokie
przekonanie, że USA powinna gospodarczo,
politycznie, a jeśli trzeba również
wojskowo dominować nad zachodnią
półkulą. Doktryna Donroe łączy dążenie
do hegemonii z agresywną ideologią
antysocjalistyczną wymierzoną w tak
zwaną trójkę tyranii: Wenezuelę, Kubę i
Nicaraguę oraz nowym imperatywem
rywalizacji mocarstwowej, wypchnięciem
Chin, Rosji i Iranu z amerykańskiego
podwórka.
Usunięcie Maduro było pierwszym
przypadkiem zastosowania doktryny Donro.
Kuba ma być kolejna na liście. Po tym
jak Amerykanie odcięli Kubę od
dostawenezuelskiej ropy 30 stycznia
wyprowadzili kolejny cios. Prezydent
Trump działając na mocy ustawy o
nadzwyczajnych uprawnieniach
gospodarczych International Emergency
Economic Powers Act uznał Kubę za
nadzwyczajne zagrożenie dla
bezpieczeństwa narodowego USA, co
otworzyło drogę do nałożenia ceł
odwetowych na każde państwo, które
ośmieliłoby się dostarczyć wyspie
Paliwo. Meksyk, który po odcięciu
wenezuelskich dostaw pozostał jedynym
poważnym alternatywnym dostawcą,
natychmiast wstrzymał eksport.
Od tej pory Kuba była zdana tylko na
siebie. Kubańczycy wydobywają co prawda
pewne ilości ropy, około 40 000 boryłek
dziennie, jednak w żaden sposób nie
pokrywa to dziennego zapotrzebowania,
które wynosi ponad dwa razy tyle, 100
000 baryłek.
Egzekwowanie blokady powierzono straży
wybrzeża Stanów Zjednoczonych, która
zaczęła zawracać statki z ropą, które
zmierzały na Kubę. Jednym z takich
przypadków był grecki tankowiec Ocean
Mariner.
Jak nietrudno się spodziewać,
amerykańska blokada szybko doprowadziła
do wielogodzinnych blackoutów i paraliżu
życia na wyspie. Władze wprowadziły
szereg drastycznych kroków zamykając
szkoły, uniwersytety, wprowadzając
ograniczenia w funkcjonowaniu transportu
publicznego oraz szpitali, a także
zamykając część budynków administracji
publicznej, które nie zostały uznane za
niezbędne. To jednak nie uchroniło kraju
przed fizycznymi brakami ropy i paliw
oraz narastojącymi protestami
społecznymi.
Kubańskie władze przyznają, że sytuacja
jest dramatyczna i deklarują, że przyjmą
dostawę ropy i paliw od każdego kraju
chętnego do pomocy. Jednak amerykańska
blokada skutecznie odstrasza
potencjalnych sprzedawców. Jedynym
statkiem, który od rozpoczęcia blokady
dostarczył ropę na Kubę był rosyjski
tankowiec Anatoli Kołotkin. Było to pod
koniec marca, a wielkość dostawy
wyniosła około 730 000 baryłek ropy. A
zatem ilość, która pokrywa kubańskie
zapotrzebowanie zaledwie na tydzień.
Blokada naftowa nie jest wstępem do
jakiegoś przyszłego konfliktu. Pętla
wokół Hawany zaciska się już teraz.
Amerykanie wywierają presję na
Kubańczykach środkami nacisku
ekonomicznego. Pytanie brzmi, co się
stanie, gdy presja ekonomiczna okaże się
niewystarczająca.
Wtedy na scenę wkroczą amerykańskie siły
zbrojne. 20 maja na Morze Karaibskie
weszła grupa uderzeniowa lotniskowca na
czele z USS Nymc. Dołączył on do
operującej już w regionie morskiej grupy
desantowej Ivojima, w której skład
wchodzą trzy okręty desantowe, z których
pokładów operuje 22 morska jednostka
ekspedycyjna Marines, specjalizująca się
w desantach morskich i operacjach
specjalnych.
Kilka dni wcześniej przed przybyciem
Nimica US Southern Command, a więc
amerykańskie dowództwo odpowiedzialne za
operacje wojskowe w Ameryce Łacińskiej i
na Karaibach opublikowało krótki klip
podpisany trzema słowami: Lehal,
precise, ready. Zabójczy, precyzyjni,
gotowi. Nagraniu pojawiają się samoloty,
śmigłowce, czołgi, poduszkowce desantowe
i piechota. Sekwencja kończy się
lotniczym zdjęciem Kuby. Wszystko to ma
tworzyć narrację o gotowości Amerykanów
do interwencji zbrojnej i stanowić
dodatkowy środek nacisku na władz w
Hawanie. Innym elementem tej gry są
amerykańskie loty rozpoznawcze wzdłuż
kubańskiego wybrzeża. Analiza danych z
serwisu Flight Radar wykazała, że od 11
maja w rejonie wyspy operowały co
najmniej pięć samolotów patrolowych P8A
Poseidon i trzy drony obserwacyjne MQ4C
Triton. zbierając dane wywiadowcze o
kubańskich zdolnościach wojskowych i
kierownictwie politycznym w Hawanie.
Wszystkie odbyły swoje loty z włączonymi
transponderami, co pozwalało każdemu
śledzić ich trasy w czasie rzeczywistym.
To celowe działanie. Amerykanie chcą,
aby władze w Hawanie wiedziały, że znają
każdy ich ruch. Administracja Trumpa
skrupulatnie buduje narrację
przedstawiającą Kubę jako istotne
zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego
USA. Podstawą tej narracji jest kwestia
obcych placówek wywiadowczych. Na wyspie
znajduje się aż 18 znanych ośrodków
rozpoznania elektronicznego SIGINT.
Większość z nich prowadzonych jest przez
kubański wywiad, ale mamy tutaj również
trzy placówki chińskie i dwie rosyjskie.
Główna rosyjska placówka mieści się w
Lourdes na południu od Havany. To obiekt
rodem z okresu zimnej wojny, który
Moskwa reaktywowała w 2014 roku.
Chińskie placówki są nowsze i
prawdopodobnie lepiej wyposażone. Główna
z nich mieści się w Behukal, również
nieopodal Hawany. Chiny używają behukal
do monitorowania między innymi wyrzutni
rakiet w Cape Canaveral i jedynego WA
poligonu zdolnego symulować walki w
cieśninie tajwańskiej. Dodatkowo
niebezpiecznie blisko znajduje się
siedziba centralnego dowództwa USA
Sentcom nadzorującego operacje na
Bliskim Wschodzie, a przy okazji
rezydencja prezydenta w Maralago.
Warto odnotować, że mimo dysponowania
tak cennymi placówkami, Rosja i Chiny
starają się trzymać na uboczu obecnej
rozgrywki między USA a Kubą. Co prawda
pod koniec marca Rosjanie wysłali na
wyspę tankowiec Anatoli Kołotkin, ale
była to dostawa symboliczna, na którą
zresztą Waszyngton dał zgodę. Pekin
również nie pali się do pomocy,
obserwując z dystansu jak Trump testuje
granice własnego amerykańskiego podwórka
i wyciągają wnioski, które mogą im się
przydać w przyszłości w sprawie Tajwanu.
Nie trudno dostrzec, że w przypadku Kuby
Amerykanie grają zgodnie ze znanym
schematem, który zastosowali wcześniej
wobec Wenezueli. Oprócz presji
gospodarczej i wojskowej pojawia się
również wzięcie na celownik przywództwa
politycznego kraju. Tak jak Amerykanie
oskarżyli Maduro o handel narkotykami,
tak Kraula Castro 94latka,
byłego prezydenta Kuby i brata Fidela,
oskarżono o zabójstwo czterech
amerykańskich obywateli. Chodzi o
incydent z 1996
roku, gdy kubańskie lotnictwo
zestrzeliło dwa samoloty cywilne
należące do emigracyjnej organizacji
charytatywnej Brothers to the Rescue.
Amerykańska prokuratura twierdzi, że to
Castro wydał rozkaz do zestrzelenia
samolotów. Wszystko musi mieć podstawę
prawną. W dniu niepodległości Kuby,
którą kraj obchodzi 20 maja, prezydent
Trump zwrócił się do mieszkańców Wyspy
ze specjalnym oświadczeniem. Ameryka nie
będzie tolerować zbujeckiego państwa
stanowiącego bazę dla naszych wrogów.
Zaledwie 90 mil od terytorium Stanów
Zjednoczonych i nie spoczniemy, dopóki
naród kubański znów nie odzyska
wolności, o którą ponad 100 lat temu tak
mężnie walczyli jego przodkowie.
Postawienie ston oskarżenia i odsunięcie
Maduro od władzy wysłało jasny sygnał
jego socjalistycznym sojusznikom w
Hawanie. To nasza półkula, a ci, którzy
ją destabilizują i zagrażają Stanom
Zjednoczonym, poniosą konsekwencje.
Po doświadczeniach z Wenezueli,
Kubańczycy rozumieją, że lepiej nie
sprawdzać czy Trump blefuje. Dlatego
Havana sygnalizuje gotowość do ustępstw.
Jeszcze w kwietniu ogłoszono, że z
kubańskich więzień zwolnionych zostanie
ponad 2000 więźniów. Ponadto w połowie
maja zaaranżowano wizytę szefa CIA Johna
Radcliva. Przybył on do Hawany, gdzie
spotkał się z kubańskim ministrem spraw
wewnętrznych i przedstawicielami służb.
Na spotkaniu obecny był również
Rodriguez Castro, wnuk Raula. Kubańczycy
próbowali przekonać szefa CIA, że ich
kraj nie stanowi żadnego zagrożenia dla
Ameryki. Radcliff z kolei naciskał na
reformy polityczne i gospodarcze na
Kubie oraz żądał zamknięcia operujących
na wyspie placówek rosyjskiego i
chińskiego wywiadu, ostrzegając
jednocześnie, że okno czasowe na
porozumienie powoli się zamyka.
Mogłoby się zatem wydawać, że scena jest
już gotowa, a wszyscy aktorzy są już na
swoich pozycjach. Embargo paliwowe
pchnęło Kubę ku gospodarczej przepaści,
a siły zbrojne, które Amerykanie
zgromadzili w regionie są wystarczające
do obalenia komunistycznych władz w
Hawanie. Nadal otwarte pozostaje jednak
zasadnicze pytanie. Jaki jest ostateczny
cel Donalda Trumpa wobec Kuby? Na to
pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Na
przestrzeni ostatnich tygodni
amerykański prezydent przedstawił bowiem
szereg różnych opcji, którymi dysponuje.
Nie przesądzając jednak na którą opcję
finalnie się zdecyduje.
Pierwsza opcja to pełnoskalowa inwazja i
okupacja wyspy, a zatem powtórka ze
schematu dobrze znanego z operacji Just
C, czyli interwencji w Panamie w 1989
roku, gdy kilkanaście tysięcy
amerykańskich żołnierzy obaliło generała
Manuela Noriegę. Teoretycznie taka
operacja jest możliwa. Kubańskie siły
zbrojne, niegdyś jedne z najsilniejszych
w Ameryce Łacińskiej, obecnie skurczyły
się do około 45 000 słabo uzbrojonych
żołnierzy, którzy nie dysponują ani
sprawną marynarką wojenną, ani
lotnictwem. Pełnoskalowa inwazja
obarczona jest jednak ogromnym ryzykiem
politycznym i humanitarnym. Upadek
reżimu na Kubie oznaczałby, że
odpowiedzialność za sytuację na wyspie
musieliby przejąć Amerykanie. W ten
sposób staliby się odpowiedzialni za 10
milionów Kubańczyków pozbawionych
żywności, lekarstw, paliwa i prądu.
Stabilizacja sytuacji mogłaby się
ciągnąć miesiącami angażując duże zasoby
wojskowe, polityczne i finansowe USA.
Prezydent Trump, który wielokrotnie
krytykował podobne misje stabilizacyjne,
zdaje się nie być zainteresowany
przyjęciem pełnej odpowiedzialności za
Kubę. Na stole ma jednak również inne
opcje.
Drugą opcją jest powielenie scenariusza
wenezuelskiego. Przy użyciu sił
specjalnych Amerykanie mogliby pojmać
Raula Castro i przewieźć go do USA, aby
stanął przed sądem za wspomniane już
zestrzelenie dwóch samolotów w 1996
roku. Ten plan obarczony jest jednak
wielkim, a jednocześnie prozaicznym
ryzykiem. Castro ma 94 lata i zwyczajnie
mógłby nie przeżyć takiej operacji.
Gdyby zmarł, zanim przewiezionoby go do
Stanów, uprowadzenie straciłoby
jakikolwiek sens. Dlatego pojawia się
jeszcze trzecia opcja, również
powielenie scenariusza wenezuelskiego,
lecz nie w aspekcie porwania Maduro, a w
poszukiwaniu kubańskiej wersji Delsse
Rodriguez, a zatem osoby wywodzącej się
z obecnego reżimu, a jednocześnie
gotowej do współpracy z USA. Z
przecieków z amerykańskiej prasy wiemy,
że Trump chce, aby obecny prezydent, a
jednocześnie szef kubańskiej partii
komunistycznej Miguel Diac Canel ustąpił
ze stanowiska. Trump uważa, że jest on
zbyt radykalny i nie będzie chciał
realizować wolnorynkowych reform
gospodarczych.
Kto zatem mógłby w tej historii po
dymisji Dias Canela odegrać rolę
kubańskiego odpowiednika Dels Rodriguez?
Paradoksalnie najlepszymi kandydatami do
tej roli są członkowie rodziny Castro,
którzy posiadają ogromne wpływy w
strukturach władzy. Najpoważniejszym
kandydatem do roli kubańskiego
odpowiednika Delcy Rodriguez wydaje się
Oscar Perez Oliva Fraga. 54letni
inżynier, którego babka była rodzoną
siostrą Fidela i Raula. Perez Oliva
pełni obecnie funkcję wicepremiera oraz
ministra handlu zagranicznego i
inwestycji. Ma on kilka cech, które
czynią go atrakcyjnym dla Waszyngtonu.
Jest pragmatykiem i technokratą,
zwolennikiem szerokich reform
gospodarczych, a jednocześnie nie jest
obarczony nazwiskiem Castro. Do tego w
marcu tego roku ogłosił największą
reformę gospodarczą od 1959
roku, umożliwiając kubańskim emigrantom
z USA inwestowanie na Kubie. Warto
zwrócić uwagę, że Perez Oliwa został w
grudniu zeszłego roku deputowanym do
Zgromadzenia Narodowego, co zgodnie z
kubańskim prawem jest niezbędnym
warunkiem do objęcia urzędu prezydenta.
Może to sugerować, że grunt pod sukcesję
jest już przygotowywany.
Oprócz Perez Oliwy, dwóch innych
członków rodziny Castro, również odgrywa
ważną rolę w obecnej rozgrywce. Pierwszy
z nich to Rodriguez Castro, 41-letni
wnuk Raula Castro i szef jego osobistej
ochrony, który od miesięcy jest głównym
negocjatorem między rodziną Castro a
amerykańskim departamentem Stanu.
Raulito brał udział zarówno w rozmowach
z Marco Rubio, jak i Johnem Radcliffem.
W ostatnich tygodniach z cienia wyłonił
się ponadto Alejandro Castro Espin,
jedyny syn Raula, 60letni generał
brygady i były szef wywiadu, który
kilkanaście lat temu skutecznie
prowadził rozmowy z administracją Obamy
zakończone krótkotrwałą odwilżą.
Utrzymanie się rodziny Castro u władzy,
nawet jeśli rządziłaby tylko z tylnego
siedzenia, jak można się domyślić, nie
jest wymarzonym scenariuszem dla blisko
3 milionów kubańskich Amerykanów.
Kubańska diaspora zbudowała swoją
polityczną tożsamość wokół obietnicy
zmiany reżimu na wyspie, wolnych
wyborów, rozliczenia komunistów i zwrotu
mienia zagarniętego po 1959
roku. Porozumienie z Castro byłoby z ich
perspektywy po prostu zdradą.
Kubańska diaspora ma swojego
przedstawiciela w prezydenckiej
administracji. Nim oczywiście Marco
Rubio, który niestrudzenie lobuje za
likwidacją komunistycznych rządów na
Kubie. To nie tylko kwestia środowiska
emigranckiego, którym Rubio dorastał,
ale również kwestia jego ambicji
politycznych. Jeśli Trump zawrze teraz
porozumienie z Havaną, Rubio może
stracić poparcie swojego żelaznego
elektoratu, czyli Kubańczyków
zamieszkujących Florydę, a tym samym
stracić szansę na zostanie kolejnym
prezydentem USA. Nie jest bowiem żadną
tajemnicą, że Rubio to jeden z
najpoważniejszych republikańskich
kandydatów do wyścigu o biały Dom w 2028
roku. Rubio wcale nie jest na straconej
pozycji w sprawie Kuby. Choć ostateczna
decyzja należy oczywiście do prezydenta,
to Rubio posiada w administracji Trumpa
niezwykle silną pozycję, gdy idzie o
sprawy Ameryki Łacińskiej. Szanse, aby
przekonać prezydenta do interwencji na
Kubie zdają się tym większe, że po
blamażu, jakim zakończyła się
amerykańsko-izraelska wojna z Iranem,
krótka i zwycięska kampania wojskowa na
Karaibach mogłaby podreperować wizerunek
Trumpa i polepszyć jego notowania. Tym
bardziej, że kubańska armia nie stanowi
realnego zagrożenia dla amerykańskich
sił zbrojnych. Głównym zagrożeniem
związanym z interwencją zbrojną jest
konieczność wzięcia na siebie
odpowiedzialności za 10 milionów
Kubańczyków, zanim ich kraj będzie w
stanie samodzielnie stanąć na nogach.
Analitycy są podzieleni w
przewidywaniach dalszych ruchów Trumpa
wobec Kuby. Jedni uważają, że idąc
przykładem Wenezueli, Trump znajdzie
swoją kubańską Delsi Rodriguez i zawrze
porozumienie z Havaną. Inni uważają, że
wręcz przeciwnie, już wkrótce zobaczymy
upadek kubańskich komunistów.
Wskazówka co do dalszych kroków Trumpa
kryje się w granicach doktryny Donro.
Ogłaszając w zeszłym roku nową strategię
bezpieczeństwa narodowego USA, prezydent
Trump zapowiadał powrót amerykańskiej
dominacji nad zachodnią półkulą. Trump
nigdy nie wyjaśnił jednak w jaki sposób
dokładnie chce tę dominację zapewnić.
Przykład interwencji Wenezueli pokazał,
że dominację można zapewnić sobie nie
tylko poprzez regime change, zmianę
reżimu, ale także poprzez regime
compliance. zapewnienie sobie uległości
reżimu. To, że Trump zrezygnował ze
zmiany reżimu w przypadku Karakas nie
oznacza, że tak samo zrobi również w
przypadku Hawany. Istnieje zresztą
ciekawa teoria, która rzuca nieco inne
światło na styczniowe wydarzenia w
Wenezueli. Otóż pomysłodawcą usunięcia
Maduro i porozumienia z Delsi miał być
nie prezydent Trump, lecz właśnie Marco
Rubio. Zapewnienie sobie uległości
reżimu Wenezueli miało mieć bowiem
kluczowe znaczenie dla jego planów wobec
Kuby. Droga do Wolnej Hawany przebiega
przez Karakas. Przez lata to właśnie
Wenezuela stanowiła filar gospodarczy i
energetyczny dla Kuby i nic tak nie
osłabiło kubańskich władz jak odcięcie
ich od wenezuelskiej ropy i obłażenie
wyspy blokadą paliwową.
Jeśli faktycznie ta teoria jest
prawdziwa a wszystko co się dzieje od
porwania Maduro zostało ukartowane przez
Rubio, to czekamy nie na kolejną Dels
Rodriguez, lecz na kolejne pokolenie
Rough Riders zatykające amerykańską
flagę nad wzgórzami San Juan.
Na koniec przypomnienie. Supremacy World
War 3 to darmowa gra strategiczna PvP, w
której to ty decydujesz o losach swojego
państwa. Wejdź w link w opisie, załóż
konto i odbierz darmowy Elite Rail Gun o
wartości 40 $ar. Oferta ważna 30 dni
tylko dla nowych graczy.
Partnerami kanału są oponeo.pl. Zmień
opony na lepsze w 24 godziny. KFD.
polski producent suplementów diety i
żywności funkcjonalnej Infakt łatwiejsze
prowadzenie firmy oraz aplikacja
inwestycyjna XTB.
Dziękujemy także naszym patronom,
których wsparcie umożliwia nam
tłumaczenie treści na wiele języków.
Niezmiennie również zachęcam do
wspierania akcji Paczki dla Ukrainy.
Ask follow-up questions or revisit key timestamps.
Wideo omawia współczesną sytuację polityczną na Kubie w kontekście nowej amerykańskiej doktryny Donro, zainicjowanej przez prezydenta Trumpa. Po sukcesie w Wenezueli, gdzie USA odcięło Kubę od dostaw energii, administracja Trumpa wywiera silną presję gospodarczą i wojskową na Hawanę. Kluczową rolę w tym procesie odgrywa Marco Rubio, dążący do obalenia komunistycznego reżimu. Film analizuje różne scenariusze działań USA – od pełnej inwazji po próbę wymuszenia zmiany polityki przez lokalne elity – oraz wpływ tych decyzji na przyszłość amerykańskiej dominacji na zachodniej półkuli.
Videos recently processed by our community