ARCHETYP – czym jest i jak buduje uniwersalny sens dzieła?
1504 segments
Dzień dobry drodzy. Dzisiaj na prośbę i
waszą i moich uczniów następne bardzo,
bardzo ważne zagadnienie. Archetyp.
Archetyp to jest jedno z tych pojęć,
które znajduje się na dość eksponowanym
miejscu w podstawie programowej dla
poziomu rozszerzonego i w związku z tym
może się oczywiście pojawić na maturze.
Jednocześnie często bywa nierozumiane
i źle objaśniane, źle używane albo jako
puste hasło, albo jaka jako taka
wyliczanka, lista przykładów
pozbawionych głębszych związków,
głębszego sensu. W podstawie programowej
pojawia się takie hasło, że uczeń
powinien rozumieć pojęcie archetypu,
rozpoznawać archetypy w utworach
literackich oraz określać ich rolę w
tworzeniu znaczeń uniwersalnych. Zatem
na maturze oczywiście może pojawić się
temat w stylu taki przepisany
bezpośrednio z podstawy programowej.
Powiedzmy w jaki sposób archetypy
kształtują uniwersalny sens dzieła. Czy
rola archetypów w tworzeniu
uniwersalnych znaczeń. Mogą się też
pojawić takie tematy krążące wokół
archetypu, nieco inaczej sformułowane na
takie sposoby, jakie doskonale znacie ze
strategii CKE, typu na przykład rozważ w
jaki sposób archetypy wpływają na
kreację świata przedstawionego w
utworach literackich,
czy też jak przywołanie, zastosowanie
archetypów wpływa na odczytanie sensu
dzieła czy też na przesłanie dzieła, bo
takiego i takiego pojęcia CKE lubi
używać albo jaką funkcję po prostu pełni
archetyp w literaturze czy w pojedynczym
tekście literackim. Dzisiaj spróbuję
właśnie pokazać, co te zdania, te
pytania, które przed chwilą podstawiłam,
które mogą być tematem rozprawki
naprawdę znaczą i dlaczego też cała
literatura w gruncie rzeczy na tym
właśnie polega, na odwoływaniu się do
archetypów. I oczywiście pokażę jak to
wykorzystać w wypracowaniu tak żeby nie
pisać banałów ale żeby stworzyć taki
naprawdę przemyślany dojrzały i dzięki
temu też ciekawy wciągający własny
tekstą
agendę dzisiejszego, dzisiejszej
pogadanki dzisiejszego takiego naszego
spotkania online to na pewno na początku
znajdzie się tutaj definicja archetypu.
Powiem czym ten archetyp jest, skąd się
w ogóle wziął. Przywołam tutaj Freuda,
Junga, pojęcie podświadomości zbiorowej.
Następnie powiem, dlaczego archetypy są
tak uniwersalne. Takie archetypy jak na
przykład matka cierpiąca, wędrowiec,
los, śmierć, wojna i tak dalej. Następny
punkt to będzie zastanawianie się,
dlaczego cała literatura właściwie wciąż
wraca do archetypów. Opwiamy sobie tutaj
trochę o Nordropie Fraju, trochę o
Brunonie Szulcu. Wskażemy na rozumienie
mitu jako opowieści poszukującej sensu.
Następny punkt rozważań to będzie
pokazanie po prostu jak archetyp działa
w konkretnych tekstach literackich, w
konkretnych waszych lekturach, w
filiadzie Odysei, w chłopach Reymonta, w
sklepach cynamonowych. cokolwiek
weźmiemy, właściwie archetypy
znajdziemy.
No i na koniec oczywiście, a właściwie
to przez cały czas tego wykładu, będę
pokazywać jak to wszystko zamienić w
argument maturalny na zasadzie takiej
mądrej, przemyślanej selekcji, a nie
przypadkowej wyliczanki. Zatem
startujemy i do dzieła. Jeśli chodzi o
definicję archetypu, którą będziecie
musieli jakoś zapisać, stworzyć, jeśli
dostaniecie temat dotyczący archetypu,
po to, żeby określić jakieś warunki
brzegowe, w obrębie których będziecie
się poruszać, pisząc waszą pracę,
wybierając nawet wasze lektury. Otóż
archetyp to jak sama nazwa wskazuje,
archetyp najstarszy, wyrastający gdzieś
naprawdę z samych korzeni dziejów
ludzkości typ.
Czyli jakiś schemat, jakiś wzorzec
czegoś i właśnie czego? Rozmaitych
kategorii. To może być pewien typ
jakichś narracji czy przebiegów
fabularnych. To może być oczywiście typ
ludzkich charakterów albo ludzkich ról,
takich głębszych niż role społeczne,
takich ról egzystencjalnych bym bardziej
powiedziała. To też może być wzór, typ
jakichś postaw odpowiednich, ludzkich,
konkretnych, jakichś zachowań. To
również może być wzorzec postrzegania
świata albo też typ pewnego procesu
psychicznego zachodzącego w człowieku
pod wpływem określonych bodźców.
Co za tym idzie to może być typ reakcji
po prostu na pewne zdarzenia czy pewne
sytuacje, pewne doświadczenia właśnie te
najgłębsze, egzystencjalne.
I to jest zawsze typ wspólny nam
wszystkim. taka mityczna, symboliczna
ekspresja fundamentalnych, pierwotnych
doświadczeń, takich jak na przykład
przenikanie się natury i kultury, czy
doświadczenie cyklu rocznego, cyklu
życia i śmierci, cyklu wegetacyjnego,
cyklu takiego umierania i odradzania się
na przykład i i tego jak to wszystko na
człowieka wpływa. To są takie podstawy,
z których wyrastają archetypy. Archetyp
to jest zatem taki motyw, który stale
się powtarza właściwie od zawsze,
niezależnie od czasów, niezależnie od
miejsca, od paradygmatu kulturowego.
Yyy, powiedziałabym, że to jest taki
topos na sterydach. To jest to, co
wszyscy mamy najbardziej pierwotnie
wspólnego ze sobą. Jak mówimy motyw, to
mamy na myśli taką najmniejszą cząstkę
budującą na przykład tekst literacki czy
jakikolwiek tekst kultury. Ale kiedy
powiemy samo słowo motyw, to zdajemy
sobie sprawę, że ten motyw niekoniecznie
musi być zakorzeniony w kulturze. On
może być wytworem jakiejś takiej
kreacji od autorskiej, tak, takiej
idiosynkratycznej, jakiejś zupełnie
osobnej, niezakorzenionej,
w niczym nie inspirującej się
koniecznie. czymkolwiek. Oczywiście są
też takie motywy, które się powtarzają
częściej, dużo częściej, które no jakoś
są modyfikowane, ciągle nam powracają w
tekstach literackich różnych epok. Ja
nazywiamy toposami. Przypomnimy sobie
pojęcie topos koj nos greckie, czyli
miejsce wspólne po prostu, czyli takie
motywy, które nam wracają. Natomiast
archetyp jest czymś jeszcze głębszym.
Jest takim motywem czy toposem
zwielokrotnionym,
jeszcze głębiej zakorzenionym, jeszcze
bardziej niezmiennym, jeszcze mniej
jakby poddającym się modyfikacjom.
To jest taki motyw, który naprawdę
będzie naj najpierwotniejszy
i najbardziej uniwersalny. Dzięki temu,
żeby szerzej mówić o archetypach i
zrozumieć skąd to pojęcie, to najpierw
trzeba na chwilę cofnąć się do Zygmunta
Freuda, który jak wiecie był twórcą
psychoanalizy i w obrębie tej koncepcji
stworzył pojęcie podświadomości
czy nieświadomości, a następnie należy
pójść w kierunku
Karla Gustawa Junga, który
na bazie tego odkrycia Freuda stworzył
pojęcie podświadomości, ale zbiorowej.
On też dostrzegł, że w tej
podświadomości
jako ludzka wspólnota w całości mamy
zakodowane pewne wspólne wzorce
odniesień do różnych fundamentalnych
problemów, czy sytuacji
egzystencjalnych, czy metafizycznych. I
to są właśnie te archetypy. Za Jungiem
poszli kolejni badacze, których takie
jungowskie myślenie bardzo, bardzo
zainspirowało. Ono zresztą jest
fascynujące. Tutaj bardzo chętnie bym
wam poleciła coś Junga, co się świetnie
czyta. Wspomnienia, sny myśli. To jest
taka jego autobiografia, ale on tutaj
doskonale tłumaczy i w taki niezbyt
trudny sposób właśnie to pojęcie. Ona
jest taką dość grubą książką, ale można
sobie na przykład przejrzeć we
fragmentach. Za Jungiem poszli kolejni
badacze. Na przykład ja tutaj mam trochę
książek, które przyniosłam ze sobą.
Na przykład James James George Frazer,
autor słynnej złotej gałęzi, w której on
przywołuje rozmaite takie mityczne
fabuły, opowieści, tak, różne wierzenia,
różne
obrzędy, różne ryty, które wywodzą się
ze wspólnego ludzkości postrzegania
świata i pokazuje jak to wszystko
ewoluuje w miarę rozwoju
świadomości ludzko. Coś takiego można by
tutaj stwierdzić.
Następnie
M Botkin Archetypal Patters in poetry.
Też taka fundamentalna książka. Można to
przetłumaczyć jako archetypowe czy
archetypiczne wzorce w poezji. Niektórzy
mówią archetypalne, ale raczej tego
pojęcia nie polecam. Następna taka
fundamentalna książka i świetny badacz
Nop Fry. Wielki kot. On pisze tutaj,
wychodzi od Biblii, pokazuje, że Biblia
jest właściwie takim fundamentem dla
różnych naszych wzorców myślenia o
rzeczywistości i przekazywania
tych naszych doświadczeń rzeczywistości.
Znakomita również książka. Są jeszcze
takie, chciałam wspomnieć, takie
fundamentalne dzieła, których niestety
nie udało mi się znaleźć na moich
przepastnych regałach, gdzieś je
posiałam, chociaż niedawno korzystałam.
mianowicie Josepa Kambela, bohater o
1000 twarzy, do którego jeszcze wrócę na
chwilę. To jest koniec lat 40 XX wieku.
wtedy ta książka powstała. Kambel badał
przeróżne kultury i zauważył, że pewien
wzorzec fabularny wciąż się powtarza
właśnie niezależnie od szerokości
geograficznej, niezależnie od wzórca
kulturowego. I następna taka
fundamentalna książka, która
towarzyszyła mi właściwie od zawsze. I
czasem jak ludzie mnie pytają yyy skąd
ja to biorę, że potrafię łączyć yyy
czasem jakieś bardzo odległe teksty i
wychwytywać w nich jakieś miejsca
wspólne. Właśnie to jest Ernsta Roberta
Kurtiusa, Literatura europejska i
łacińskie średniowiecze. To też jest
książka, która powstała pod koniec lat
40. XX wieku. Ona mówi o toposach, y, o
szeroko rozumianej topice, ale wiele z
tych toposów właśnie z tych
powtarzających się motywów ma rangę
archetypu.
I w sumie jak sobie zrobiliśmy taki
przegląd literatury, musiałam to zrobić,
bo po prostu uwielbiam ten temat i
chciałam się tym z wami podzielić. Gdyby
ktoś z was chciał sięgnąć do jakoś
głębiej i ten temat sobie samemu gdzieś
eksplorować, to będziecie mieli trochę
bibliografii, trochę takich
fundamentalnych dzieł, które można sobie
podczytywać, czy to w całości, czy we
fragmentach. Natomiast schodząc już
tutaj do omawiania tego tematu dalej, to
popatrzcie, że ja chciałam wam pokazać
taki
trochę przez pryzmat moich własnych
emocji związanych z tym pojęciem.
Chciałam wam pokazać, że ta koncepcja
archetypu jest w sumie niezwykle piękną
koncepcją. Ona bardzo do mnie przemawia.
Ona jest tak takim fundamentem
humanistyki można powiedzieć. Yyy, nawet
yyy Maria Janion mówiła, że no należy
jakby każdy kurs yyy każdy kurs
humanistyki zaczynać właśnie od takiej
nauki o archetypach, bo to jest sedno
humanistyki właściwie, bo ta koncepcja
archetypów wskazuje, że jako ludzi, jako
ludzkość tak naprawdę bardzo, bardzo
wiele nas łączy ponad wszelkimi
przepaściami, jakie mogą nas dzielić. I
to właśnie dzięki istnieniu archetypów
my możemy się porozumieć, skomunikować i
zrozumieć nawzajem na takich
najgłębszych poziomach ponad wszelkimi
takimi doraźnymi podziałami, które
dzisiaj tak mocno się przecież eksponuje
wszędzie, które gdzieś tam algorytmy nam
napędzają, które polaryzują nas bardzo
mocno. A takie archetypiczne rozumienie
naszej kultury, naszej wspólnoty
ludzkiej może pomóc się porozumieć ponad
ideologiami, nawet ponad religiami. Bo
zobaczcie, że na przykład kiedy matka
traci dziecko, to to jej doświadczenie
jest tak dojmujące, że obojętne skąd ta
kobieta będzie pochodzić, jakie będzie
miała poglądy, w jakich czasach będzie
żyła, to będzie czuła zawsze mniej
więcej to samo i będzie się zachowywała
podobnie. Ten niewysłowiony ból skłoni
ją do podobnych reakcji, na przykład do
skamienienia z bólu, jak niobę.
tę figurę w sposób metaforyczny
przywołuje i powtarza też na przykład
Jan Kochanowski w trenach albo taka
cierpiąca matka będzie zmieni się w
wyjącą z bólu sukę jak Hekabę z mitu
trojańskiego, tak? Która to Hekabe,
królowa Troi straciła 50oro swoich
dzieci w wojnie trojańskiej. y czy tym
wzorcem będzie takie trwanie
do końca, takie jak mamy w typie
ikonograficznym Pieta, tak? Przy przy
tych zwłokach martwego dziecka, tak?
albo jak matka Boska pod krzyżem w
Ewangelii, albo jak Stabat Mater,
doloroza, tak z sekwencji
średniowiecznej, czy z naszego lamentu
świętokrzyskiego, czy później na
przykład z wielu, wielu opracowań
muzycznych Pergo Golesiego czy
Vivaldiego tego motywu Stabat Mater, czy
też właśnie jako opracowanego tego
motywu jako typu ikonograficznego na
wielu, wielu, wielu obrazach.
To będzie też na przykład matka, która
będzie też na zasadzie takiej wierności
do końca piła pod murem więzienia i
nasłuchiwała, co dzieje się z jej
dzieckiem poddawanym torturą. Jak pani
Rolisonowa w Dziadach. To jest akurat
przypadek z ostatniej matury
podstawowej, z ostatniego maja, bo to
właśnie dlatego tak często dają wam na
maturze ten motyw matki cierpiącej. Y
dlatego, że on jest taki takim jednym z
najbardziej uniwersalnych motywów.
Bo to właśnie jest jeden z tych
archetypów, które nas łączą ponad
wszelkimi podziałami, nawet ponad
przepaścią czasu. I my też dzięki temu
właściwie możemy czytać tę starą
literaturę. I paradoksalnie, może to
dziwne, ale nadal ją rozumieć. Czasem
nawet po tysiącach lat my nadal się
wzruszamy, kiedy czytamy, tylko tak
naprawdę czytamy nie ze streszczeń,
tylko bierzemy Homera do ręki i czytamy
w Iliadzie na przykład o spotkaniu
Achillesa z jego matką Tetydą, bo
widzimy w tym poemacie emocje jakie
zawsze się rodzą pomiędzy matką a
dzieckiem. Nawet jeżeli to dziecko jest
jakimś najgroźniejszym wojownikiem w
danym momencie.
wzruszamy się podobnie, kiedy
przyglądamy się w tym samym dziele, tak
w Iliadzie również spotkaniu Achillesa z
Priamem, spotkaniu śmiertelnych wrogów,
którzy jednak mimo wszystko potrafią
usiąść razem i razem płakać, bo oni
razem doświadczają czegoś bardzo
podobnego, czegoś identycznego. Oni
doświadczają dotyczącej nas wszystkich
nieuchronności i kruchości czy marności
ludzkiego losu. I oni w związku z tym są
w stanie zawiesić broń, tak? Usiąść
razem i razem nad tym lamentować.
Archetypy to są też pewne problemy,
pewne pytania, które są zawsze i
wszędzie żywe. Takie pytania typu nawet
zauważam, że do tej porwy
na takie tematy, pytania typu kim
jesteśmy, jacy jesteśmy, gdzie są
granice naszych możliwości, skąd się w
ogóle wzięliśmy, skąd przychodzimy i
dokąd zmierzamy, tak? Dlaczego też
musimy cierpieć? yyy skąd się wzięło
zło, którego presję ciągle czujemy, czy
też pytania o absolut, czy on istnieje?
A jeżeli tak, to jaka jest nasza do
niego relacja? Czy my chronimy się
gdzieś pod skrzydła tego absolutu, czy
przeciwnie, chcemy z nim rywalizować,
chcemy zająć jego miejsce. również to są
pytania o to, jak się odnosimy do siebie
nawzajem, jakie są nasze relacje
wzajemne też, jakie są nasze relacje ze
światem, z naturą.
To są takie same fundamentalne kwestie,
które ludzi frapowały od zawsze i zawsze
chyba będą frapować nadal, bo to są
pytania, na które nie ma odpowiedzi, a
jednak ciągle żywe. Zauważcie, dlatego
literatura jest ciągle żywa. No i
popatrzcie, właściwie cały wasz kanon
lektur jest zbudowany na archetypach.
Właściwie to cała literatura jest
właściwie o tym samym, bo istnieje pewna
pula doświadczeń ważnych dla ludzi,
takich które ludziom nigdy nie dadzą
spokoju i dlatego ludzie wciąż o tym
myślą i wciąż o tym piszą. Dlatego też
macie taką wyczerpywalną do pewnego
stopnia pulę tematów maturalnych, bo one
też będą się kręciły wokół paru
najbardziej fundamentalnych problemów
egzystencjalnych. One będą czasem
modyfikowane, ale archetypy są mało
modyfikowalne. One gdzieś tam w swoim
rdzeniu są niezmienne. Dlatego te wasze
tematy, nawet jak są trochę inaczej
formułowane na maturze, to one też
zawsze będą miały jakiś taki wspólny
rdzeń. Także tak jak przytoczyłam wam na
początku różne możliwe wariacje na temat
maturalnych tematów można powiedzieć
dotyczących archetypu. One mogą różnie
brzmieć, ale zobaczcie będą cały czas
dotyczyły tego samego. Według krytyki
archetypowej wyrastającej właśnie z
myśli Junga to cała literatura jest
takim jednym wielkim mitem.
jest takim właściwie dokładaniem
kolejnych cegiełek, kolejnych elementów
do jednej wielkiej opowieści, wielkiej
narracji, próbującej odkrywać sens bytu,
sens naszego istnienia, najgłębszy sens
w ogóle całej rzeczywistości i objaśniać
go, objaśniać go. Autor próbuje sobie,
innym, po to właściwie pisze się
książki. Nrop, o którym wam już mówiłam,
w ogóle określił literaturę jako taki
zbiór powtarzających się mitów i
archetypów. I myślę, że oczywiście miał
rację, ale doskonale rozumiał to już
wcześniej nawet przed Notopem Fryem nasz
Bruno Schulz i dał temu wyraz w swoim
świetnym eseju Mityzacja rzeczywistości.
Chciałam wam przeczytać jego początek,
bo on jest świetny. W ogóle cały ten
esej wam bardzo polecam, bo dzięki niemu
można zrozumieć wiele tematów. Wszystko
o mitologizacji. Właśnie wszystko o
mityzacji.
Posłuchajcie, istotą rzeczywistości jest
sens. Szulc tutaj specjalnie podkreśla
to słowo. Co nie ma sensu nie jest dla
nas rzeczywiste.
Każdy fragment rzeczywistości żyje
dzięki temu, że ma udział w jakimś
sensie uniwersalnym. To słowo sens jest
tu cały czas podkreślane. Stare
kosmogonie wyrażały to sentencją, że na
początku było słowo. Nienazwane nie
istnieje dla nas. Nazwać coś znaczy
włączyć to w jakiś sens uniwersalny.
Izolowanie, mozaikowe słowo jest
wytworem późniejszym, jest już
rezultatem techniki. Pierwotne słowo
było majaczeniem krążącym dookoła sensu
światła
czy świata. Tutaj jest takie troszeczkę
nieuzgodnione, tak? Niektórzy
badacze mówią, niektórzy edytorzy mówią,
że może tu chodzi o świat,
sens świata. W każdym razie chodzi tu o
to, że pierwotne słowo było majaczeniem
krążącym dookoła sensu świata czy
światła. Było wielką uniwersalną
całością.
To są niesamowicie ważne słowa, które
bardzo, bardzo wiele wyjaśniają.
Popatrzcie, to ten sens właśnie według
Szulca i według Junga też jednoczy
rzeczywistość i zapobiega takiemu jej
rozpadowi, który postępuje konsekwencję.
Od momentu, kiedy to nauka stała się
nowym paradygmatem
badania świata, odkrywania jego
tajemnic, patrzenia na ten świat, ten
nowy paradygmat szkiełka i oka, tak
zaczął przejmować kontrolę nad narracją
o rzeczywistości. Przypomnijcie sobie
taki fragment romantyczności, kiedy
narrator mówi do tego starca ze
szkiełkiem i okiem, czyli do
reprezentanta oświecenia. On mówi tak:
"Widzisz świat w proszku?
W każdej gwiazd iskierce nie znasz prawd
żywych, nie obaczysz cudu. Czyli właśnie
tutaj i Jung i Schulz oni starają się
zapobiegać takiemu rozproszkowaniu
świata, atomizacji rzeczywistości,
widzenia, postrzegania rzeczywistości w
takich malutkich fragmencikach,
badania właśnie jej na poziomie gdzieś
atomów, cząsteczek, a zatracania
sprzedczu tej jednej wielkiej opowieści
nadającej sens całości. Tutaj jeszcze
czekajcie, bo pamiętam z Fry taki fajny
cytat, który zaraz szukam i który też
na coś takiego podobnego wskazuje.
Popatrzcie, Fraj pisze tak: "Literatura
jest jednym z aspektów ludzkiego
przymusuzenia
w obliczu chaosu. Czyli właśnie ta
opowieść, ten mit złożony z archetypów
rzeczywistość nam porządkuje, on ją
objaśnia i w ten sposób dąży do sensu. I
właśnie ta metafora krążenia wokół tego
sensu yyy, której użył Szulc jest bardzo
trafna moim zdaniem, bo właśnie cała
literatura, wszystkie nasze opowieści to
jest takie jakby trochę po spirali
zbliżanie się coraz bardziej, coraz
bardziej do tego jądra, sensu właśnie,
czy też do tego, do tego światła, tak,
nie wiadomo czy tam było światła, czy
świata uszulca. W każdym razie i to i to
ma takie istotne znaczenie. No i właśnie
dzięki mitowi, dzięki archetypom, które
na ten mit się składają, one budują mit.
Właściwie możemy mówić o takim unum
mundum, świecie jednym zjednoczonym w
opowieści i przez opowieść. Jak pisze
Szulc, ta opowieść właśnie krąży wokół
sensu świata. To jest takie krążenie
właśnie wokół tej najbardziej
podstawowej prawdy. To jest dokładnie to
samo, co mówił Jung, ale też to samo, co
mniej więcej wynika z koncepcji monomitu
Josepa Kambela, którego już tutaj
wspomniałam. Joseph Kambell to jest ten
pan od właśnie monomitu i podróży
bohatera. Trajektoria tej kambelowskiej
podróży bohatera, zobaczcie, że też ma
kształt okręgu. Nie jest jakimś
linearnym przemieszczaniem się. postaci
bohatera, tylko zataczaniem kolejnych
kręgów wokół jakiejś ukrytej prawdy,
wokół sensu. Zauważcie, że niemal każdy
bohater i powieści i filmu odbywa taką
podróż bohatera i Odyseusz i Wokulski i
Hobbit i Luke Skywalker i Batman, i Tony
Stark i nawet bohater filmu Formuła 1,
na który zabrali mnie moi synowie, bo
oni czasem zabierają mnie na takie różne
rzeczy i sobie później je rozbieramy
właśnie tak pod kątem archetypów i pod
kątem różnych kontekstów kulturowych. I
nawet w takim filmie o czymś całkiem
nowoczesnym, o wyścigach w Formule 1 też
dostrzegliśmy ten wzorec podróży
bohatera. Czemu nie? To jest właśnie
archetyp. To jest wzorzec tak
powtarzalny, poniekąd konieczny,
wynikający z tego, że tak po prostu
działa nasza psychika. tak powtarzalny,
że znajdziemy go i współcześnie w takich
tematach bardzo nowoczesnych, można by
powiedzieć i ileś tysięcy lat temu. Yyy,
zatem tak naprawdę, kiedy byście chcieli
realizować ten temat na maturze, to do
jakiej lektury byście nie sięgnęli, w
każdej znajdziecie jakieś archetypy.
One będą oczywiście przybierać rozmaite
warianty.
Twórcy będą je do pewnego stopnia
modyfikować na różne sposoby. Czasem
będą nimi grać czy z nimi grać. Ale one
wciąż będą rozpoznawalne, bo ten ich
rdzeń jest właśnie taki niezmienny,
można powiedzieć. Trudność opracowania
tego tematu polega nie na niedoborze
materiału, ale raczej na jego nadmiarze
tego materiału, który macie do
dyspozycji, jeżeli chodzi o całą
literaturę, całą kulturę i o wasze
lektury. I trudność tu będzie polegała
na konieczności selekcji tego materiału,
takiej mądrej selekcji. Zobaczcie, że
właściwie cała wasza matura tak naprawdę
na tym właśnie polega, żeby umieć
odszukiwać związki między wszystkim a
wszystkim, między tekstami kultury. I to
właściwie i na rozszerzeniu, i na
podstawie. Uważam, że to właśnie daje
prawdziwą frajdę z czytania
czegokolwiek, bo pokazuje nam
takie nasze własne połączenia ze światem
i z całą resztą ludzkości. Takie
czytanie wdraża nas wspólnotę ludzkiego
doświadczenia,
a dzięki temu my możemy zdobywać też
wiedzę i o sobie samych, i o świecie, i
o nas w tym świecie funkcjonujących, i o
relacjach do innych i możemy powoli
odkrywać dzięki temu być może nawet sens
swojego istnienia.
Na pewno samych korzeni archetypów, ich
pierwszych realizacji będziemy szukać,
gdybyście chcieli pisać taki temat na
maturze, gdybyście musieli pisać na
przykład taki temat na maturze, to
korzenie archetypów będziemy szukać u
najodleglejszych źródeł kultury na tym
obszarze arche, czyli tego co pradawne,
czyli w najstarszych tekstach kultury,
czyli oczywiście w mitach, zatem w
mitologii greckiej, ale tak naprawdę
każdej innej. Jeżeli lubicie inne
mitologie, jakieś północne eddy,
cokolwiek, to tam również znajdziecie
oczywiście archetypy oraz rzecz jasna w
Biblii, która również jest zbiorem
rozmaitych mitów, czyli tych potężnych
opowieści objaśniających świat,
nadających światu sens, rozjaśniających
mroki niezrozumienia rzeczywistości.
Zatem to, co jest pewne to fakt, że mit
jest rezerwuar i źródłem archetypów. One
tutaj się właśnie w tym miejscu
wyłaniają, ukazują naszym oczom po raz
pierwszy, a później są już tylko na
kolejne sposoby, w kolejnych epokach
jakoś aktualizowane, konkretyzowane,
choć to ich sedno, ich rdzeń mamy wciąż
ten sam, niezmienny i zawsze do
wytropienia. Kiedy myślę o archetypach,
to tak na szybko tworzy mi się w głowie
taka ich typologia. Widzę, że istnieją
na przykład jakieś archetypowe sytuacje,
na przykład stwarzania świata, które
zwykle jest porządkowaniem, oddzielaniem
czegoś od czegoś, światła, od ciemności,
lądu, od wody, jest jakimś wyłanianiem
się porządku, czyli kosmosu, z
pierwotnego chaosu. Sytuacja archetypowa
to też jest na przykład sytuacja walki
dobra ze złem, którą doskonale znacie z
mnóstwa tekstów kultury, od
najdawniejszych po współczesne, po
jakichś Avengersów nawet. I mamy tych
wariantów ogrom. Następny, następny taki
rodzaj archetypów to archetypowe
postaci, na przykład ojca, mędrca,
władcy, króla, czy czy jakiejś właśnie
kobiety, matki, czy matki cierpiącej. No
będzie tych postaci tutaj mnóstwo.
Następnie archetypowe modele relacji
między postaciami. Na przykład
rywalizacja między ojcem a synem albo
między właśnie jakim człowiekiem a
Bogiem również się zdarza. Albo związek
syna z matką albo na przykład to, że w
różnych opowieściach mamy taki układ
postaci, gdzie występują dwie siostry.
Jedna jasna do blondynka, tak? Dobra,
druga ciemna, zła, co znacie doskonale z
mnóstwa baśni. czy oczywiście z
balladyny.
Następnie archetypowe reakcje postaci na
dane okoliczności,
czyli coś w rodzaju takich archetypowych
postaw. Na przykład właśnie to
cierpienie matki w wyniku utraty
dziecka, o którym już wspomniałam, czy
reakcja na niezawinione cierpienie. Jak
widzicie to u Hioba i w mnóstwie innych
kolejnych tekstów. Reakcja na własną
winę, na przykład, reakcja na utratę
domu, na wykorzenienie. I tutaj to się
wiąże z tym typem homowiator, tak? czy
reakcja na brak kontroli nad własnym
losem, gdzie będziemy mieć takie motywy
jak Teatrum Mundi, czy Deus Ridens, czy
koncepcje fatu,
albo na przykład reakcja na przewagę
bogów czy jakkolwiek pojętego absolutu
nad człowiekiem, gdzie będziemy mieli na
przykład taki topos hybris, tak, który
znamy i u Kreona i u Konrada z trzeciej
części Dziadów jako jakąś odległą
reperkusję, ale taką o wspólnym rdzeniu
z tragedią antyczną.
Następnie jakieś archetypowe schematy
fabularne, takie gdzie na przykład mamy
winę i w konsekwencji kary. No sami
widzicie, jak tego jest dużo. Mamy to w
Baśniach, mamy to w Balladach, mamy to u
Dostojewskiego, czy też taki schemat, o
którym już tutaj wspomniałam, podróży
bohatera z wszystkimi jej
poszczególnymi, ciągle powtarzającymi
się etapami, z których każdy z kolei też
może być rozpatrywany jako osobny
archetyp. Na przykład ta katabaza,
zejście do podziemia. Ostatnio oglądałam
Hamneta, gdzie ta katabaza, motyw czy
archetyp katabazy jest bardzo mocno
wyeksponowany. Jest tam taka otchłań w
lesie, dziura w lesie, która później
pojawia się też na scenie, na dyskach
teatru. To właśnie sygnalizuje nam
konieczność stąpienia do otchłani, do
piekieł, czyli takiej konfrontacji z
najgorszym. To jest ten model fabularny,
który prowadzi nawet do śmierci, czy to
rozumianej w sposób dosłowny, czy
symboliczny. Następnie będziemy mieć
pewne archetypowe gesty, na przykład jak
gest stwarzania czegoś w pierwszej
kolejności oczywiście świata,
rzeczywistości, ale też dzieła sztuki,
opowieści, świata przedstawionego. Tutaj
będziemy mieć wszystkie te modele
artifex Faber, tak czasem Deus Artifex,
Deus fader, Faber, czyli taki bóg jakby,
który no nawet nie wiadomo czy tu Bóg
naśladuje artystę, czy artysta Boga.
Następnie archetypowe miejsca.
Taka topika spacjalna, topika miejsc
jest bardzo, bardzo rozbudowana. Na
przykład archetyp raju, jakoś tam
łączący się z tym archetyp Arkadii,
topos lokus Amenus, locus, horridus. Ja
wam kiedyś zrobiłam filmik na ten temat
z cyklu tak zwanej wielkiej mapy motywu.
Widzę, że on nie cieszy się jakąś dużą
popularnością, bo może nie ma jakiegoś
takiego tytułu, który by wskazywał na
bezpośrednie powiązanie z maturą, ale
tak naprawdę to wszystkie te tematy,
gdzie pokazuje jak wiązać ze sobą
poszczególne teksty i na jakich
płaszczyznach są bardzo mocno z maturą
związane, bo matura właśnie na tym
polega. Następny taki, takie odmiany
powiedzmy archetypów to mogą być
archetypowe pojmowanie czasu. Powiedzmy
na przykład czas jako rozumiany
cyklicznie, tak? Jako koło, jako wieczny
powrót, jako wielki rok na przykład z
wielkim pożarem pod koniec cyklów, czyli
ekpyrozis, z jakąś katastrofą na końcu
każdego tego cyklu. Następny taki model
czasu to czas widziany jako niszczyciel,
pożeracz własnych dzieci, chronos.
którego utożsamiamy z kronosem
mitologicznym albo też czas widziany
jako kairos okazio, czyli ten czas
rozumiany punktowo, taki jeden moment
uciekający, ten który mamy w sentencji
carpediem. Yyy, no jeszcze mamy też
nawet jakieś archetypiczne czy
archetypowe przedmioty, jakieś
artefakty, na przykład miecze słynnych
rycerzy znanych z tekstów kultury. Yyy,
niekiedy powiadano, że na przykład yyy
miecz yyy Rolanda, słynny Durendal,
wcześniej należał do Hektora, tego,
który walczył w obronie Troi. Jest to
powiedziane na przykład w Orlandzie
szalonym Ariosta. No mamy tych mieczów
dużo włącznie z tym, że macie no nie
wiem miecz z pieśni o nibelach i z opery
Wagnera, później z pierścienia
nibelungów, gdzie Zygmunt wyrywa miecz z
drzewa tkwiący tam i przeznaczony tylko
dla tego, kto go potrafi wyrwać. To to
też jest archetyp. albo miecz Parsifala,
albo no już współcześnie macie miecz
Aragorna, Anduril, tak, z władcy
pierścieni, wykuty ze szczątków Narzila
przez elfickich kowali w Rivendel. Tak,
także widzicie, że tutaj te archetypy
wędrują sobie naprawdę od początku
dziejów po po dziś dzień. yyy czy
będziemy mieć jakieś takie inne
archetypy typu święty Gral na przykład
znany z legend o Parsvalu albo później z
filmu słynnego o z filmów właściwie
cyklu o Indianie Jonesie i pewnie długo
by jeszcze można się tak zastanawiać i
nad słusznością i nad trafnością tak
wyodrębnionych i tak nazwanych typów
archetypów i nad kompletnością tej listy
ona na 100% nie jest kompletna ale na
potrzeby matury już nam to z całą
pewnością wystarczy, a do napisania
jednego wypracowania to będzie nawet
nadmiarowy. To teraz tak na szybko
przyjrzyjmy się paru tekstom kultury,
jak w nich wytropić archetypy. To już
jest takie mówienie, wiecie, co zrobić
na maturze, w akapitach rozwinięcia,
kiedy musimy pisać o konkretnym tekście
literackim. No to najpierw oczywiście
Iliada i Odyseja. To są wielkie dzieła o
ludzkim losie, o człowieku przede
wszystkim jak dla mnie stającym twarzą w
twarz ze swoim przeznaczeniem. Czyli
rozumując w taki sposób alegoryczny,
North Prime mówił, że cała wielka
literatura jest alegoryczna. Właśnie to
jest opowieść o nas wszystkich, o każdym
człowieku z każdych czasów, bo my
wszyscy musimy jakoś z naszym losem się
zmierzyć. yyy same mity, jak również i
epos, którego materią jest przecież mit
w pierwszej kolejności, pokazują nam na
tej konkretnej fabule iliady tutaj. Yyy,
a fabuła to jest to samo co mitos, tak?
Łacińska fabula to jest to samo co
grecki mitos. Więc na tym przykładzie
dziejów konkretnego bohatera pokazują
nam pewne uniwersalne doświadczenie
człowieka. Tak by mógł brzmieć argument
w rozprawce
o uniwersalności doposów, tak? o tym,
jak one tworzą uniwersalne sensy dzieła.
Achilles, zauważcie, jest archetypem
wojownika, który jak pamiętacie wybiera
udział w wojnie trojańskiej, a wraz z
tym wyborem wybiera życie krótkie, ale
intensywne, takie, które może być godne
podziwu i może przynieść sławę, chwałę.
Życie, które pozwoli zachować
wojownikowi timę, czyli cześć. I ten
archetyp wojownika
to jest archetyp człowieka, który nie
boi się właśnie zmierzyć z własnym
losem, ale też szerzej to jest po prostu
pewien model człowieczeństwa,
który pokazuje to jak człowiek się
formuje, jak się kształtuje w
konfrontacji właśnie z własnym losem,
jak się kształtuje w agonie, w takim
zmaganiu się, tak, w rywalizacji, w
takim agonie właśnie rozumianym nie
tylko dosłownie jako walka z
przeciwnikiem na polu bitwy, ale
rozumiałem też szeroko jako właśnie
mierzenie się z własnym przeznaczeniem.
To jest heroiczna koncepcja
człowieczeństwa archetypowa. Heros jest
zawsze megalopsychos, czyli
wielkoduszny, czyli jest kimś, kto z
jednej strony zna swoją wartość i bierze
ją na siebie, a z drugiej strony właśnie
jest w stanie ten swój los udźwignąć.
Jak to pisał Arystoteles w etyce
nikomachejskiej, megalopsychos to jest
ten, który uważa się za godnego wielkich
rzeczy, czynienia wielkich rzeczy i
rzeczywiście jest ich godzien. A heroizm
to jest dokonywanie właśnie wielkich
rzeczy. A dokonywanie wielkich rzeczy
oznacza zgodę na swój los plus w obliczu
tej zgody działanie. Mimo wiedzy o
nieuchronnym końcu, mimo wiedzy o tym,
że właściwie
zmierzamy do śmierci. Iliadzie heroiczny
człowiek to jest ten, kto zna swoje
przeznaczenie, wie o tym, że zginie, że
niewiele życia już przed nim zostało,
nie łudzi się, że to przeznaczenie go
ominie, ale co ważne, mimo to działa,
mimo to nie rezygnuje. Porównajcie to z
koncepcją wpisaną w mit Syzyfa Alberta
Kamisa albo z doktorem Rie z Jumy.
Popatrzcie, oni tam Syzyf toczy swój
kamień, mimo że to jest bez sensu, mimo
że on zaraz spadnie, działa, nie
rezygnuje z działania w obliczu swojego
losu. Podobnie doktor Je i jego kompanii
tak walczą z dżumą, mimo że wiedzą, że
nie zwyciężą w taki bezpośredni dosłowny
sposób, ale mówią, że jedyna przyzwoita
podstawa, jedyna godna podstawa to jest
działanie w obliczu tego losu, w obliczu
tam zła, tak?
los się tutaj zło akurat, ale robienie
tego co do mnie należy, nawet w takich
okolicznościach zdawałoby się
beznadziejnych.
Achilles wie, że jeżeli zostanie pod
troją zginie, a jeżeli wróci do domu, to
przeżyje, ale wtedy zostanie zapomniany.
Heroizm polega właśnie na tym, że on
wybiera to pierwsze, tak? Życie
intensywne, a nie długie i spokojne.
Yyy, Achilles nie ucieka przed losem,
nie buntuje się przeciwko niemu w jakiś
histeryczny sposób. On nie negocjuje ze
swoją koniecznością anankę, tak? Yyy, on
przyjmuje wielkość tego swojego losu,
tak jak i własną, swoją własną wielkość.
tam takie y taki cytat o przyjmowaniu
losu, potężnieniu losu jest w weselu
gdzieś pamiętam tak jak jakoś mi się tak
kołacze też po głowie. Także zobaczcie
jak odległe reperkusje mają te archetypy
i to jest właśnie archetyp taki
koncepcja losu, tak? Fatum i postawy
człowieka wobec tego losu. I ta postawa
Achillesa jest archetypowa i on sam jest
archetypem i wojownika i Herosa. Tak.
takiego człowieka, który wybiera postawę
heroiczną. I sama ta koncepcja losu też
jest archetypem. I konfrontacja
człowieka z losem też może być pojmowana
jako archetyp. To jest po prostu
wzorzec pojmowania losu i
człowieczeństwa wobec tego losu. To jest
archetyp, ponieważ jest wzorcem wciąż
powtarzanym w dziejach kultury. O takim
samym zmaganiu się z losem mówi przecież
mnóstwo fundamentalnych dzieł.
Zobaczcie, że i Edyp Sofuklesa i
Antygona Fuklesa i Magbet i Hamlet
Shzakespeira i księga Hioba i pieśń o
Rolandzie pod jak wieloma względami
zauważcie Roland przypomina Achillesa i
boska komedia też tak gdzie już w
pierwszych wersach Dante staje w obliczu
swojego losu i lalka nawet tak Prusa i
proces i bluma jak przed chwilą
wskazaliśmy, ale nie tylko wcale teksty
literackie, bo na przykład też też
słynna genialna szakona de mall z
drugiej partity na skrzypce solo bacha.
To jest jedna z takich najczystszych
artystycznych form wyrażających właśnie
to odważne stanięcie twarzą w twarz z
koniecznością,
bez żadnej histerii, bez jakiejś
małodusznej rozpaczy, a raczej z takim
spokojnym smutkiem, zgody na własne
przeznaczenie.
To słychać w tych ostinatowych
wariacjach. Tak.
Szakony, ostinatowe wariacje to takie,
gdzie ostinato oznacza te nieuchronność
losu, tak? Tam cały czas powtarza się
taki rytm, który o tym losie nam mówi.
No mamy też wielki motyw losu w
symfonii, w piątej symfonii Betowena.
Tak, to z tej rany, nawet w muzyce.
Zobaczcie, mamy to. Natomiast wariacje
w Szakonie świadczą o tym, że jedynym
pewnikiem
dotyczącym naszego losu, takim
niezmiennym pewnikiem paradoksalnie jest
jego zmienność. Właśnie wariacje to jest
zmienność, tak? Zmienianie się,
powtarzanie
danego tematu w kolejnych wariacjach, w
kolejnych jakichś przemianach. Także
popatrzcie, mamy tutaj ten los taki
bezlitosny
jak u Homera. To ostinato nam na to
wskazuje i wszystko co się dzieje w
życiu ludzkim to dzieje się w obrębie
tego losu. Jesteśmy jakoś w nim
uwięzieni, ale nie panikujemy z tego
powodu, nie rozpaczamy, tylko bierzemy
to na klatę. Tak. Najlepszy dowód na
taką archetypiczność
mierzenia się człowieka z losem. ale też
w takim kontekście wojennym. Ten
kontekst wojenny staje się takim bardzo
dobrym egzemplum, tak, bardzo dobrym
przykładem, żeby pokazać, żeby jakoś
ucieleśnić ten archetyp. To jest
ostatnia powieść Szczepana Twardocha
NUL. Yyy to jest powieść o obecnie
toczącej się wojnie w Ukrainie, gdzie
wszystko dzieje się tu i teraz w takiej
dość wulgarnej teraźniejszości,
doraźności.
Y, mówiąc wulgarnej, mam na myśli takiej
bardzo pospolitej, momentami
naturalistycznej, ale też mam na myśli
to, że bohaterowie wyrażają się tam
wulgarnie, bo w obliczu sytuacji
granicznej tak naprawdę nic się nie
uwzniiośla, tak? tylko właśnie wyklina
się na czym świat stoi, bo to jest
jedyny wtedy dostępny język. A
jednocześnie mocem do tej książki
są słowa z iady, które spróbuję wam
tutaj znaleźć również w moim przepastnym
kindlu. Posłuchajcie,
nieraz mi matka mówiła tetyda o stopach
srebrzystych, że dwie prowadzą mnie kery
dwiema drogami do śmierci. Jeśli pod
grodem trojańskim zostanę, by dalej tam
walczyć, nie ma stąd dla mnie powrotu,
lecz sławę wieczną uzyskam. Jeśli do
domu powrócę, do mojej ziemi kochanej,
sławy nie zyskam. Lecz w zamian życie
szczęśliwe i długie los mi przeznaczy,
nieprędko dosięgnę czarnych bram
śmierci. To jest dokładnie ten fragment,
o którym wam mówiłam, że Achilles może
wybrać to lub to. Popatrzcie, ten
fragment równie dobrze można odnieść do
obecnie toczącej się współczesnej wojny
tej z dronami, tak, z jakimiś
nowoczesnymi technologiami
wojowników prowadzą te same kery.
Niesamowite. Aż dreszcze można mieć, jak
się o tym myśli.
No i zobaczcie, w każdym z tych dzieł
człowiek jest rozumiany też jako taki
byt dramatyczny, czyli byt
jakby w trakcie dziania się, w akcji,
tak? Bo słowo drama to jest dzianie się
właśnie. To jest taki byt formujący się
właśnie w działaniu, w trakcie swojego
życia, stający się niejako taką sumą
znaczeń, sumą swoich działań. Yyy,
dlatego też na przykład pieśń o
Rolandzie nazywa się należy do gatunku
shon theest, czyli pieśń właśnie o
czynach. Czynach, dzięki którym bohater
istnieje, dzięki którym my go znamy i
pamiętamy do dziś. To też jest takie
właśnie archetypowe podejście do
człowieczeństwa. W filie znajdziemy
jeszcze wiele więcej innych archetypów.
Ja wskazałam wam na ten, który uważam za
taki nadrzędny, główny, taką dominantę
tematyczną tego utworu, ale mamy też na
przykład archetyp związany
z końcem świata, z takim zakładem małej
cywilizacji, potężnej troi, której
potęga
do mimo wszystko nie zdołała jej
uchronić przed fatum, również znowu tak
fatum zapowiadającym upadek. ten
archetyp idzie następnie dalej znowu też
przez kolejne epoki powraca za każdym
razem kiedy ludzie stają przed podobnym
wyzwaniem w podobnych sytuacjach czyli
tak jak mówiłam archetypy są pewnymi
stałymi typami reakcji na daną sytuację
jeżeli przed danym kryzysem danym
wyzwaniem staniemy to zazwyczaj
zachowamy się tak samo w podobny sposób
bez względu na czasy bez względu na
kulturę spróbujcie przeczytać sobie
wiersz Herberta o Troi. On tak naprawdę
jest o Warszawie zrujnowanej podczas II
wojny światowej, zwłaszcza podczas
powstania warszawskiego. Ja duże partie
tego wiersza znam na pamięć, bo
pamiętam, że to był pierwszy wiersz,
którego analizę pisałam w liceum i na
początku wydawało mi się to nie do
zrobienia, a później jak już zaczęłam,
to poszło i do tej pory uwielbiam
analizować wiersze. Ten wiersz brzmi,
słuchajcie, o Warszawie
po II wojnie światowej. Wiersz brzmi, ma
tytuł Oroj, a brzmi tak: "O trojo, trojo
archeolog przez palce twój przesypie
popiół, a pożar większy od Iliady na
siedem strun, za mało strun, potrzebny
chór, lamentów morze i łoskot gór,
kamienny deszcz. Jak wyprowadzić z ruin
ludzi? Jak wyprowadzić z wierszy chór?"
myśli poeta doskonały jak soli słup
dostojnie niemy. Jest o tym, że no
w obliczu takiej katastrofy, takiej
zagłady poeta staje się niemy, obraca
się w słup soli. w tym małym fragmencie,
to nie jest cały wiersz, to jest jego
początek, jest już tyle nawiązań
kulturowych i to jest właśnie taki jeden
wielki archetyp zagłady, tak, upadku
całego znanego nam świata, jakiejś małej
cywilizacji całej. No możemy napomknąć
tutaj na przykład w kontekście Odyseji.
Oysei można mówić też bardzo długo, ale
tutaj tylko wspomnę. To jest tu mamy
archetyp podróży bohatera, ale też
takiej podróży, no śledzonej dosłownie,
kiedy śledzimy fabułę Odysei, ale też
takiej podróży rozumianej uniwersalnie,
metaforycznie, alegorycznie, podróży do
korzeni, powrotu do domu, jakiejś też
podróży ku pełni, ku dojrzewaniu, ku też
formowaniu swojego człowieczeństwa, a w
drodze mierzenie się z kolejnymi
wyzwaniami, tak jak w podróży bohater
tej, o której pisze Joseph Kambell, a w
drodze wypełnianie misji i w efekcie
właśnie takie samopoznanie,
znów realizowanie własnego losu, znów
ten ruch Odysa w trakcie trwania akcji
to takie krążenie wokół ukrytej prawdy,
prawdy, która jest gdzieś we wnętrzu, w
środku, taka do odkrycia jeszcze. Tak,
to nadal jest heroiczna wizja człowieka,
taka jak w Iliadzie. Kolejnym utworem,
który jest bardzo dobry do pisania o
archetypach na pewno są chłopi. Ja wam
chłopów w ogóle bardzo polecam, mimo że
oni teraz już w lekturach są w
fragmentach jedynie dawniej była jesień,
a tak naprawdę to jest taki cykl
czterech części czy czterech osobnych
powieści. Taka tetralogia można
powiedzieć. Dlatego chłopi są tutaj
świetni do mówienia o archetypach, że
oni mówią o społeczności
przednowoczesnej, takiej społeczności
pierwotnej, tak ukształtowanej jak te
społeczności, które znacie z mitów,
takiej społeczności, która jest ściśle
związana z naturą i podlega twardym
zasadom tej natury, podlega rytmom,
cyklom wegetacyjnym,
które niejako wymuszają na człowieku
walkę o przetrwanie I w tej walce ważna
jest spójność, jedność tej wspólnoty.
Tak, człowiek we wspólnocie tylko tę
walkę wygra w pojedynkę, nie? A z kolei
właśnie tę wspólnotę cementuje jakiś
system wierzeń, rytuałów, obrzędów. A to
wszystko przecież składa się z
archetypów. Dlatego chłopi to jest
kopalnia archetypów odzwierciedlających
właśnie tę rytualną tkankę wiążącą
człowieka z naturą. W chłopach będziemy
mieć na przykład archetyp cyklicznego
czasu wyznaczanego przez rytm
wegetacyjny,
nad którym nadbudowuje się roczny rytm
tradycji, obrzędów, zwyczajów,
rytm też liturgiczny, tak, świąt
kościelnych. Będziemy mieli archetypy
przestrzeni, archetyp przestrzeni
właściwie jako takiego uniwersum
rozumianego całościowo, kompletnie.
Będziemy mieli jakiś archetyp
zbiorowości, wspólnoty, która tutaj
staje się zbiorowym bohaterem, która
właśnie próbuje tę spójność utrzymać
jako ten zbiorowy bohater. Utrzymuje ją
właśnie kultywując tradycje zakorzenione
w archetypie. Będziemy mieli oczywiście
w postaci boryny uosobiony
patriarchalizm, czyli archetyp ojca, ale
też tego siewcy
jakby w postaci Boryny. w postać Boryny
mamy wpisano wpisany archetyp władcy czy
takiego lidera społeczności, który z
jednej strony dominuje, rządzi pod
jakimiś względami, z drugiej strony
zmaga się z konkurentami,
który zaprowadza swój porządek, swoje
zasady we własnej rodzinie, ale też we
wsi chciałby, który momentami jest
łaskawy i dobroduszny, ale momentami
przybiera taką postać tyrana, który nie
waha się uciekać do przemocy na
przykład. względem Witka, Antka czy
później względem Jagny również będziemy
mieli archetyp tego konfliktu
między ojcem a synem, czyli cały ten
konflikt Antka z ojcem, tak, z Maciejem
Boryną. Będziemy mieli no taki motyw też
ważny braku matki i ciągłe takie
wspominanie, że no bez gospodyni to
tutaj wszystko niszczeje.
Za chwilę pojawi nam się
jakby żeby wypełnić ten brak tego
czynnika kobiecego, tak, tego archetypu
kobiety, pojawi nam się jagna, ale ona
nie stanie się matką. No zobaczcie, tu
będzie zakwestionowany ten archetyp
matki, kobiety płodnej, no też przez to
często takiej uległej, bo zobaczcie, że
archetypowa kobieta jest taka bierna,
tak jak Gaja. Tak, ona jest zapładniana
przez uranosa. Ona jakby nie działa,
tylko czeka na działanie tego
pierwiastka czynnika męskiego. Tak samo
tutaj Jagna. Ona z jednej strony właśnie
nie będzie chciała być matką, ona nie
będzie chciała być w ciąży. Ona będzie
tu pokazana jako taka bierna
buntowniczka. Ona się będzie odcinać od
tej społeczności przez swoją bierność.
Będzie się chciała wyłączać z niej przez
taką no taką bierną agresję trochę byśmy
powiedzieli, bo ona nie będzie miała
żadnej innej formy obrony przed taką
agresją czynną, tak? tą męską, tą
wypływającą z patriarchalnego urządzenia
tego świata przedstawionego. Ona
wreszcie zmieni nam się tutaj w ten
archetyp y fam fatal. To będzie taka
kobieta, która jakoś tam od środka
doprowadzi albo spróbuje doprowadzić do
erozji tej społeczności scementowanej
różnymi zasadami właśnie jakimiś
rytuałami, obrzędami. Pojawi się też na
przykład takie pomniejsze figury się
pojawią, tak? Agata jako figura wygnańca
czy wygnanki, tak, która ta której nie
ma miejsca we wsi, bo obciąża właśnie
tutaj yyy mieszkańców y to tym swoim
nadmiarem, nadmiarowością, tak, w
obliczu konieczności walki o byt, o
przetrwanie i ona schodzi, zobaczcie,
gdzieś tam w hierarchii poniżej
zwierząt. I to jest bardzo
charakterystyczne dla tych pierwotnych
społeczności, że człowiek, który jest
nieproduktywny, nic już nie może wnieść,
jest tylko obciążeniem dla społeczności.
Jego obecność może sprawić, że trudniej
nam będzie przetrwać jako jedna całość,
jedna zbiorowość. Pojawi się też roch,
który jest archetypem mędrca, takiego
duchowego przewodnika. Także zobaczcie,
to są takie przykłady, którymi rzuca.
Można sobie wziąć tych chłopów i
przeanalizować pod kątem archetypów. Tam
właściwie każdy z motywów, który chłopów
buduje ma jakieś archetypiczne
zakorzenienie, ma rangę archetypu.
Oczywiście następny taki utwór to sklepy
cynamonowe. Sklepów cynamonowych nie
można tutaj pominąć, bo pamiętacie, że
Szulc był specjalistą od mitu, od
archetypu. Zatem on tka swoje utwory
właśnie z takich najbardziej
fundamentalnych motywów. Znajdziemy u
niego niesamowitą koncepcję czasu,
cykliczną, niezwykle rozbudowaną,
niezwykle kreatywną, bo ten czas będzie
taki czasem właśnie skondensowany,
czasem będzie zwalniał, będzie
zatrzymywany. Nie chcę tutaj się już w
to wgłębiać, bo o tym można by mówić w
nieskończoność. Chcę tylko
zasygnalizować pewne tematy. Będziemy
mieli archetypicznie rozumianą
przestrzeń, taką właśnie zorganizowaną
koncentrycznie jak w mitach. Jakby tak
patrząc na opowiadania jako na całość,
tak to ta przestrzeń tam będzie taka
koncentryczna, trochę jak mandala, a
czasem jak labirynt, który też ma swoje
centrum, ten archetyp centrum takiego
właśnie jakiegoś mistycznego,
niezwykłego, tajemniczego, gdzieś
ukrytego w środku, do którego się dąży,
który się okrąża często właśnie w
poszukiwaniu sensu, tak jak w tym
tytułowym opowiadaniu Sklepy cynamonowe,
to też jest przecież archetypowe.
Będziemy mieli bohaterów, którzy
wcielają różne archetypy. Archetyp
dojrzewającego chłopca. Tak jak w każdej
takiej Bildung Roman, tutaj mamy cykl
opowiadań w prawdzie, ale cały ten
archetyp,
no właściwie bohatera odbywającego swoją
podróż, więc podróż bohatera jak
najbardziej. Nawet w tym opowiadaniu
sklepy cynamonowe. Będziemy mieli
archetyp ojca patriarchy, który zmaga
się z Bogiem, który raz wchodzi w
funkcję takiego demiurga, stwórcy,
takiego ułomnego stwórcy. Trochę tutaj
Szulc wykaże się niezwykłą
kreatywnością. On będzie grał z tym
archetypem. On czasem go będzie
pokazywał w sposób wzniosły językiem
stylizowanym na biblijny w jakiś
niesamowicie podniosłych scenach
widzianych gdzieś tam oczyma dziecka, a
z drugiej strony będzie go pokazywał
groteskowo jako taką figurę wycofującą
się z przestrzeni przedstawionej,
wycofującą się z życia, stającą się czy
to śmieszną, czy to słabą, czy to taką
właśnie tracącą swoją moc. Będziemy mieć
też nieobecną matkę, o której nie za
wiele wiemy. Będziemy mieć te dziurę
taką próżnie tak po kobiecie. Ona gdzieś
jest, ale zobaczcie, że jest mało
eksponowana. Ale za to jako archetyp
kobiecości wkroczy nam tu na scenę
Adela, która jest taką kobiecością
utożsamianą wciel jakby do utożsamianą,
wcielaną przez cielesność. Chciałam
powiedzieć, że taką właśnie sprowadzaną
do cielesności.
jest też trochę taką tutaj czarownicą,
która burzy te eksperymenty ojca
Demiurga w taki dość wulgarny sposób.
Jakby tak ona chce tylko posprzątać,
tak? I wchodzi wszędzie z miotłą i burzy
na przykład te hodowlę egzotycznych
ptaków ojca. Ona jest taką destruktorką
ładu. Zobaczcie, też taka famatal dzięki
temu, tak jak Lilit
z apokryfów biblijnych albo tak jak Ewa,
tak, która sprowadziła na świat zło. Ona
jest takim pierwiastkiem obcym w tym
świecie, w którym ojciec stwórca, ojciec
Demiurg chciał zaprowadzić ład, co na
przykład widać w opowiadaniu na
wiedzenie. Yyy, będziemy mieć też Adelę
jako taki irracjonalny pierwiastek w tym
świecie porządkowanym przez ojca.
Właśnie będziemy mieli też archetypowe
modele fabularne, takie wydarzenia
archetypowe, tak jak właśnie ta wędrówka
do centrum labiryntu, próba odnalezienia
tego centrum,
wyprawa właśnie w kierunku czegoś, co
kusi, co obiecuje jakieś niezwykłe
doznania. No też wędrówka do domu w tym
tytułowym opowiadaniu sklep cynamonowe,
tak jak u Odyssa. Tak, do domu, który
niby wiadomo gdzie jest, tak jak i taka
odysowa, ale ta przestrzeń okazuje się,
po której porusza się bohater na tyle
zwodnicza, na tyle uwodzicielska, na
tyle labilna, oniryczna, że nie da się
do tego domu trafić. Nie da się trafić
też do tego centrum uniwersum. Nie da go
się odnaleźć. Podobnie właśnie jak w
Odysei, który no na nie tak wielkim
obszarze przecież błąka się przez 10 lat
po morzach i nie jest w stanie na Itakę
dotrzeć. Jest wciągany w coraz te nowe
przygody, awantury, usidlany przez
kolejne pokusy i nie może odnaleźć
punktu, do którego zmierza. absolutnie
archetypowe. Tutaj jako kontekst możecie
sobie wziąć na przykład piękny wiersz
Kawafisa czy powrót Odysa Wyspiańskiego,
który jeszcze inaczej ten archetyp
przetwarza. Yyy, skupia się na tym, co
się stało po powrocie Oddysa i że ten
powrót taki, no właściwie mimo że
wrócił, to ten powrót jest niemożliwy w
takim rozumieniu idealnym. Albo właśnie
wracając jeszcze na chwilę do tego
opowiadania na wiedzenie, które jest
krótkie, ale dość niesamowite, tam mamy
zmaganie ojca. zmaganie się ojca z
Bogiem. Mamy taką polemikę z Bogiem i
walkę z Bogiem o fundamentalne kwestie
egzystencjalne. Ten ojciec kłóci się tam
z Bogiem o chorobę, o niemoc, o starość,
o śmierć. Wreszcie on zadaje
fundamentalne pytania o właśnie takie, a
nie inne urządzenie świata,
rzeczywistości. On zadaje to odwieczne
pytanie. Dlaczego? Dlaczego my musimy
cierpieć? Dlaczego zwykle niewinnie w
dodatku? Dlaczego musimy umierać,
słabnąć na starość, odchodzić?
Popatrzcie, że to są te same pytania,
które stawia i Hiob i podmiot liryczny
trenów. Bóg w końcu ojca nawiedza. Bóg
do niego przemawia. Zobaczcie, tak jak
nawiedził Hioba, tak jak nawiedził
Najświętszą Marię Pannę w scenie
zwiastowania.
Dlatego mamy to odwołanie też do
nawiedzenia, tak, do tego słowa, które
gdzieś tam kojarzymy też z Ewangelii.
Bóg przychodzi tu osobiście. On ingeruje
w ten świat, który stworzył. To jest
niby, popatrzcie, wielka sprawa, wielka
scena, a tutaj jednak uszulca,
ta wielkość, wzniosłość miesza się z
groteską, bo przecież tak patetycznego
formatu nie da się już w
niepretensjonalny sposób przekazać w XX
wieku i udźwignąć go. Więc tutaj mamy
taką bardzo ciekawą wariację na temat
takiego archetypu. No jak weźmiecie
dziady trzecie, to tam też znajdziecie
mnóstwo archetypów, jak chociażby już
taka no taki wątek spajający całe dziady
trzecie w całej ich takiej
atomizacji, można powiedzieć, w całej
ich epizodyczności i rozbiciu tej akcji,
wątkiem spajającym na pewno jest
psychomia, czyli walka między dobrem a
złem o duszę bohatera. Ona się tutaj
przejawia cały czas i Konrad jest tej
psychomachii poddany. Będziemy mieć też
podział rzeczywistości metafizycznej i
egzystencjalnej na dobrą i złą, na lewą
i prawą stronę, na domenę nocy,
ciemności i domenę jasności. To też jest
przecież archetyp
taki przestrzenny. Będziemy mieli
oczywiście podróż bohatera z jej bardzo
ważnym etapem z katabazis. Konrad, dusza
Konrada dosłownie doświadcza katabazis,
spada w otpań, tak, pod wpływem takiego
najtrudniejszego, najgorszego
doświadczenia. no takiego już z
pogranicza egzystencjalnego i
metafizycznego doświadczenia, która
które zacznie tego bohatera kształtować,
które okaże się niezbędne na drodze jego
dojrzewania. Więc będziemy mieć też ten
motyw, archetyp dojrzewania bohatera do
jego misji. Będziemy mieli wskazane to,
że on jeszcze w tym momencie do tej
misji nie jest gotowy do jej
wypełnienia. Jeszcze do niej nie
dojrzał, musi odbyć podróż. No i wyrusza
na Syberię. Tak, co mamy gdzieś tam
kontynuację w ustępie do trzeciej części
Dziadów. Będziemy mieć oczywiście
archetyp buntu przeciw Bogu, znany z
mitu o Prometeuszu, znany z tragedii
greckich.
To będzie taka chęć zastąpienia Boga na
jego miejscu, przejęcia tego miejsca,
bycia jak bogowie. To nawet mamy
przecież w Księdze Rodzaju. Ludzie
chcieli być jak bogowie. Mamy to w
opowieści oży Babel. No powtarza nam się
to w mnóstwie rozmaitych odsłon od
zawsze do teraz. Będziemy mieć proroką
rolę snów na przykład. To też jest
przecież archetypiczne. I tak dalej i
tak dalej. Słuchajcie, tak naprawdę
można by tego tematu nie skończyć, bo po
jaką lekturę sięgniecie, tam znajdziecie
archetypy, znajdziecie ich dużo i
znajdziecie ich powiązania
najrozmaitsze. Ja zrobiłam taką mapę
myśli z archetypami,
ale ona jest na tyle hm mam wrażenie, że
nie do ukończenia, nie do rozwinięcia,
bo pojawia się tam tyle wątków, że aż
trudno to wszystko ogarnąć. Spróbuję wam
ją na szybko pokazać. Może jakoś tam
rzucicie sobie na to okiem i i może
wkleję też link do niej w opisie tego
filmu, to może was jeszcze do czegoś
zainspiruje. Ona jest oczywiście bardzo,
bardzo niedokończona. Bardzo, bardzo
można jeszcze nad nią pracować i
dokładać tutaj swoje cegiełki, do czego
was zachęcam. Otwórzcie sobie takie
mapy, bo dzięki temu i czytanie
literatury, i zdawanie matury będzie dla
was taką grą zabawą, a nie jakimś
trudnym do zrealizowania i przykrym
obowiązkiem.
Bardzo wam dziękuję za uwagę. Dzisiaj w
przyszłości najbliższej planuję kolejne
temat zagadnienia na a, które jak
dajecie mi znać są trudne. Mianowicie
aluzję literacką i autobiograficzm.
Jakieś tam filmiki o tym osobne
oczywiście postaram się nagrać, bo
rzeczywiście te tematy nie są bardzo
łatwe do zrealizowania i wymagają bardzo
konkretnej wiedzy. Jeżeli ten dzisiejszy
filmik uznacie, że wam coś porządkuje,
że jesteście w stanie pełniej pomyśleć o
archetypach pod wpływem treści, które
wam tutaj zostawiłam, dosięgajcie też do
innych moich filmików, które w podobny
sposób porządkują
wiedzę przydatną na maturze, zwłaszcza
rozszerzonej, ale oczywiście podstawowej
też. I nawet jeżeli te filmiki nie mają
takich tytułów bezpośrednio wskazujących
na powiązania z podstawą programową czy
tematy maturalne, to tak naprawdę też
omawiają bardzo, bardzo podobne
zagadnienia i też dają takie spoiwo
trochę taki cement, który może łączyć
motywy, jakie będziecie na tej maturze
wykorzystywać. Zachęcam was na przykład
do powrotu do filmików z cyklu takiej
wielkiej mapy motywów, gdzie omawiam
wiele różnych toposów i archetypów, co
za tym idzie również w sposób bardziej
szczegółowy. Dzięki wam serdeczne
dzisiaj za uwagę i do zobaczenia w
jakimś kolejnym materiale.
Ask follow-up questions or revisit key timestamps.
Loading summary...
Videos recently processed by our community