GEOGRAFIA 4|Dział VI.Zróżnicowanie jakości życia ludności .. Roz.5:Zaspokajanie potrzeb edukacyjnych
429 segments
Witajcie w naszej dzisiejszej wspólnej
analizie. Mamy dziś na stole temat,
który dotyczy no absolutnie każdego.
Edukacja.
>> Niby oczywistość,
>> tak? Niby oczywistość, jedno z
podstawowych praw człowieka. To dzięki
niej rozumiemy świat, możemy być aktywni
w społeczeństwie i co tu dużo mówić
zdobyć pracę, która da nam satysfakcję.
>> Hm.
>> Ale ta oczywistość wcale nie jest tak
powszechna, jak mogłoby się wydawać.
Dziś przyjrzymy się, dlaczego w jednych
krajach nauka trwa kilkanaście lat, a w
innych kończy się powiedzmy po dwóch,
trzech klasach. Zobaczymy jak ten
globalny system jest zbudowany i jakie
ma to konsekwencje dla nas wszystkich.
Zgłębmy ten temat.
>> Dokładnie. To będzie podróż przez
globalną oświatę. Zaczniemy od samych
fundamentów. Jak w ogóle skonstruowany
jest system edukacji, który znamy ze
swojego doświadczenia.
>> Mhm. Potem spojrzymy na dane i mapy,
żeby zobaczyć gdzie te fundamenty są
solidne, a gdzie no sypią się w gruzy.
To pozwoli nam zrozumieć dlaczego w
ogóle istnieją tak gigantyczne różnice.
A na koniec połączymy kropki i zobaczymy
jak poziom wykształcenia w jednym kraju
wpływa na zdrowie, zarobki, a nawet
migrację na całym świecie.
>> Chcesz to dobrze zapamiętać? Testy,
quizy i infografiki. Link w opisie. Ucz
się mądrzej, nie dłużej.
>> Świetny plan. Zatem zacznijmy od
początku. Każdy z nas chodził lub chodzi
do szkoły, ale rzadko kiedy myślimy o
tym, jak ta cała machina jest
zorganizowana. Mówimy tu o edukacji
formalnej, czyli tej w ławkach szkolnych
i salach wykładowych. Jak to jest
poukładane? Wiesz, na całym świecie ten
system wygląda trochę jak budowa domu.
Ma trzy główne etapy, które no logicznie
wynikają jeden z drugiego.
>> Jak budowa domu, dobre porównanie.
>> Trwa powiedzmy około 6 do 8 lat. Co
najważniejsze w teorii powinna być
obowiązkowa i bezpłatna dla każdego
dziecka. Czyli to jest ten pakiet
startowy na całe życie. Nauka czytania,
pisania, podstawy matematyki.
>> Takie narzędzia, bez których ani róż.
>> Dokładnie tak. Bez tego fundamentu cała
reszta konstrukcji jest skrajnie
niestabilna. Jeśli fundament jest
gotowy, możemy stawiać ściany i kłaść
dach. To jest drugi etap, czyli edukacja
na poziomie średnim.
>> Okej. Obejmuje nastolatków i trwa
kolejne ctery do s lat. I tu wiesz
pojawia się pierwsze rozgałęzienie dróg.
Nauka staje się bardziej ukierunkowana.
Albo przygotowuje do dalszych studiów,
albo daje już konkretne umiejętności
zawodowe, na przykład w technikach czy
szkołach branżowych.
>> Rozumiem.
A na samym szczycie mamy wykończenie
wnętrz, czyli to, co nadaje całości
ostateczny szlif i specjalizację.
>> Idealne porównanie. Poziom wyższy, czyli
studia, to właśnie takie specjalistyczne
wyposażenie naszego domu. Ten etap jest
już dobrowolny i w wielu krajach
niestety kosztowny, ale to on pozwala
zdobyć bardzo dogłębną wiedzę w jednej
konkretnej dziedzinie i przygotowuje do
zawodów wymagających najwyższych
kwalifikacji, lekarzy, inżynierów,
naukowców. Tak w skrócie wygląda ten
trzyczęściowy model. teorii brzmi to
bardzo prosto i logicznie, ale
podejrzewam, że tu właśnie zaczynają się
schody, gdy porównamy teorię z
rzeczywistością. Czy ten standard, że
każde dziecko kończy chociażby ten
fundament, czyli szkołę podstawową jest
faktycznie globalny?
I tu jest sedno problemu. Niestety nie.
Mimo że wszystkie międzynarodowe
deklaracje mówią o powszechnym prawie do
nauki, to w 2020 roku aż 64 miliony
dzieci w wieku szkolnym w ogóle nie
chodziło do szkoły podstawowej.
>> Chwila, 64 miliony. Przecież to więcej
niż cała populacja Polski i Czech razem
wziętych.
>> No właśnie. To jest niewyobrażalna
liczba dzieci, które nie dostają nawet
tego absolutnie podstawowego fundamentu,
o którym mówiliśmy. Gdzie ten problem
jest największy? Jak spojrzymy na wykres
na stronie 241, zobaczymy, że trzy kraje
wiodą w tej smutnej statystyce: Indie,
Etiopia i Indonezja. Globalnie do
podstawówki trafia około 91% dzieci, co
może brzmieć nieźle, ale
>> ale to wciąż znaczy, że co 10te dziecko
nie trafia. Tak, ale jeśli zawęzimy
spojrzenie do Afryki subsaharyjskiej,
ten wskaźnik spada do zaledwie 80%.
To oznacza, że co piąte dziecko w tej
części świata nie uczy się nawet czytać
i pisać.
>> Skoro już na tym podstawowym poziomie
jest tak źle, to intuicja podpowiada, że
na etapie szkoły średniej musi być
jeszcze gorzej. Czy dane to
potwierdzają?
>> Niestety, intuicja cię nie myli.
Globalnie do szkół średnich uczęszcza
już tylko 75% młodzieży. Ten spadek jest
dramatyczny. czyli co czwarty nastolatek
odpada z systemu. Dokładnie. Na drugim
wykresie ze strony 241
widać to jak na dłoni. W krajach
rozwiniętych jak Australia czy Polska te
słupki dla szkoły podstawowej i średniej
są prawie równe, blisko 100%. Ale
spójrzmy na kraje afrykańskie jak Czat
czy Mali. Tam po podstawówce następuje
prawdziwe załamanie. Do szkoły średniej
trafia zaledwie garstka nastolatków. Ten
przeskok między poziomami to dla
milionów młodych ludzi bariera nie do
pokonania.
>> Jest jeszcze jeden wskaźnik, który
wydaje mi się jeszcze bardziej obrazowy
niż procenty. Średnia liczba lat
edukacji. Co on nam tak naprawdę mówi?
>> Mówi o tym, ile lat nauki ma za sobą
przeciętny dorosły mieszkaniec danego
kraju, który ma 25 lat lub więcej. To
jest jakby skumulowany efekt działania
całego systemu edukacji przez dekady.
>> Aha. I tu mapa na stronie 242 jest
niezwykle wymowna. W Niemczech ta
średnia przekracza 14 lat, co oznacza,
że statystyczny Niemiec ma wykształcenie
wyższe lub policealne. W Polsce to
solidne 12,5 roku.
>> Czyli przeciętny Polak kończy liceum lub
technikum. To ma sens. Ale jakie są te
wartości na drugim końcu skali?
>> I tu właśnie widać przepaść. W niże
średnia wynosi nieco ponad 2 lata. W
Burkina Faso zaledwie 1,6 roku.
>> Półtora roku.
>> Tak. Zatrzymajmy się przy tym na chwilę.
Pomyślmy, co to oznacza w praktyce.
Przeciętny dorosły w Burkina Faso ma za
sobą tyle samo formalnej nauki, co
dziecko kończące pierwszą klasę w
Polsce. To nie jest tylko różnica w
dyplomach. To fundamentalna przepaść w
zdolności do uczestniczenia we
współczesnej gospodarce, rozumienia
informacji o zdrowiu czy angażowania się
w życie obywatelskie. 2 lata nauki
kontra 14 to są dwa różne światy.
>> Te liczby prowadzą nas prosto do
kolejnego zagadnienia analfabetyzmu.
W dobie smartfonów i sztucznej
inteligencji to słowo brzmi jak no
relikt przeszłości. Czy słusznie?
>> Niestety to wciąż ogromny i bardzo
aktualny problem. Według danych z lat
2018-2020
na świecie żyło około 776
milionów analfabetów. 776
milionów
>> to są dorośli, którzy nie potrafią
przeczytać i napisać prostego zdania w
żadnym języku. Żeby złapać skalę, to tak
jakby cała populacja Europy od
Portugalii po Ural nagle straciła
umiejętność czytania i pisania. To jest
niewyobrażalne.
>> Gdzie ci ludzie mieszkają?
>> 3/4 z nich skupia się w dwóch regionach:
Azji Południowej i Afryce
subsacharyjskiej.
Mapa na stronie 244 pokazuje, że
najwyższy odsetek analfabetyzmu
przekraczający 60% występuje w krajach
afrykańskiego Sahelu. Znowu pojawiają
się tu Niger czy Burki na Faso. To
oznacza, że tam ponad połowa dorosłych
nie potrafi czytać.
>> A w liczbach bezwzględnych, toko
rozwiniętych, czym on właściwie jest?
>> Tak i to jest fascynujące, a zarazem
bardzo niepokojące. Analfabeta
funkcjonalny to osoba, która technicznie
umie składać litery i pisać. Skończyła
kilka, a nawet kilkanaście lat szkoły,
>> czyli formalnie nie jest analfabetą.
>> Nie jest, ale nie potrafi tych
umiejętności użyć w praktyce. Ma problem
ze zrozumieniem dłuższego artykułu w
internecie, instrukcji obsługi nowego
telefonu, umowy w banku czy nawet ulotki
dołączonej do leku. Brakuje jej
kluczowej kompetencji przetwarzania i
rozumienia informacji. To trochę tak,
jakby ktoś znał wszystkie zasady gry w
szachy, ale nie potrafił rozegrać
partii. Dokładnie. I badania OECD, czyli
organizacji zrzeszającej kraje
rozwinięte są alarmujące. pokazują, że
problem ten może dotyczyć nawet co
czwartego dorosłego w tych krajach.
>> Co czwartego,
>> tak. To twardy dowód na to, że samo
przejście przez system edukacji i
zdobycie dyplomu nie jest równoznaczne
ze zdobyciem realnych kompetencji
potrzebnych w życiu.
>> Te wszystkie dane są porażające i
naturalnie rodzi się pytanie, co leży u
podstaw tak dramatycznych różnic. Czy to
tylko i wyłącznie kwestia pieniędzy?
Pieniądze to kluczowy i chyba
najważniejszy element tej układanki.
Biedne państwa po prostu nie mają
środków na budowę i utrzymanie szkół, na
godne pensje dla nauczycieli czy na
zakup podstawowego wyposażenia jak
podręczniki, ławki czy kreda.
>> No tak.
>> Wykres na stronie 245
doskonale to ilustruje. W krajach
bogatych jak Finlandia edukacja jest
finansowana niemal w całości z budżetu
państwa. jest traktowane jako dobro
publiczne,
>> a w tych biednych,
>> natomiast w krajach biednych jak Uganda
ogromny ciężar finansowania spada na
gospodarstwa domowe, czyli bezpośrednio
na rodziców.
>> Chwila, czyli mówimy o sytuacji, w
której rodzice w Ugandzie muszą płacić
za coś, co my w Europie uważamy za
absolutnie fundamentalne darmowe prawo.
To całkowicie zmienia perspektywę.
>> Tak. I jeśli tych rodziców, którzy
często żyją za dolara czy dwa dziennie,
po prostu nie stać na czesne mundurki
czy podręczniki, to ich dziecko do
szkoły nie pójdzie.
>> Błędne kołe.
>> To jest właśnie to błędne koło biedy.
Brak pieniędzy powoduje brak edukacji, a
brak edukacji powoduje brak pieniędzy w
następnym pokoleniu.
>> To jest potężna bariera, ale czasem
słyszymy o sytuacjach, gdzie szkoła
jest, a dzieci i tak do niej nie
docierają. Co jeszcze stoi na
przeszkodzie? Drugi potężny czynnik to
infrastruktura, a właściwie jej brak.
Czasem szkoła jest oddalona o wiele
kilometrów, a droga do niej jest trudna
i niebezpieczna. Pomyślmy o uczniach w
wiejskich rejonach Indonezji, którzy
żeby dostać się na lekcje muszą
codziennie pokonywać chwiejne
prowizoryczne mosty zawieszone nad
rwącymi rzekami.
>> Niesamowite.
>> W takich warunkach samo dotarcie do
szkoły staje się aktem odwagi i
determinacji. Dla wielu jest to bariera
nie do przejścia
>> i zostaje pewnie jeszcze ta
najtrudniejsza do pokonania przeszkoda,
bariera mentalna, kulturowa.
>> To trzeci filar problemu. W niektórych
społecznościach, zwłaszcza na obszarach
wiejskich, wciąż panuje przekonanie, że
dzieci, a w szczególności dziewczynki są
bardziej potrzebne w domu do opieki nad
rodzeństwem albo w polu do pracy niż w
szkolnej ławce.
>> Edukacja jako luksus.
>> Dokładnie, jako luksus, a nie
inwestycja. Ogromne znaczenie ma też
wykształcenie samych rodziców. Jeśli oni
nie chodzili do szkoły, często nie
rozumieją, dlaczego ich dzieci miałyby
to robić i nie będą ich do tego
zachęcać. Mamy więc trzy główne
przyczyny: biedę, brak infrastruktury i
bariery kulturowe. A jakie są tego
konsekwencje? Jak brak edukacji jednego
pokolenia wpływa na przyszłość całego
społeczeństwa? Skutki są również
szerokie i dotykają niemal każdej sfery
życia. Zacznijmy od tej najbardziej
namacalnej, czyli od zawartości
portfela.
>> Pieniędzy. Tak, dane są bezlitosne.
Osoby z wyższym wykształceniem zarabiają
znacznie więcej. To przekłada się na
lepszą jakość życia, lepsze mieszkanie,
dostęp do opieki zdrowotnej. Ale to
działa też w skali makro. Istnieje
bezpośredni związek między tym, ile kraj
inwestuje w edukację, a tym jak szybko
rośnie jego PKB. Czyli więcej
wykształconych ludzi to bogatszy kraj.
>> Po prostu wykształceni ludzie tworzą
innowacje, zakładają firmy, napędzają
postęp technologiczny. To kapitał
ludzki, najcenniejszy zasób każdego
narodu.
>> A co ze zdrowiem? Czy tu też widać tak
bezpośredni wpływ edukacji? Wydawałoby
się, że to dwie różne dziedziny,
>> a jednak są ze sobą nierozerwalnie
związane. Wiedza, nawet ta najbardziej
podstawowa o higienie, o diecie, o
drogach przenoszenia się chorób,
dosłownie ratuje życie. W krajach
rozwijających się jest to szczególnie
widoczne w kontekście edukacji kobiet.
>> Jak to wygląda? Każdy dodatkowy rok
nauki dziewczynki bezpośrednio przekłada
się na spadek śmiertelności niemowląd.
Wykształcona matka wie jak ważne jest
mycie rąk, kiedy trzeba zaszczepić
dziecko. Jak chronić je przed malarią
czy cholerą. To prosta wiedza, która ma
moc ratowania życia na masową skalę.
>> Jest jeszcze jeden skutek, o którym
wspominaliśmy na początku, a który widać
gołym okiem w zglobalizowanym świecie.
Migracje. Ludzie przemieszczają się w
poszukiwaniu wiedzy. Tak, to zjawisko
nazywane jest migracjami edukacyjnymi.
Ludzie wyjeżdżają by studiować na
lepszych uczelniach lub by znaleźć
pracę, która odpowiada ich wysokim
kwalifikacjom, a której nie mogą znaleźć
we własnym kraju.
>> To tak zwany drenaż mózgów.
>> To jest właśnie to. Doskonałym
przykładem są Chiny i Indie. Jak
pokazuje wykres na stronie 243,
liczba studentów w tych krajach rośnie
lawinowo, ale jednocześnie tysiące
najzdalniejszych z nich masowo
wyjeżdżają na najlepsze uniwersytety do
Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii
czy Australii. Z jednej strony to dla
nich ogromna szansa, ale z drugiej to
potężny drenaż mózgów dla ich ojczystych
krajów, które tracą swoje największe
talenty.
>> To wszystko maluje bardzo złożony obraz,
w którym edukacja jest kluczem do niemal
wszystkiego. Spróbujmy zebrać
najważniejsze punkty naszej dzisiejszej
rozmowy. Taka powtórka do zapamiętania.
Dla mnie pierwszy fundamentalny punkt to
sama struktura.
>> Zgadza się. Po pierwsze, system edukacji
formalnej ma trzy główne poziomy niczym
budowa domu. Poziom podstawowy to
fundament dla wszystkich, średni to
przygotowanie do zawodu lub na studia, a
wyższy to specjalizacja.
Po drugie i to było dla mnie najbardziej
szokujące to skala globalnych
nierówności. Mierzymy je choćby
wskaźnikiem skolaryzacji. W szkole
podstawowej wynosi on globalnie 91%,
ale już w średniej spada do 75%.
A prawdziwa zapaść widoczna jest w
Afryce subsaharyjskiej i Azji
Południowej. Analfabetyzm to nie jest
problem z przeszłości. Dotyka ponad 770
milionów ludzi. Co więcej, istnieje też
jego ukryta forma, analfabetyzm
funkcjonalny, które jest wyzwaniem nawet
dla najbogatszych krajów świata i
pokazuje, że dyplom nie równa się
kompetencjom. I po czwarte, przyczyny i
skutki. Główne bariery w dostępie do
edukacji to bieda, zła infrastruktura i
czynniki kulturowe. A to wszystko
przekłada się bezpośrednio na
gigantyczne różnice w dochodach, stanie
zdrowia i potencjalu rozwojowym całych
państw.
Na koniec zostawmy słuchaczy z jedną
myślą do refleksji. Dużo mówiliśmy o
analfabetyzmie funkcjonalnym, o tym, że
samo ukończenie szkoły nie gwarantuje
umiejętności radzenia sobie z zalewem
informacji.
>> To prowadzi do niezwykle ważnego
pytania, szczególnie dziś w dobie fake
newsów, internetu i sztucznej
inteligencji. Czym właściwie jest dziś
bycie dobrze wykształconym? Czy chodzi o
posiadanie encyklopedycznej wiedzy,
którą i tak mamy na wyciągnięcie ręki w
telefonie? A może kluczowe stają się
zupełnie inne umiejętności?
Krytyczne myślenie, odróżnianie prawdy
od fałszu i co najważniejsze zdolność do
ciągłego uczenia się i adaptacji przez
całe życie.
Ask follow-up questions or revisit key timestamps.
Wideo analizuje globalny system edukacji, przedstawiając jego trójstopniową strukturę (podstawowy, średni, wyższy) oraz ogromne nierówności w dostępie. Ujawnia, że 64 miliony dzieci nie uczęszcza do podstawówki, a 776 milionów dorosłych jest analfabetami, głównie w Afryce Subsaharyjskiej i Azji Południowej. Omówiono także problem analfabetyzmu funkcjonalnego, obecnego nawet w krajach rozwiniętych. Główne przyczyny to bieda, brak infrastruktury i bariery kulturowe. Konsekwencje braku edukacji są dalekosiężne, wpływając na dochody, zdrowie i migracje (tzw. drenaż mózgów). Pod koniec podnoszona jest kwestia współczesnego rozumienia bycia wykształconym, podkreślając wagę krytycznego myślenia i zdolności adaptacji.
Videos recently processed by our community