Zełenski, UPA i Wołyń. Dlaczego Polska nie może tego ignorować [komentarz GTBT]
392 segments
26 maja Wołodomir Załeński nadał
samodzielnemu centrum operacji
Specjalnych Północ honorową nazwę
Bohaterów UPA. Według treści dekretu
miało to służyć cytat przywracaniu
historycznych tradycji narodowego wojska
oraz uhonorowaniu jednostki za działania
w obronie niepodległości i integralności
terytorialnej Ukrainy. Dwa dni później
sprawa przebiła się do polskiej debaty
publicznej. Problem w tym, że UPA,
ukraińska powstańcza armia, w
ukraińskiej pamięci historycznej
przedstawiana jest jako symbol walki o
niepodległość. Natomiast w Polsce ma
zupełnie inne konotacje. Wspomnienie UPA
to natychmiastowe przypomnienie
rzeziwołyńskiej i masowych bestialskich
mordów na polskiej ludności cywilnej w
latach 1943-1945,
w których zginęło nawet 100 000 cywilów.
Polskie MSZ jednoznacznie negatywnie
oceniło decyzję wskazując, że rani ona
pamięć ofiar i uderza w dialog między
narodami. Premier Donald Tusk nazwał ją
niepokojącą, ale jednocześnie ostrzegał,
że na polsko-ukraińskim konflikcie
historycznym najbardziej skorzysta
Rosja. Prezydent Karol Nawrocki poszedł
dalej i zapowiedział dyskusję nad
odebraniem Załeńskiemu orderu Orła
białego przyznanego mu w 2023 roku.
Strona ukraińska odpowiedziała, że Kijów
żałuje negatywnej reakcji w Polsce. ale
podkreśla konieczność jedności wobec
Moskwy. W ten sposób decyzja dotycząca
nazwy jednej jednostki wojskowej
przerodziła się w szerszy spór o pamięć,
odpowiedzialność historyczną i granice
sojuszu między Polską a Ukrainą w czasie
wojny. Tu koniec faktograficznego opisu.
Po obserwacji wymiany zdań między
komentariatem obu stron postanowiłem
napisać kilka zdań komentarza.
Partnerami kanału są Infactt, łatwiejsze
prowadzenie firmy, KFD, polski producent
suplementów diety i żywności
funkcjonalnej. Oponeo.pl. Zmień opony na
lepsze w 24 godziny oraz aplikacja
inwestycyjna XTB.
To inny, krótszy i prostszy format
przewidziany na nagłe sytuacje. Dajcie
potem znać, czy mamy go kontynuować.
Istotnie dużo emocji i jawnej wrogości
pojawiło się w ostatnich dniach na linii
Polska-Ukraina.
Przyglądam się temu z dużym smutkiem, bo
relacje pomiędzy oboma narodami powinny
być w najważniejszej trójce wzajemnych
stosunków dobrosąsiedzkich, jeśli nawet
nie najważniejsze. Kilka środowisk w
Polsce w międzyczasie zdążyło już
otworzyć szampany, bo cytat wyszło na
nich, nie licząc się z tym, co to
właściwie oznacza dla Polski i Polaków,
a nie oznacza to nic dobrego. Intencje
są istotne. Całkowicie inna jest waga
interpretacji tych wydarzeń ze strony
osób umiarkowanych czy nawet środowiska
przychylnie patrzącego na wysiłek
Ukrainy aniżeli braunistów i osób im
podobnych. A ta sprawa charakteryzuje
się tym, że nie znajdzie się ani jednej
osoby, która broniłaby decyzji
Wołodymira Zełeńskiego. Dlatego na
wstępie zaznaczę, że każdy kto
obserwował mnie lub nas doskonale wie,
że bardzo szanuję wysiłek
niepodległościowy Ukrainy. Opór stawiany
agresorowi i wolę wolności. Zaznaczam to
na początku, bo być może obejrzy to
kilka osób z Ukrainy. Wiele cierpienia
zniósł ten naród w walce o szczytny cel,
jakim jest niepodległość i choćby z tego
powodu zasługuje na najwyższy szacunek.
Tak, z jednej strony Polska i Polacy
mają w tym ukraińskim wysiłku swój
interes geopolityczny, co zresztą bardzo
chętnie ukraiński komentariat lubi
podkreślać. Natomiast na poziomie
ludzkim jest to walka o wolność przed
tyranią, którą każdy człowiek wolny
doceni. Wracając do interesu
geopolitycznego, Ukraińcy walczą jednak
przede wszystkim za siebie i swojej
rodziny, co nie zmienia faktu, że nasze
interesy się pokrywają. Ta walka nie
wzięła się jednak znikąd. Czasem
prowadzę kampanię przeciwko
trywializowaniu czynnika wartości w
geopolityce. Faktem bowiem jest, że to
wartości są tym czynnikiem, które
popchnęły Kijów do walki z Moskwą o
niepodległość. Ukraińcy mieli dość nie
tylko cytat pozostawania w rosyjskiej
strefie wpływów, lecz tego, czym ta
strefa się objawiała. Wertykalnymi
rządami w stylu mafii, korupcją,
nepotyzmem, byle jakością czy [muzyka] w
końcu biedą. Życie i władza
podporządkowana błędnej strukturze
wartości koniec końców objawia się
słabością ekonomicznospołeczną.
Zachód ma swoje za uszami, ale naprawdę
powinniśmy docenić to, w jak bardzo
zaawansowanym mentalnie i społecznie
systemie przychodzi nam żyć. Pracowały
na to całe pokolenia osób.
Sprawiedliwość, prawda, prawa jednostki,
egalitaryzm i tak dalej. To wszystko są
filary zachodniego dobrobytu i na tym
polega sedno sprawy. Jedną z zasad tak
skonstruowanego systemu jest
poszukiwanie prawdy historycznej i jej
akceptacja, niezależnie od tego, jak
bardzo jest bolesna. Sprawa UPA jest
największym cierniem w relacjach
polsko-ukraińskich. Pamięć, która wciąż
jest żywa. I teraz przejdźmy do
argumentów strony ukraińskiej, z którymi
zetknąłem się w komentarzach. Część
ukraińskiego komariatu mówi: "Problem
polega na tym, że my przepraszamy cały
czas, a Polacy chcą więcej". Sęk w tym,
że gdyby rzeczywiście tak było, jeśli ta
sprawa miałaby cały czas pozytywny
trend, to nikt nie robiłby z tego
dramatu. I momentami wydawało się, że
rzeczywiście tak będzie. Afera z
Zełeńskim wybuchła tak mocno właśnie z
tego powodu, dlatego że gdy wydawało
się, że sprawy idą w dobrym kierunku,
Zełeński pokazał, że ma tę sprawę i
wrażliwość Polaków na kwestię wołyńską w
czterech literach. Całkowicie
zdyskredytował i zniweczył wysiłek
poczyniony przez obie strony na niższym
szczeblu. Tylko aby no właśnie co?
Zdobyć punkty polityczne, pokazać
Polsce, że się nie liczy i może z nią
robić co chce, bo gdy trwa wojna i tak
Polacy muszą nas wspierać. Inni mówią:
"Wy Polacy wyciągacie jakieś stare trupy
z szafy, a u nas trwa wojna". W tym
miejscu wracamy do klu wartości. W
momencie jak Polacy widzą, że Ukraińcy
nie mają zamiaru uszanować prawdy
historycznej i rzezi na 100 000 Polaków,
że chcą czcić zbrodniarzy, którzy tą
masakrę nadzorowali, to zadają sobie
pytanie, czy Ukraińcy naprawdę wyznają
te wartości, do których rzekomo chcą
dołączyć. Relatywizacja bądź wprost
kłamstwa historyczne i wyparcie to
atrybuty utożsamione ze stroną, która
właśnie napiera na Ukrainę ze wschodu.
Katyń, deportacje, stałe wypieranie
agresji na Polskę i bycia stronnikiem
rozpoczynającym II wojnę światową i tak
dalej. Polacy są na rosyjskie kalumnie
cholernie wyczuleni, a teraz dostają to
samo od strony, która chce przynależeć
do Zachodu. W polskim społeczeństwie to
przestaje się kleić. Czy Ukraińcy nie
mają takich samych doświadczeń z
rosyjskim przeinaczaniem historii?
Oczywiście, że mają. Chociażby rosyjską
narrację o hołodomorze. W końcu mamy też
relatywizm i symetryzm w postaci
argumentów: "Obie strony mordowały. To
nieprawda, że zginęło 100 000 Polaków.
Nie przyjmujemy tego do wiadomości". I
tu wkraczamy w szarą strefę, bo szacunki
o 100 000 ofiar są polskie, a więc z
ukraińskiego punktu widzenia
nierzetelne. Większość z nas faktycznie
nie ma pojęcia o tym, ile realnie mogło
być tych ofiar. My ufamy polskim
historykom takim jak Motyka czy
Siemaszko, bo wierzymy w ich warsztat i
znowu wartości respektowania metody
naukowej. Ale okej, nawet przyjmując ten
argument, że badania są złe, bo polskie,
to czy jeszcze bardziej nie pogrąża to
stanowiska ukraińskiego? Co się robi jak
kwestia jest niejasna? Prosi o pomoc
niezależnych obserwatorów. Jaki problem
jest w tym, żeby dopuścić do wszystkich
dostępnych danych oraz miejsc kaźni
badaczy z różnych niezależnych
światowych uniwersytetów, by ci pomogli
w ocenie sytuacji? Problem polega na
tym, że Kijów przez lata utrudnia dostęp
do tych miejsc. Sam ten fakt pokazuje
złą wolę administracji Wołodymira
Załeńskiego i poprzednich administracji
względem rzeźwłyńskiej i szerzej
względem Polski. Poniekąd zresztą tą
bezstronną ocenę mamy już teraz.
Wszystkie globalne dzienniki
rozsmarowują decyzję Załeńskiego i
budują narrację, że gloryfikuje on
nazistów. Pytanie, komu to pomaga? Ale
wracając do pozostałych argumentów, czy
Polacy mordowali Ukraińców? Tak, ale po
pierwsze były to ataki odwetowe i o
znacznie mniejszej skali, a to ma
znaczenie. Mówimy o różnicy rzędu 100
000 ofiar względem 10 000 ofiar w
odwecie. Po drugie, Polacy nie
wystawiają przywódców tychże ataków
odwetowych na sztandary. Polska pamięć
państwowa nie opiera się na kulcie
przywódców akcji odwetowych przeciw
ukraińskim cywilom. To nie są postacie
wyniesione do rangi narodowych symboli
porównywalnych z banderą czy
szuchewiczem na Ukrainie. Po trzecie,
polscy historycy opisują te wydarzenia i
nie unikają tego tematu w swoich
badaniach. Dlatego Wołeń jest dla nas
ważny, ale nie z powodu, jak piszą
niektórzy, bo żyjemy przeszłością.
Gdybyśmy widzieli szczerość i chęć
wyjaśnienia sprawy, nie byłoby żadnego
tematu. Wołyń jest ważny jako oddanie
czci, hołdu i pamięci ofiarom, ale także
jako weryfikacja tego, jakim narodem
chce być Ukraina. Jest to dla nas ważne,
bo to jeden z naszych najważniejszych
sąsiadów, największa mniejszość w Polsce
i kraj, który definiuje swoją przyszłość
właśnie teraz. Oczywiście Kijów ma
dowolność wyboru swojej drogi. Warszawa
nie ma mocy, by nic mu narzucić. Ale
jeśli swoją przyszłość chce budować
właśnie tak, na gloryfikacji
zbrodniarzy, na łamaniu dobrosąsiedzkich
relacji, na podpalaniu napięć
społecznych, szczególnie w Polsce, to
będzie to przyszłość niestety smutna.
Rozumiem dumę, poczucie własnej wartości
i awersję do paternalizmu, za który
zapewne zostanę przez Ukraińców
posądzony. Ale nie zawsze rady te są
dawane z poczucia wyższości czy chęci
podporządkowania. Spokojna, harmonijna i
prosperująca Ukraina jest w interesie
Polski. Tak samo jak spokojna,
harmonijna i prosperująca Polska jest w
interesie Ukrainy. Natomiast sama
polityka Kijowa wobec UPA jest tym
głupsza, że o ile faktycznie do 2022
roku był problem z tym, kogo brać na
ukraińskie sztandary, tak teraz
heroiczna walka Ukraińców wytworzyła po
stokroć bardziej cnotliwych i
szlachetnych bohaterów, którzy oddali
swe życie w służbie najwyższym
wartościom, chociażby witali z Kakun. Po
co brnąć w takim razie w upiory
przeszłości, jeśli ma się herosów pod
ręką? Podobnie jest to polityka tym
głupsza, że w momencie osiągnięcia
zawieszenia broni czy jakiegokolwiek
pokoju Ukraina znowu będzie potrzebowała
jak najwięcej pomocy międzynarodowej.
Czy to międzynarodowe inwestycje
zagraniczne, czy to przynależność do
zachodnich struktur, Unia, czy linie
kredytowe, a także szeroko otwarte linie
komunikacyjne przede wszystkim z Polską.
To strona real politique tego sporu i
żadna groźba ze strony Polski, a jedynie
stwierdzenie faktów. Dlatego to nie
Polska najbardziej na tej sprawie
ucierpi. To Kijów w dalszym ciągu zależy
od pomocy międzynarodowej i to się
szybko nie zmieni. Natomiast Wołodymir
Zełeński robi wszystko, by jednego z
największych sojuszników obrócić we
Wroga. tudzież w lepszym scenariuszu
państwo obojętne. A najbardziej ucierpią
na tym normalni Ukraińcy w Polsce,
którzy w pracy ze swoimi polskimi
kolegami muszą teraz świecić oczami za
swojego prezydenta.
Ale na koniec odbije też piłeczkę w
stronę najbardziej zagorzałych
komentarzy po polskiej stronie. Bowiem
przeczytałem gdzieś, trzeba było w 2022
roku postawić sprawę jasną. Nasze
podręczniki historii albo zero pomocy.
Serio narzucanie drugiemu narodowi
własnego spojrzenia na historię
chociażby prawdziwego w momencie gdy ten
ma pistolet przystawiony do głowy?
Zmieniliby te podręczniki i co? Tak
łatwo by o sprawie zapomnieli i z
zapałem się tego uczyli? Czy po cichu
pielęgnowaliby w sobie resentyment i
uważali, że wydarzyło się dokładnie
odwrotnie, skoro zostaliśmy siłą
przymuszeni do adaptacji polskiego
spojrzenia? To są metody stalinowskie.
doraźnie skuteczne, ale długofalowo
głupie i szkodliwe. Możemy lobować albo
nawet stawiać ultimatum. Na przykład
uważam, że nie powinniśmy się zgodzić na
akcesję Ukrainy do Unii Europejskiej,
dopóki sprawa Wołynia nie zostanie
odpowiednio zaadresowana.
Aczkolwiek realna zmiana, która jest
najistotniejsza, bo przekłada się na
dobrosąsiedzkie stosunki i nasze
relacje, musi wyjść od władz i narodu
ukraińskiego naturalnie i organicznie. Z
samego faktu konstatacji, że jeśli
budujemy nowe państwo, to musimy budować
je w zgodzie z normami dojrzałego
państwa i społeczeństwa, a to oznacza
akceptację faktów historycznych i
odpowiednie działania. Brak tego
zrozumienia będzie kosztował w ogólnym
rozrachunku krocie, lecz nie Polskę, a
Ukrainę. Zatem jeśli dalej Kijów będzie
temat Wołynia olewać lub co gorsza go
eskalować to sprawa UPA na skutek
polskich reakcji będzie zataczała
jeszcze szersze kręgi światowe, tworząc
Ukrainie jeszcze gorszy PR, a tym samym
presja na administrację Zołałeńskiego
będzie samoistnie narastać, a my
powinniśmy spokojnie stawiać nasze
ultimatum i reagować na każdą formę
przekłamania.
Hej, z tej strony Hubert. Dajcie znać,
czy taki prostszy format, krótszy,
skierowany w stronę bieżących wydarzeń
jest według was optymalny. Wydaje mi
się, że wówczas moglibyśmy trochę
szybciej reagować na na bieżące
wydarzenia czasami, bo bo nie wymaga to
z naszej strony aż takiej
no czasochłonnej pracy nad montażem.
Natomiast drugie ogłoszenie parafialne
jest takie, że z okazji nasz launchu,
naszego merchu postanowiliśmy zrobić
mały konkurs. Czasami w komentarzach
wrzucacie pomysły na nowe odcinki, więc
pomyśleliśmy, że możemy to połączyć z
pewnym konkursem. To znaczy osoba, która
no przedstawi najciekawszy pomysł
odcinka, który będzie najbardziej
plusowany, otrzyma od nas pewne pewne
upominki związane z tym merchem. Może
nawet nie będzie to jedna osoba, jeżeli
spodoba nam się więcej więcej tematów.
Nie chcę na 100% obiecywać, że te tematy
zrealizujemy, ale jest naprawdę duża
szansa, że tak się stanie. Chyba, że to
będzie jakiś, no nie wiem, totalnie
odjechany temat. Więc zachęcam do do
uczestnictwa w konkursie. Zostawiajcie
propozycje w komentarzach poniżej.
Myślę, że za jakiś czas ogłosimy wyniki.
No i cóż, też stale zachęcam. Jeżeli
ktoś chce wesprzeć nasze działanie i
niezależność GTBT, to można to zrobić
też nabywając jakiś produkt lub produkty
na stronie naszego sklepu sklepgtb.com.
A tymczasem do usłyszenia w kolejnym
odcinku. Mamy teraz kilka w
przygotowaniu, między innymi kolejny
prawie 60 minutowy po tej ostatniej grze
wojennej, także będzie się też działo
dużo na kanale. Zapraszam.
Dziękujemy także naszym patronom,
których wsparcie umożliwia nam
tłumaczenie treści na wiele języków.
Niezmiennie również zachęcam do
wspierania akcji Paczki dla Ukrainy.
Ask follow-up questions or revisit key timestamps.
Materiał omawia kontrowersyjną decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej honorowej nazwy 'Bohaterowie UPA'. Autor analizuje polsko-ukraińskie napięcia historyczne, wskazując na odmienne postrzeganie UPA w obu krajach – jako symbolu walki o niepodległość dla Ukraińców oraz sprawców rzezi wołyńskiej dla Polaków. Film podkreśla, że gloryfikacja UPA utrudnia dialog, szkodzi wizerunkowi Ukrainy na arenie międzynarodowej i może wpływać na wsparcie sojusznicze. Autor argumentuje, że dojrzałe państwo powinno mierzyć się z bolesną prawdą historyczną, a Polska ma prawo stawiać warunki, takie jak np. kwestia akcesji do UE, aż do momentu wyjaśnienia sprawy Wołynia.
Videos recently processed by our community