Dlaczego „Sekret” to największe kłamstwo rozwoju osobistego? (Analiza)
2181 segments
Widzicie biedaki, powstrzymujecie
strumień pieniędzy płynący do was. To
jest najgorsza książka rozwoju
osobistego, jaką możesz przeczytać.
>> Jesteś ludzką wieżą transmisyjną.
>> Ona jest fatalna na tylu poziomach. Ja
współczuję ludziom, którzy sięgnęli po
tą lekturę. To jest tak paskudne,
obrzydliwe, że aż się chce. O Boże,
jakie to jest głupie.
Dzisiaj zajmiemy się czymś innym niż
analizą jakieś idei z jakiejś książki i
takim pozytywnym takejem na ten temat.
Wezmę coś innego. Słuchajcie, ja
przeczytałem w swoim życiu koło 500
książek rozwoju.
Drugie tyle przeskanowałem po
rozdziałach, czyli łącznie koło 1000.
Książki rozwoju osobistego nie są
najlepsze jakościowo z reguły, ale
starałem się przez lata wyciągać z nich
to co najlepsze
i robiłem koło 500 filmów na kanale
dotyczących bezpośrednio idei z tych
książek.
Ale dzisiaj zajmę się najpodlejszą,
najokropniejszą, paskudną do kwadratu i
najpopularniejszą, czy przynajmniej
jedną z najpopularniejszych książek
rozwoju, jaką jest sekret. I nie jest
sekretem, że to jest sekret, bo było to
na miniaturze, więc na miniaturze już
wiesz, że będę mówił o sekrecie, ale
sekretem sekretu jest to, że zapełnił
autorce i ludziom, którzy tam są
wymienieni jako współautorzy czy
powiedzmy współtowarzysze, zapewnił im
miliony potężne kariery, żerując na
ludzkiej naiwności, na ludzkim bólu,
będąc naprawdę podłym i proponując podłe
praktyki w tak miałkiej, beztreściowej,
paskudnej książce.
Tak, jestem wkurzony
i dzisiaj sobie o tym wkurzeniu trochę
pogadamy. Wypisałem też 16 błędów
poznawczych, które gdzieś po drodze będę
odpakowywał, więc też się czegoś
nauczysz, ale przygotuj sobie kawkę,
herbatkę, bo będę po kolei leciał w tej
książce, odpakowywał pewne rzeczy.
Niektóre będą szokująco śmieszne,
głupie, ale obiecuję ci, że niektóre
będą wkurzą cię, zirytują cię, tak jak
mnie irytuje sekret do kwadratu. Ja
kiedyś o nim wspominałem parokrotnie w
mojej książce o nim wspominałem w paru
filmach gdzieś obiła się krytyka. Potem
przychodzili ludzie, mówili: "Jak to
krytykujesz sekret? A u mnie działa". No
to zaraz zobaczymy jak to, jak działa
ten sekret. Analizujemy treść. Już od
samego początku dostajemy taką galerię
różnych nazwisk, słynnych osób, znanych
osób, znanych biznesmenów, jakiś tam
trenerów,
coach, nawet jakiś psycholog się gdzieś
tam zawieruszył doktorów bez doktoratu
ani bez tytułu medycznego, na przykład
jak doktor Joe Vitej, który jest
doktorem Uniwersytetu Metafizyki, który
sam sobie wymyślił. Yyy, no to jest ten
poziom tych ludzi, którzy albo są
oszustami, albo są jakimiś yyy
zakręconymi hipisami, bo pojawia się tam
faktycznie osoba z doktoratem w fizyce
kwantowej. Ale nie wyprzedzajmy faktów.
Natomiast książka buduje nam yyy takie
poczucie, że jest tu wiele osób, jest
wiele autorytetów, wiele ważnych osób,
które podpiera tę ideę. I to jest taki
cytat blisko samego początku. Ludzie,
którzy przyciągnęli do swojego życia
bogactwo, posługiwali się sekretem,
świadomie bądź nieświadomie. Snują myśli
o obfitości i bogactwie i nie
dopuszczają do siebie żadnych myśli
przeciwnych. Jezu, ta to ta to ta
redakcja tej książki jest fatalna. I
główne zasadnicze myśli, myśli myśli
myśli i główne zasadnicze myśli dotyczą
bogactwa. Znają tylko bogactwo i nic
innego nie istnieje w ich umyśle. czy są
tego świadomi, czy nie, te dominujące
myśli
są właśnie tym, co przynoszą im
bogactwo. To prawo przyciągania w
praktyce. I tam jest taką dużą kursywą,
czym jest sekret. Sekreto,
przyciągania. Więc mamy pierwszy błąd
poznawczy. Jest to efekt autorytetu.
Poszukiwanie się jakimiś nazwiskami,
korelacjami do tych nazwisk. Czy
powiedzmy w tym fragmencie, gdzie jest
napisane autorka pisze poeci tacy jak
William Shakespeare, Robert Browning i
William Blake przedstawiali je w swojej
poezji kompozytorzy tacy jak Ludwig Van
Betoven wyrażali je w swojej muzyce
malarzy tacy jak Leonardo da Vinci
przedstawiali je na swoich obrazach
wielcy myśliciele jakośby Sokrates,
Platon, Ralph, Waldo, Emerson,
Pitagoras, Sir Francis Bacon, Isaac
Newton, Johan Wolfgang Vongete i Victor
Hugo.
dzielili się nimi w swoich pismach i
naukach, a ich imiona okryły się
nieśmiertelnością, a legendarne życie
przetrwało wieki. No nie, bo jeśli
Szakespeare pisał o magii dzielenia się
sztuką i tym jak sztuka wpływa na ludzi,
bo, bo jednym z takich ważnych przesłań
Szakespeara był ten potężny wpływ teatru
na poruszanie serc, ducha ludzi, który
później kopiował trochę Mickiewicz, ale
to taka dygresja na boku, próbował
przynajmniej. Natomiast on zainspirował
wielu, ale on nie pisał o żadnym
sekrecie,
ale oni właśnie używają tej analogii. No
nie świadomie bądź nieświadomie.
To zdanie, to co podobne przyciąga się
nawzajem, sugeruje jakiś magnetyzm, a mi
osobiście przypomina przede wszystkim
inną pseudonaukową hipotezę, mianowicie
całą dziedzinę homeopatii,
gdzie im mniejsza dawka, tym silniejsze
działanie. No nie, ten magiczny efekt im
mniejszej dawki aktywnej substancji w
substancji leczniczej
oznacza, że jest silniejszy potencjał. I
potem mamy taką kursywą napisane to, co
podobne przyciąga się nawzajem. Jest
taki magnetyzm i nawet jest autorka
pisze później: "Jesteś najpotężniejszym
magnesem we wszechświecie. zawierasz w
sobie siłę potężniejszą od czegokolwiek
na ziemi i ta niezgłębiona magnetyczna
moc emanuje przez twoje myśli. A im
dalej wchodzimy, tym mamy coraz gorzej,
bo autorka już kompletnie myli pojęcia,
nie ma zielonego pojęcia o ludzkiej
psychologii. Książka jest z 2007, film
chyba z 2006 jakoś albo na odwrót.
No w każdym razie to są już te daty,
gdzie nauka,
neuronauki, nauki o mózgu, o tym jak
funkcjonuje człowiek są dostępne i to są
dostępne publicznie. To nie jest gdzieś
poukrywane po uniwersytetach, tylko
można się tego dowiedzieć, ale trzeba
chcieć. A ja stawiam tezę, że autorka
jest może średnio rozgarnięta, średnio
mądra, ale bardzo sprytna, bo bardzo
sprytnie oszukuje swoich czytelników.
Jak mamy taki fragment. Czy zdarzyło ci
się kiedykolwiek myśleć o czymś, co
wywoływało twoje niezadowolenie? Im
dłużej o tym myślałeś, tym gorsze ci się
wydawało. Dzieje się tak dlatego, że gdy
myślisz uparcie o czymś, prawo
przyciągania natychmiast podsuwa ci
podobne myśli. W ciągu kilku minut
przywołujesz do siebie tyle podobnych,
smutnych myśli, że sytuacja wydaje ci
się coraz gorsza. Im intensywniej o tym
myślisz, tym bardziej jesteś
niezadowolony.
No nie, to tak nie działa. Umysł
człowieka nie działa w ten sposób. Co
tutaj opisuje? klasyczną heurystykę
dostępności, a w zasadzie heorystykę
dostępności poznawczej. Efekt, o którym
pisał yyy Amostwerski i Daniel Kaneman w
pułapkach myślenia, bardzo fantastycznej
książce zresztą, ale oni pisali o tym w
badaniach zrobionych w latach 70, 80 i
90, czyli na długo przed tym, jak
powstał sekret, więc można się było tego
dowiedzieć co to znaczy heorystyka
dostępności. To znaczy, że umysł jest
leniwy i wygodny i wybiera czy też
filtruje
bieżące myśli do bieżącego stanu. Czyli
na przykład jak jesteś smutny,
wystraszony albo zezłoszczony, to dużo
łatwiej przychodzi umysłowi skojarzenie
jakiegoś wydarzenia, które jest podobne,
no nie. Więc to jest ta heurystyka
dostępności, że umysł
ma łatwiejszy dostęp do informacji czy
do uczuć, czy do wspomnień, które są
podobne do uczuć obecnych czy do
wspomnień obecnych. Tu Amostwerski i
Daniel Kaneman przytaczali bardzo fajne
eksperymenty w swojej książce, w której
na przykład opisywali, że ludziom
podawano w ramach prowadzonych
eksperymentów jakąś losową liczbę na
początku, na przykład 40 albo 1000 ileś
tam, albo 100 ileś tysięcy, w zależności
od tego, jak był eksperyment
skonstruowany, jakąkolwiek losową
liczbę. A potem w ramach tego
eksperymentu ludzie mieli na przykład
oszacować
jakieś abstrakcyjne liczby, duże
dystanse, potężne ciężary, kwoty, coś
takiego zupełnie oderwanego od tej
liczby. No nie teoretycznie. Tylko idea
polegała na tym, że zauważali, że w
momencie kiedy podali taką liczbę,
szacunki zawsze miały tendencję
brnięcia w stronę, w okolice tej liczby,
w jakieś przybliżenie. To jest właśnie
ta heurystyka dostępności. To znaczy, że
bieżąca pamięć zakotwiczyła się na
jakimś na jakiejś emocji, na jakiejś
liczbie, na jakimś momencie i mózg po
prostu idzie trochę na łatwiznę i
szacuje coś obok, mimo że te rzeczy nie
są zupełnie związane. Więc to jest silny
automatyzm, który wychodzi od wewnątrz,
nie od żadnego
prawa przyciągania, więc to jest
absolutna bzdura. Tych bzdur będzie
coraz więcej. I trafiamy na taki
fragment. Hmm, to jest moje krem de la
crem po prostu. Yyy, on jest długi, ale
on będzie się kończył bardzo
dramatycznie.
Myśli są magnetyczne i mają własną
częstotliwość.
I tak to jest prawda. Akurat y mamy coś
takiego jak EEG. Yyy, mamy mózg generuje
lekkie pole elektromagnetyczne.
EG to jest badanie właśnie takimi
elektrodami przyklejanymi do czaszki.
badanie fal mózgowych to jest racja.
Natomiast one są bardzo słabe, ledwo
wychodzą poza czaszkę. Natomiast tak,
jest coś takiego, że mózg emituje fale
elektromagnetyczne
i czytam dalej. Kiedy myślisz, twoje
myśli zostają wysłane we wszechświat i
magnetycznie przyciągają wszystko, co
jest podobne i oznacza się odznacza się
taką samą częstotliwością.
Co to znaczy? jak przyciąga się to samo
jak ten mechanizm działa. Wszystko co
zostało wysłane powraca do źródła, a
źródłem jesteś ty. Podpisano Paulo Koel
oczywiście.
I teraz uwaga, zaczyna się. Pomyśl o tym
w ten sposób. Rozumiemy, że wieża
transmisyjna jakiejkolwiek stacji
telewizyjnej nadaje program na
określonej częstotliwości,
która jest przekształcona w obrazy
widoczne na ekranie twojego telewizora.
Większość ludzi nie pojmuje jak to
działa, ale wiemy, że każdy kanał ma
swoją częstotliwość i że gdy na nią
wchodzimy widzimy na ekranie swojego
telewizora obrazy. Wybieramy
częstotliwość poprzez wybór kanału i
wtedy otrzymujemy obraz nadawany na tym
kanale. Jeśli chcemy zobaczyć coś
innego, zmieniamy kanał i dostrajamy się
do innej częstotliwości.
O Jezus Maria, a to jeszcze nie jest
najgorsze. Najgorsze będzie za chwilę.
Znaczy najlepsze, znaczy najgorsze,
najlepsze.
Mamy tutaj takie nasilenie błędów
poznawczych. Mamy przede wszystkim błąd
fałszywej analogii. To jest tak
charakterystyczne dla myślenia
spiskowego, myślenia magicznego, takiego
paranoicznego,
ale to jest takie takie robienie
przeskoku, takiej pseudona naukowości.
Czym jest błąd fałszywej analogii? To
jest trochę takie, skoro dwie rzeczy są
do siebie podobne, to znaczy mózg ma
emituje fal, wieża radiowa emituje, czy
tam wieża telewizyjna emituje fale. To
znaczy, że telewizor i mózg to to samo i
można sobie zmieniać kanały. To jest
fałszywa analogia. My nie mamy w głowie
telewizji, nie mamy przycisku do
zmieniania kanałów. A oni tutaj sugerują
i to będzie później rozwijane, oni tutaj
sugerują, że możemy przełączać emocje,
że czujemy się źle, musimy się
przełączyć na inny kanał, musimy się
dostroić do innej częstotliwości.
Oczywiście mamy tutaj kolejny błąd, to
jest błąd ekwiwokacji, czyli taki błąd
żonglowanie słowami, które mają kilka
znaczeń właśnie częstotliwość, energia,
że wszystko ma energię. Na przykład mamy
energię atomową, energię myśli, no nie?
No energia atomowa, energia myśli to są
dwie różne energie. Ale tutaj to
wszystko jest takie wyślizgane, mętne i
w tej mętności autorka próbuje nam
sprzedać swoją metodę. Mamy te wibracje,
mamy te fale, no nie? No masa rzeczy
wibruje, no nie? W sypialni coś tam może
wibrować, a może wibrować budynek przy
trzęsieniu ziemi, no nie? Różne rzeczy
mogą wibrować, przepraszam bardzo. No,
no i w różny sposób, tak? Natomiast
biorą to słowo transmisja i tu jest
transmisja i tam jest transmisja, więc
pewnie to tak działa tak samo. No to
jest taki chłopski rozum na na
sterydach,
że to jest absolutna masakra. No nie.
Ale chodźmy dalej, bo tutaj pojawia się
mój ulubiony cytat. Uwaga,
czytam.
>> Jesteś ludzką wieżą transmisyjną, a
nawet więcej. Jesteś potężniejszy niż
jakakolwiek wieża telewizyjna stworzona
na Ziemi. Jesteś najpotężniejszą wieżą
transmisyjną we wszechświecie. Twoja
transmisja tworzy twoje życie i tworzy
świat. Częstotliwość, na której nadajesz
sięga poza miasta, poza kraje, poza
granice świata. odbija się echem w całym
wszechświecie i przekazujesz tę
częstotliwość własnymi myślami.
Pozdrawiam wszystkich fanów kapitana
bomby. Tę pechuje.
Jesteś ludzką wieżą transmisyjną. O co
tu chodzi? Błagam, ja rozumiem, że
metafory są. próbuje się przez metaforę
przekazać jakąś trudną wiedzę, ale tu
jest tylko metafora. Tu nie ma nic. Tu
nie ma żadnej treści.
To jest takie pustosłowie,
jak tylko można pustosłowiem operować.
Serio, co to znaczy? Jesteś ludzką
wieżą. A no dobra, no moje drogie
ludzkie wieże transmisyjne, wielkie
magnesy. Teraz będziemy wszystko
przyciągać.
Absolutna masakra. Ale ja muszę to
podkreślić, że to jest taki efekt
naukawości takiej scientific
coś tam. To takie jest pozornie brzmi
jak coś sensownego. Czyli takie cztery
etapy jest tutaj. Bierzesz jakiś fakt.
Faktem jest, że faktycznie wieże
transmisyjne nadają falami jakieś
sygnały tam radiowe czy określenie
częstotliwości.
Drugi fakt jest taki, że nasz mózg też
lekkie fale emituje. Teraz dodajesz do
tego metaforę. Mózg
i te fale mózgowe i te fale, no nie,
telewizyjne to jest to samo, jest ten
sam mechanizm. Wyciągasz nieuprawniony
wniosek, że mózg działa tak samo i jest
też odbiornikiem. Jest nadajnikiem i
odbiornikiem jak telewizor i antena.
To jest nieuprawniony wniosek. Nie można
w taki sposób wnioskować. To jest głupie
i dziecinne.
No ale na końcu, żeby przykryć trochę tą
dziecinność i głupotę, dodaje się
emocjonalną wartość. I to jest właśnie
ten spryt autorki, ta przebiegłość, bo
emocjonalna korzyść z tego wszystkiego
jest, możesz nadawać na falach sukcesu.
Możesz przełączyć się na falę sukcesu
kiedy tylko chcesz, za przyciśnięciem
przycisku. Ale to prowadzi nas do bardzo
toksycznego miejsca w rozwoju osobistym.
Mianowicie w rozwoju osobistym takie
taka sytuacja, w której na przykład nie
wiem ktoś z depresją, no bo kto sięga po
te książki? sięgają po te książki
ludzie, nie, którym się powodzi, którzy
mają, odnoszą już sukcesy i wszystko
jest dobrze, mają nie mają problemu z
pewnością siebie i sobie jakoś radzą w
życiu, tylko z reguły po te książki
sięgają ludzie, którzy realnie
potrzebują pomocy, są zagubieni, są w
kropce, w trudnym miejscu, ale to
jeszcze pół biedy, bo sięgają po te
książki ludzie z depresją, ludzie
realnie chorzy, ludzie z realnymi
zaburzeniami osobowości, z zaburzeniami
psychicznymi, z poważnymi problemami w
związkach, ze stanami psychotycznymi.
Ci ludzie też sięgają dużo częściej po
te książki rozwojowe.
I teraz jeśli ty im wmówisz, że za
przyciśnięciem przycisku ty możesz
zmienić swoje myśli i zmienić swoje
życie przyciągając zdrowie, przyciągając
jakieś fajne rzeczy, to robisz im
szkodę. Utrudniasz im realne wyjście. yy
ta porada jest realnie, ta ten ciąg
rozumowania
prowadzi do realnej szkody i jest
naprawdę ryzykowne. Ryzykowne jest
szkodliwy. Jest szkodliwy do kwadratu i
dlatego właśnie ta książka jest
szkodliwa. Odpakuję wam jeszcze trochę
więcej więcej rzeczy, ale m to jest
jeden z największych problemów tej
książki,
że daje ci taką iluzję kontroli. To jest
kolejny błąd poznawczy, który tutaj się
pojawi. Przecenia twój wpływ
na rzeczywistość.
A ten wpływ na rzeczywistość jest
realizowany za pomocą magicznego
myślenia, czyli myślenia o tym, że
myślenie jest równoznaczne z działaniem,
co zresztą wielokrotnie w książce
wybrzmiewa, że tam nie wystarczy, nie
musisz działać, wystarczy, że myślisz i
manifestujesz.
To jest absolutnie toksyczna bzdura. I
teraz ktoś może przyjść i powiedzieć:
"Leszek, no ale ja tam praktykuję i mi
to pomaga i ja sobie to" Nie, nie, ty
praktykujesz i odnosisz jakieś sukcesy
pomimo bzdur, które są w tej książce, a
nie przez nie, bo masz odpowiednią
rezyliencję, masz odpowiednią odporność.
Jest coś takiego w psychologii jak
rezyliencja. odporność, czyli zdolność
do yyy radzenia sobie z problemami w
życiu. Ale osoby chore, zaburzone,
osoby, które są w trudnym miejscu w
życiu będą miały bardzo niską rezyencję,
będą ledwo radziły sobie z no nie
domykaniem tej rzeczywistości.
Przeczytają taką bzdurę, że teraz mają
kontrolę, tylko muszą się bardziej
uśmiechać i jeśli im to nie wyjdzie, no
to przecież będzie ich wina. Ale do tego
jeszcze wrócę. I tutaj usiana jest ta
książka takimi pojedynczymi bzdurkami.
Ona jest tak bez beztreściowa, ale są
takie rzeczy na przykład jak, że to
prawo jest absolutne i nie ma mowy o
żadnych błędach. No jasne. To jest
klasyczna sztuczka oszustów, którzy
wykręcą ten argument i zobaczysz w
trakcie czytania jak to będzie działało.
Oni będą w stanie wykręcić. Autorka jest
w stanie z każdej reklamacji się
wycofać,
bo w momencie kiedy stwierdzisz, że no
ja próbowałam albo próbowałam
realizować założenia sekretu, a do nich
jeszcze przejdę
takich głównych trzech rzeczy. To jest
taka technika bzdurna, że w ogóle
masakra. No ale możesz ją robić.
No próbowałam to robić, próbowałam
stosować się do wszystkich porad i nie
działa. No to musiałaś coś zrobić.
Musiałaś zaprosić negatywną myśl, bo
jakakolwiek negatywna myśl już może
resetować. Ale później zobaczysz, że
autorka przeczy sama sobie w tych w tym
podejściu. Ale niezależnie od tego, co
się stanie, to zawsze będziesz ty,
wykonawca tej techniki winny, a nie sama
technika. Technika jest nietykalna w
taki sposób, w jaki przedstawia ją
autorka, w taki sposób, jak ona ją tu ją
tu wykłada. Technika jest nie do
ruszenia. To jest prawo. Prawo jest
absolutne. To jest jak prawo fizyki, jak
prawo grawitacji. [ __ ] z tego, że tu nie
ma ani jednej liczby. Nic tu się nie
dzieje. Po prostu nie ma żadnej
substancji, nie ma żadnego konkretu, nie
ma dosłownie
żadnego konkretu w tej książce. Nie ma
żadnej liczby.
Nie ma żadnej liczby. Są tylko jakieś
mnogości podan. Nie ma nic podane tutaj
z tych z tych konkretów. Więc to jest
takie kompletne zaciemnianie, takie no
naprawdę oszustwo na sterydach. I teraz
osoba, która jest w kropce, zacznie to
robić, guzik to da, albo wprowadzi się w
jeszcze większe poczucie winy, że to ona
coś robi nie tak, a nie, że technika
jest zła, bo przecież wszyscy tutaj
wszystkie autorytety mówią, że technika
jest zarąbista, więc o co ci chodzi? No
nie, więc ty się musisz ogarnąć. I mamy
takie cytaty, no nie, że prawo
przyciągania to prawo natury.
Skąd oni to biorą? jest bezosobowe, nie
dostrzega tego, co dobre, czy złe.
Otrzymuje twoje myśli i przesyła je z
powrotem do ciebie jako twoje
doświadczenie życiowe. Prawo
przyciągania po prostu daje ci to, o
czym myślisz i tak w kółko i w kółko,
Macieju, w tej książce. Ale mamy tutaj
taki segment i to jest taki segment NLP,
który jest zgodny ze swoimi czasami. To
znaczy to był 2006, 2007, czyli jakieś
20 lat temu. NLP święciło sukcesy. NLP
neurolingwistyczne programowanie. y duża
z tego część to była totalna odleciana
pseudonauka, takie gazlajtowanie do
jakiś takich super technik podrywu i
manipulacji.
I tutaj jest taki segment, przeczytam
go. Kiedy koncentrujesz myśli na czymś,
czego chcesz i trwasz przy tym,
przywołujesz w tym momencie to, czego
chcesz przy wykorzystaniu
najpotężniejszej siły we wszechświecie.
Prawo przyciągania nie rejestruje słowa
nie, ani jakichkolwiek określeń negacji.
O to, co prawo przyciąganie odczytuje,
kiedy je wypowiadasz.
I tu przykładów podaję parę, ale
przeczytam jeden. Nie chcę rozlać tego
na ubranie. Prawo przyciągania mówi:
"Chcę rozlać to na ubranie i chcę rozlać
jeszcze więcej". I to jest tak głupie
jak tylko się da. Ale to wynika z tego,
że autorka nie ma zielonego pojęcia jak
wygląda na przykład przetwarzanie mowy.
Żeby człowiek przetworzył treść, którą
przeczytał albo usłyszał. Ona jest
przetwarzana najpierw przez wiadomo
przez such jest odbierana albo przez
wzrok jest dekodowana w różnych
częściach mózgu, a potem trafia do
wspólneg wspólnej takiej części mózgu.
tutaj trochę za uchem nad uchem do
części alfabetu, to się tak roboczo
nazywa i potem wędruje trochę głębiej,
gdzie najpierw dekodowane są literki,
potem nadawane jest im łączone są
wciągi, w słowa i tym słowom nadawane
jest znaczenie i mózg wygrzebuje rzeczy
z twojego słownika, tak? Nadaje pewne
doświadczenia. Stąd ten taki, znacie na
pewno ten dowcip o tym nie myśl o
czerwonym słoniu. No nie. I oczywiście
pomyślałeś o czerwonym słoniu, mimo że
polecenie brzmiało nie myśl o czerwonym
słoniu, więc aha, mam cię tutaj. No nie,
to jest takie taki mały trik, taki mały
żarcik. No ale on pokazuje w jaki sposób
my rozumujemy. Musimy najpierw tego
czerwonego słonia do czegoś przypisać w
mózgu, a potem no zanegować, tak?
Stwierdzić: "Okej, no dobra, no to mamy
tego nie robić i a masz mnie". No nie,
no ale tak nasz mózg funkcjonuje. I
teraz ja rozumiem, że że oni oczekują
zgodnie z tymi ówczesnymi prawidłami
NLP, autorka oczekuje, że będziemy
formułować myśli każdorazowo. Nie, że
nie chcę rozlać tego na ubranie, tylko
chcę mieć czyste ciuchy. Tylko problem
polega na tym, że będziesz się teraz
gazlajtować do mówienia czegoś, co jest
w sprzeczności z twoją pierwszą myślą.
Bo żeby powiedzieć w ogóle coś, że
chcesz mieć czyste ciuchy, musisz
najpierw pomyśleć o potencjalnym
wypadku. Więc i tak pomyślisz o tym
wypadku odruchowo pomyślisz o tym, nie
wiem, barszczu na białej koszuli przy
stole świątecznym.
Najpierw o tym pomyślisz, żeby wyjść z
tego efektu i stwierdzić, że on chce
mieć czystą koszulę i będę teraz
afirmować czystą koszulę. Więc to jest
absolutny gaz lightning. To jest
niepotrzebne dodawanie kroków, męczenie
ludzi jakimiś takimi bzdurnymi,
semantycznymi gierkami, które do niczego
nie prowadzą, ale wciągną cię w poczucie
winy, jeśli głęboko w to uwierzysz. Bo
jest taki efekt psychologiczny, który
jest bardzo prawdziwy, że jeśli głęboko
wiesz, że to ci zaszkodzi, to będziesz
czuć się gorzej, będziesz mieć
pogorszone samopoczucie i realnie ci to
zaszkodzi, bo głęboko w to wierzysz, że
ci zaszkodzi. To jest trochę, ja sobie
przypominam te materiały, które robiłem
o uzależnieniu od pornografii i tam o
masturbacji, no nie, że były takie duże
grupy badawcze ludzi, to trochę obok tej
książki, no nie, to zupełnie nie dotyczy
tej książki, ale były duże grupy
badawcze, które sprawdzano, komu szkodzi
masturbacja, no nie komu szkodzi
nałogowa, czy tam powiedzmy, może nie
nałogowa, ciężko powiedzieć o nałogowej,
ale kompulsywna czy powiedzmy trochę
przesadzona. Kto kto uważa, że jest
szkodliwa? tylko ci ludzie, którzy
wierzą, że jest szkodliwa, niezależnie
od częstotliwości robienia tego. Tutaj
jest pogrzebany trochę trochę ten tos
sedną problemu, że jeśli wierzysz, że to
ci zaszkodzi takie mówienie: "Nie chcę
nieładnej fryzury, nie chcę, by
cokolwiek mnie opóźniało". Jeśli w to
uwierzysz, to będzie to pogarszało twój
nastrój, ale wdasz się w taką absolutnie
bezsensowną gierkę wewnątrz głowy,
podkładając sobie nogi. No i mamy
kolejny efekt halo, czyli użycie
faktycznie sformułowań ze świata nauki.
Mieliśmy wieżę transmisyjną, magnetyzm,
teraz mamy fizykę kwantową. Czytam
fragmencik. Prawo przyciągania to prawo
stworzenia. Fizyka kwantowa mówi nam, że
cały wszechświat wynurzył się z myśli.
Tworzysz swoje życie poprzez swoje myśli
i prawo przyciągania. Każdy to robi. Nie
wystarczy tylko o tym wiedzieć. To prawo
zawsze działało w twoim życiu i życiu
każdej innej osoby na przestrzeni
dziejów. Kiedy sobie uświadamiasz to
wielkie prawo, tym samym uświadamiasz
sobie jak niewiarygodnie potężny jesteś
i że możesz ze sprawą myśli
urzeczywistnić swoje życie. Jakbym
słuchał Donalda Trumpa normalnie w
jakimś przemówieniu, ale tak kosmiczne
jest tu to zdanie. Fizyka kwantowa mówi
nam, że cały świat wynurzył się z myśli.
Nic takiego nam nie mówi, proszę. Nic.
Nic takie świat wynurzył się z myśli. To
jest taki efekt halo. Efekt halo polega
na tym, że próbujesz
ubrać jakąś hipotezę w taki sposób, żeby
żeby odbiorca miał wrażenie zaufania. na
przykład efektem halo. Efekt halo jest u
na przykład osób atrakcyjnych
konwencjonalnie.
przypisuje się im odruchowo
dodatkowe cechy pozytywne, pozytywne
cechy charakteru. Albo na przykład efekt
halo jest, nie wiem, jak przejdziesz się
do Rossmana czy innej drogerii, tam
ekspedientki noszą fartuchy jak
pielęgniarki, bo pielęgniarki
czy lekarze to zawód, zaufanie, to jest
zawód, który ma bardzo wysokie zaufanie
publiczne i oni korzystają właśnie z
tego efektu halo, że z tego skojarzenia,
z tych fartuchów. Więc to jest takie
efekt halo w użyciu. I tu jest też efekt
halo w użyciu, czyli użycie jakiegoś
słowa, które nie ma żadnego, żadnego
związku. Ta dziedzina nie ma żadnego
związku, ale oni posługują się tam
później z jakimś gościem, z doktoratem z
faktycznie fizyki teoretycznej, który z
jakimś starym hipisem, który po prostu
odpłynął gdzieś w jakiś w jakiś kwantowy
mistycyzm, bo nazywa się to kwantowym
mistycyzmem, ale to za chwilę. A potem
autorka to kwituje. Zdumiewające dzieło
i odkrycia fizyków kwantowych w ciągu
ostatnich 80 lat przybliżyły nas do
lepszego zrozumienia niezmierzonej
stwórczej siły y mocy umysłu. Ich
osiągnięcia znajdują potwierdzenie w
słowachwach największych umysłów świata
takich jak Carnegy, Emerson,
Shakespeare, Bacon, Krishna, Murti czy
Budda.
Jakie odkrycia?
Jakie odkrycia?
To jest właśnie książka, która jest
skierowana dla laów. Ja rozumiem, że
większość osób nie ma kontaktu ze
światem nauki, z cytowaniami, z
badaniami. Natomiast faktycznie nauka i
metoda naukowa jest najlepszym w tym
momencie narzędziem, jakie posiadamy,
żeby zbliżyć się do faktów na temat
naszej otaczającej rzeczywistości.
I teraz oni biorą jakieś pojęcia,
bardzo luźno je sobie traktują i
interpretują
i naciągają je do tego, żeby pasowały do
tej hipotezy.
I to jest ciekawe, bo, bo oprócz
wcześniej już wymienionych efektów yyy
typu myślenia yyy fałszywej analogii,
ekwiwokacji, czyli yyy naciągania tych
słów, że jedno słowo przypomina drugie,
że jedna rzecz przypomina drugą i jesteś
yyy tą tą wieżą transmisyjną,
masz jeszcze po prostu efekt
potwierdzenia. Czyli ty wyszukujesz
tylko te informacje, które potwierdzają
twoje hipotezy i to się dzieje przez
całą tą książkę.
że dostajesz przykłady, które tylko i
wyłącznie mają potwierdzać, a jak coś
przypadkiem by się byśmy się mieli
wgłębić i zastanowić to, że coś nie
potwierdza tej tezy, to tego nie
znajdziesz tutaj. Więc mamy tutaj taką
kopułę szklaną, no nie? Autorka
impregnuje tą książkę przed krytyką.
No bo jeśli zaczynasz krytykować, to
zapraszasz negatywne myśli, więc robisz
coś złego, więc nie możesz nawet
krytykować, bo krytykowanie to
wątpienie, a wątpienie to zapraszanie
wątpliwości do swojego życia. Rozumiesz
jak ta logika idzie?
To jest logika Charzarla Taneri, która
ma cię oszukać. Ty zawsze jakby jak masz
jakiś produkt w rozwoju osobistym, masz
jakąś, nie wiem, terapię, idziesz na
jakiś coaching,
korzystasz z jakiejś usługi, tak jak
tutaj, no nie? korzysta z jakiejś
metody,
to ta metoda nie tylko powinna być
ugruntowana badawczo, powinna mieć jakąś
walentność naukową, jakieś potwierdzenie
w jakiś zewnętrznych źródłach, nie tylko
w anegdotkach, że ktoś ci powie, że się
dobrze poczuł, nie tylko to. Ty jako
odbiorca takiej metody, konsument tej
metody, powinieneś mieć prawo
rezygnacji, wycofania się z tej metody,
prawo uznania, że ta metoda ci nie służy
i wycofania się. Natomiast tutaj
dostajesz taki zaowalowany szantaż
emocjonalny, że to prawo jest wszędzie i
i zawsze i funkcjonuje jak wielki Bóg,
taki milczący, który wisi nad wszystkim
i jeśli tego nie zrobisz, to jest to
twój zły wybór
i ty masz być winny. Rozumiesz? Tu nie
masz, jest to tak przedstawione, że ty
nie masz wyjścia.
Jak już to wiesz, to jesteś wciągnięty w
tę ten emocjonalny szantaż podskórny.
Rozumiesz jak to jest
złe pod wieloma względami. Jak to
toksycznie wciąga cię w tę narrację,
bo nie ma nic złego z wypróbowaniem
jakiejś metody, z wypróbowaniem, nie
wiem, adhadowcy idący na medytację
rozczarują się z reguły, ale przecież
nie ma problemu z wypróbowaniem jakiejś
metody. Mogą spróbować, mogą zobaczyć.
Tak, medytacja ma,
było dużo badań na temat medytacji.
Medytacja ma różne nurty, style, no nie
jest dyskutowana, czy jest skuteczna na
to, czy na tamto, czy jest mało
skuteczne, czy jest bardzo, czy jakieś
nurty terapeutyczne, czy jakieś nurty,
nie wiem, pracy coachingowej. Masz prawo
pójść
i nie możesz być szantażowany do tego,
że że ty a ezoteryczne metody, metody
nieugruntowane, metody dobrze
nieprzebadane mają tę tendencję do
wciągania cię w tę narrację, że no teraz
ty musisz decydować, co z tego
wyciągniesz. Ja nie gwarantuję żadnych
efektów i żadnych rezultatów i to ty
musisz, no nie? I to to jest taka
narracja klasyczna. Jak słyszysz coś
takiego, to uciekaj,
bo jeśli przyjdziesz do kogoś yyy
rzetelnego na trening, coaching, terapię
i zadasz właściwe pytanie, na przykład
czy ta metoda jest sprawdzona albo z
jakich narzędzi pan czy pani korzysta,
albo czy prowadzi pan czy pani
superwizję, czyli ma ma kogoś, kto się
tobą opiekuje pod kątem zawodowym, czyli
omawia z tobą różnego rodzaju
metody pracy, etyczność pracy, no nie,
to uzyskasz te odpowiedzi,
nie? Dowiesz się na przykład od
rzetelnego terapeuty czy czy rzetelnego
coacha, że pracuje, nie wiem, na jakimś
narzędziowniku konkretnym, w jakiejś
modalności konkretnej, być może nawet
należy do jakiegoś stowarzyszenia. Nie
wszyscy muszą się, wiesz, certyfikować
po sam sufit, bo może nie w tym rzecz,
no nie. Certyfikacje służą tylko po to,
żeby skrócić tą to zwiększyć zaufanie i
i skrócić, no nie, nie wszyscy muszą.
Ale ktoś kto wie na czym pracuje potrafi
ci dać jakieś gwarancje, potrafi ci
wyrysować, że no spróbujmy tej metody,
ona może potrwać tyle i tyle, to będzie
tyle i tyle sesji mniej więcej.
Takie są moje oczekiwania. Na przykład
terapeuta postawi warunek, że nie wiem,
proszę włączyć do tego leczenie. po
dwóch, trzech sesjach stwierdzi, że na
przykład ciężko jest pracować, proszę
pójść do psychiatry i włączyć, no nie.
Czyli ktoś daje jakieś realne
rekomendacje, bo zależy mu na twoim
dobrze. Tutaj nie ma twojego dobra. W
sekrecie nie ma twojego dobra, bo jesteś
wciągany w tę toksyczną narrację i z
niej nie masz wyjścia, jeśli ją
łykniesz. I dalej na 22 stronie mamy
taką bardzo specyficzną sytuację, w
której mamy błąd przesuwającej się
bramki.
I to widać doskonale jak szarlatanerska
jest to praktyka. Czytam. Naprawdę
potrzeba bardzo wielu negatywnych myśli
i oporczywego negatywnego myślenia, by w
twoim życiu pojawiło się coś
niepożądanego.
Ale jeśli będziesz przez dłuższy czas
upierał się przy negatywnych myślach,
zaczną one kształtować twoje życie.
Martwienie się, że masz ciągle takie
myśli spowoduje, że będziesz się martwił
jeszcze bardziej i tym samym
zwielokrotnią myśli negatywne.
Obiecaj sobie w tej chwili, że będziesz
oddawał się tylko myślom pozytywnym.
Jednocześnie ogłuś wszechświatowi, że
wszystkie twoje pozytywne myśli są
potężne, a jakiekolwiek negatywne słabe.
Pomijając już fakt, że jest tu ogrom
toksycznej pozytywności,
czyli wyprzyj wszystkie myśli negatywne.
w ogóle jest taka na pierwszym roku
studiów, na pierwszych zajęciach uczy
się, że nie ma negatywnych i pozytywnych
myśli czy emocji, tylko są po prostu
emocje i mogą być trudne albo przyjemne,
ale no nie wartościowanie, że są
negatywne i pozytywne
jest błędem i to poważnym błędem. No ale
tutaj to jest na porządku dziennego. Ale
skąd autorka ma o tym wiedzieć, skoro
nie ma zielonego pojęcia o mózgu, o
człowieku, o psychologii?
I teraz
masz sytuację, w której nie dość, że
masz sobie obiecać, że teraz negatywne
mnie nie dotyczy, only good vibes. To
jest super toksyczne. Prowadzi do
depresji, do zaburzeń, do problemów. O
tym już mówiłem, ale to naprawdę
potrzeba bardzo wielu negatywnych myśli
i wyborczywego negatywnego myślenia, by
w twoim życiu pojawiło się coś
niepożądanego. A wcześniej było mówione,
że jest to prawda i to zawsze działa i
jak ty wysyłasz negatywne, to
przeciągasz negatywne. A teraz bardzo
wielu negatywnych myśli, no to to jest
przesuwanie bramki. To jest takie to
jest ruchoma bramka. To jest właśnie
najpierw nie myśl negatywnie, bo
negatywne przeciąga negatywne, a potem
naprawdę potrzeba bardzo wielu
negatywnych myśli. No, no nie. To jaki
jest cel? No nie. I to jest taki śliski
argument, bo zawsze ktoś się może
wyśliznąć, no nie, że potrzeba naprawdę
naprawdę wielu, a wcześniej mówiłeś, że
potrzeba tylko myśli negatywnej, a teraz
zmieniasz tę narrację. To wszystko jest
miękkie, to wszystko jest śliskie, to
wszystko jest dla mnie to jest
podejrzane na dzień dobry, bo ja słyszę
takie sygnały, a dla wielu ludzi nie
jest to podejrzane. To jest po prostu
takie czytadło, no nie? Tak to po prostu
naprawdę. No ale tak to jest właśnie
ktoś kto próbuje to zastosować
nie będzie miał w jaki sposób zgłosić
reklamacji do twórczyni tej metody, bo
zawsze ona może powiedzieć wtedy no mimo
negatywnych myśli zrobiłeś to dobrze, bo
potrzeba naprawdę naprawdę wiele. A w
momencie, w którym ktoś powie: "Ja nie
miałem negatywnych myśli, no może
chociaż raz miałeś". No widzisz, miałeś
chociaż raz. Czy już nie potrzeb nie
potrzeba było wiele, żeby żeby coś się
zepsuło. Zawsze można podciągnąć
argument pod to, że w innej jest
użytkownik, a nie metoda. I to jest
kolejna rzecz i ona jest zarąbiście
toksyczna. Czytam.
Często gdy ludzie dowiadują się o tym
aspekcie sekretu, przypominają sobie
wydarzenia z historii, które pochłonęły
tysiące ludzkich istnień i nie mogą
zrozumieć, w jaki sposób aż tyle ofiar
zostało przyciągniętych do tego właśnie
wydarzenia.
Zgodnie z prawem przyciągania musieli
emitować tę samą częstotliwość co
wydarzenie.
Nie musi to oznaczać, że myśleli o tym
konkretnym wydarzeniu, ale częstotliwość
ich myśli odpowiadała częstotliwości
wydarzenia.
Jeśli ludzie wierzą, że mogą znaleźć się
w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym
czasie i nie mają kontroli nad
zewnętrznymi okolicznościami, to ich
myśli o strachu, wyobcowaniu i
bezradności, jeśli są uporczywe, to jest
ten przesuwanie bramki, mogą na zasadzie
przyciągania sprawić, że ludzie ci
znajdą się akurat w niewłaściwym
miejscu, w niewłaściwym czasie.
Czujecie, co w tym jest fatalnego?
Spróbujcie powiedzieć to ofiarą
nazistowskich Niemców podczas II wojny
światowej.
Jak podłe to jest etycznie i moralnie w
tym wypadku,
żeby przypisywać
odpowiedzialność ofiar na przykład
nazistów albo na przykład sowietów albo
na przykład w jakimkolwiek innym
zbrodniczym akcie
ofiarą.
Zgodnie z prawem czytam jeszcze raz.
Zgodnie z prawem przyciągania musieli
emitować tę samą częstotliwość co
wydarzenie. Jak
jak podłym trzeba być, żeby przykładać
odpowiedzialność
za niewłaściwe myślenie na ofiary?
Czy wy rozumiecie jak porąbanie
hardkorowo
ignorujące to ludzką psychikę jest?
Jak demoralizujące
to właśnie jest, co wam przeczytałem.
Ludzie, którzy czytają tę książkę i dają
jej wysokie recenzje, nie czytali chyba
tego ze zrozumieniem. Nie wiem, jakoś
pominęli. Mieli dziurę poznawczą.
Ja nie rozumiem jak można być
etycznym człowiekiem, przeczytać coś
takiego, uważać siebie za dobrego
człowieka i nie nie
drgnie ci powieka.
To jest paskudne do kwadratu i sześcianu
jak tylko jest możliwe.
To jak to ofiary zbrodni dostrajały się
myślami i strachem swoim do obozów?
Ja pierniczę.
Ale to jest właśnie ta metoda, to jest
właśnie ten rodzaj myślenia,
że to ty jesteś w pełni odpowiedzialny
za wszystko, co się tobie przytrafia.
choroby, wszystko, no nie? I i to to
ryzyko wejścia w to magiczne myślenie,
bo to jest magiczne myślenie, to jest
kolejny błąd, błąd poznawczy. Oprócz
tego, że ten fragment jest podły, to
myślenie magiczne to jest przekonanie,
że właśnie te myśli mają wpływ na
rzeczywistość.
I dokładnie to podejście, to podejście i
i popularność sekretu, który jest takim
lajowym bardzo takim gatewayem do taką
ścieżką otwierającą do pseudonaukowego
myślenia pseudomedycznego, to jest
myślenie o tym, że na przykład twoje
myśli sprowadzają na ciebie nowotwór.
Czyli mówimy tutaj o
popularnej, bardzo nowej medycynie
germańskiej czy też totalnej biologii.
są takie wymienne trochę. One bardzo,
bardzo są zbliżone pod wieloma względami
hipotezy na temat tego, jak funkcjonuje
ludzkie zdrowie. I to jest kompletna
szarlataneria
zagrażająca życiu i zdrowiu ludzi
dosłownie, bo tam masz hipotezy, że
nowotwory są spowodowane konfliktami na
przykład z twoimi poprzednimi
pokoleniami, z babką, matką, nie jakiś
nieuśpiony no tragedia.
Zupełnie niepodparta nauką. totalnie
ezoteryką, ale właśnie wywodząca się z
tego rdzenia. I ten rdzeń jest tutaj w
tym sekrecie zasiewany w umysłach ludzi,
którzy nie wiedzą lepiej, nie odebrali
edukacji jakiejkolwiek pod tym kątem, a
na przykład są w trudnym momencie życia
i to wydaje się im potężne, że ty teraz
masz kontrolę nad sobą i twoje myśli
mają tą moc sprawczą i do pewnego
stopnia to może pomagać ci ogarnąć ją
trochę w rzeczywistości, trochę więcej
sprawczości odzyskać. Możesz poczuć
dzięki temu coś lepszego do pewnego
stopnia,
ale zaprowadzi ci to w te pułapki
właśnie w takie nieetyczne, paskudne
albo szkodliwe pułapki. Tutaj dodatkowo
na potwierdzenie taki kolejny akapit.
Znaczenia uczuć nie sposób przecenić.
Twoje uczucia to najskuteczniejsze
narzędzie kształtowania życia. Twoje
myśli stanowią główną przyczynę tego, co
cię spotyka.
Wszystko co widzisz i czego doświadczasz
jest ich skutkiem, nie wyłączając uczuć.
Przyczyną są zawsze twoje myśli.
Przyczyną wszystkiego, co ci się dzieje,
są zawsze twoje myśli. To jest tak złe
na tylu poziomach. No powiedzcie to
ludziom, którzy właśnie chorują na
nowotwory albo dzieciom. dzieciom, które
chorują na nowotwory, na białaczkę,
które zbierają na jakimś się pomaga czy
na innych zbiórkach zbierają pieniądze,
bo bo bo potrzebne są jakieś nowatorskie
terapie, bo po prostu nikt im nie może
pomóc i za chwilę umrą. Te dzieci też
myślą, też sprowadziły to na siebie. To
jest tak paskudne, obrzydliwe, że aż się
chce rzygać. To jest obrzydliwe i nie
wiem jak można spokojnie przejść obok
właśnie takich fragmentów.
Ale ja myślę, że autorka tutaj w ogóle
wchodzi w taki taki poziom tak
głębokiego gaz lightningu, takiego
wmawiania tobie, że rzeczywistość jest
inna niż wydaje ci się, że jest, że
używa takich sformułowań. Na przykład to
niemożliwe czuć się dobrze, jednocześnie
mieć negatywne myśli. Jeśli czujesz się
dobrze, to dlatego, że snujesz dobre
myśli. Widzisz? Możesz mieć w życiu
wszystko, czego zechcesz. Bez
ograniczeń. Jest tylko jeden haczyk.
Musisz czuć się dobrze. I gdy się
zastanowisz głębiej, czy nie jest to
coś, czego pragniesz, prawo jest
rzeczywiście doskonałe.
No nie jest tak. Możesz czuć się dobrze
i jednocześnie mieć jakieś trudne
odczucia i myśli.
Ja na przykład mogę czuć się dzisiaj
rewelacyjnie, ale mam
mam fatalne przemyślenie na temat tej
książki. Nie tylko książki. Mogę czuć
się dobrze w stosunku do mojego syna,
mojej żony, mojej rodziny, ale mogę się
źle czuć na przykład względem jakiegoś
mojego przyjaciela, który coś mi tam
zrobił na przykład. No nie mogę, mogę
mieć zróżnicowane uczucia i z reguły tak
jest.
trudne mniej trudne. Oni oczywiście, ona
oczywiście wartościuje autorka na dobre,
złe. Wszystko jest dobre, złe,
czarno-białe.
To jest fatalny błąd poznawczy.
Czarno-biały świat, dobry i zły. Zł
złego mniej, dobrego więcej.
To nie jest prawda na temat tego, jak
funkcjonuje człowiek. Wypieranie
trudnych emocji prowadzi na manowce. To
jest szkodliwe podejście.
pojawia się w jednym miejscu w ogóle
jakakolwiek miara wartości.
Ta książka jest tak niekonkretna i tak
pozbawiona substancji, tak pozbawiona
jakichkolwiek liczb, wartości jakiejś,
jak tylko się da. Ale mamy coś takiego.
Pamiętaj, że twoje myśli to główna
przyczyna wszystkiego. Zatem kiedy
snujesz jakąś uporczywą myśl, wysyłasz
ją natychmiast do wszechświata.
Teraz uwaga.
Myśl przywiera magnetycznie do podobnej
częstotliwości.
Boże, co to znaczy?
Co to znaczy? Myśl przywiera
magnetycznie do podobnej częstotliwości,
a następnie w ciągu sekund, to jest
miara wartości, jak iluś sekund wysyła
do ciebie z powrotem odczyt tej
częstotliwości poprzez twoje uczucia.
Pozdrowienia dla wszystkich inżynierów,
którzy właśnie teraz mają palpitację i i
mają jakiś wylew. Dostają wylewu. Ja
dostałem wylewu, a inżynierem nie jestem
z wykształcenia.
Myśl przywiera magnetycznie do podobnej
częstotliwości,
a następnie w ciągu sekund wysyła do
ciebie z powrotem odczyt tej
częstotliwości poprzez twoje uczucia.
Tam jest jeszcze parafraza. Innymi
słowy, twoje uczucia to komunikacja
zwrotna ze wszechświata, która ci mówi
na jakiej jesteś obecnie częstotliwości.
O Boże, jakie to jest głupie. To jest od
mrocznego do głupiego. Tu nie ma nie ma
nie ma żadnych. Tu jest głupie, ucieka
IQ albo przerażająco złe. To a propos
narzędzi tutaj pojawia się oprócz
powtarzania w kółko niemal tego samego
przez wiele stron. W kółko to samo
wysyłasz do wszechświata, on ci coś
zwraca, powtarzasz dobre, wraca dobre
powtarzasz i tak dalej. To to w kółko
Macieju jest to wałkowane po prostu to
samo. Ale jest taki fragment. Oto
nadchodzi pora na okieznanie uczuć i
posłużenie się nimi jak turbosprężarką,
by osiągnąć to, czego chcesz w życiu.
Najlepsza turbosprężarka tylko u nas. No
nie turbo uczucia. Posługujesz się
uczuciami jak turbosprężarką. Kochanie,
moje uczucia do ciebie pod
turbosprężarką
są dzisiaj bardzo sprężone. Nie wiem, to
jest te metafory.
Okej, więc teraz dochodzimy do etapu, w
którym autorka zaprzecza sama sobie, bo
ty jesteś największą anteną na świecie,
najpotężniejszą siłą we wszechświecie. A
na 38 stronie dowiadujemy się, że,
cytuję, nie ma we wszechświecie większej
siły niż siła miłości.
Uczucie miłości to najwyższa
częstotliwość, jaką możesz emitować.
Gdybyś mógł wzmocnić każdą myśl
miłością, gdybyś potrafił kochać
wszystko i wszystkich, twoje życie
uległob przemianie. No to kto jest
największą anteną? Miłość, ja? Kto? Kto
ma największą potęgę we wszechświecie?
>> Kto w tym uniwersum Avengers rządzi? I
oczywiście autorka później gazlaje nas
do tego, że Albert Einstein znał sekret,
bo mamy cytat z wielkiego Alberta
Einsteina. Najważniejszym pytaniem,
jakie może zadać sobie każdy człowiek
jest, czy to przyjazny wszechświat? I
oczywiście Albert Einstein pytał to
prawdopodobnie w kontekście tego, że
warunki we wszechświecie są bardzo
nieprzyjazne dla życia, dla
funkcjonowania, dla
No nie tak najprawdopodobniej był
kierunek rozumowania. Przynajmniej tak
to rozumiem, ale ona pisze dalej. Znając
prawa przyciągania można odpowiedzieć,
że jedyna odpowiedź brzmi tak:
wszechświat jest przyjazny. Dlaczego?
ponieważ odpowiadając w ten sposób
musisz na zasadzie prawa przyciągania
doświadczyć tego. Albert Einstein
postawił to najistotniejsze pytanie,
gdyż znał sekret. Gówno prawda.
Gówno prawda. Ale oni lubią sobie
wycierać gębę jakimiś nazwiskami, no
nie? Mamy tutaj kilku fałszywych
doktorów. Ten doktor Joe Vitej nie jest
prawdziwym doktorem. Mamy jakiegoś
doktora fizyki kwantowej, a potem całą
maść różnych mówców motywacyjnych.
Okej, więc dalej pojawia się jak
korzystać z jak posługiwać się sekretem
i autorka przedstawia tutaj trzy kroki,
no nie? Czyli okej, mamy jakąś metodę,
mamy już jakąś metodę do tej
do tej puhatej filozofii sekretu. I
pierwszym sekretem czy jest w ogóle
proces twórczy. I ten proces twórczy,
ona twierdzi, że jest to proces twórczy
wykorzystywany w sekrecie, zaczerpnięty
z Nowego Testamentu, jest prostym
przewodnikiem, który pozwoli ci stworzyć
to, czego pragniesz na drodze trzech
prostych kroków. I krok pierwszy to jest
poproś,
czyli wydajle wszechświatowi. Niech wie
czego chce. Wszechświat odpowie na twoje
myśli. No nie, więc musisz poprosić,
musisz wybrać co zechcesz, by to jasno
określić. Tu cytuję trochę dalej. Jeśli
tego nie zrobisz, prawo przyciągania nie
będzie mogło zaspokoić twoich pragnień.
Czyli uwaga, uwaga, nie tylko musisz
myśleć pozytywnie, no nie, to nie
wystarczy. Możesz powiedzieć, no
myślałem pozytywnie i nie zadziałał, a
poprosiłeś
i mam cię tu. Metoda jest bardziej
skomplikowana. Trzeba najpierw poprosić
w procesie twórczym.
Krok drugi to uwierz.
Czyli wbrew
to jest w ogóle najlepsze, bo tu
dochodzimy do czegoś w co w psychologii
nazywa się dysonansem poznawczym.
Czyli mamy w coś uwierzyć. Musisz
uwierzyć, że otrzymałeś. Musisz
wiedzieć, że to czego chcesz jest twoje
w chwili, gdy o to poprosiłeś.
No dajmy na to, że mam depresję, no nie
jestem, choruję na depresję i poprosiłem
wszechświat o to, że chciałbym nie mieć
depresji, chciałbym być zdrowy,
chciałbym chciałbym cieszyć się życiem,
chciałbym mieć energię do działania,
chciałbym być tak, jak było przed
depresją, nie? Czyli proszę, okej,
staram się myśleć pozytywnie, nie
zagłębiać się w te, w te mroczne myśli i
muszę teraz uwierzyć, że to już mam. I
dochodzimy do bardzo niebezpiecznej
praktyki w rozwoju osobistym, jakim jest
wyparcie
i dysonans poznawczy.
Czyli ja muszę sobie wmówić, że jest
inaczej niż widzę, że jest.
Muszę dokładnie na tym etapie zaprzeczyć
swoim obserwacjom, zaprzeczyć temu jak
się czuję
i weprzeć sobie jakieś nowe przekonanie,
nową wiarę w coś wbrew faktom, wbrew
temu, co się dzieje wewnątrz mnie.
To jest bardzo niebezpieczny proces w
rozwoju osobistym, bo osoby, które są w
bardzo trudnym miejscu, mają wtedy
tendencję do stanów psychotycznych, do
zapadania się
w zdrowiu psychicznym, do tracenia
kontaktu, dysocjacji od rzeczywistości,
tracenia kontaktu z rzeczywistością, do
realnych chorób i zaburzeń psychicznych,
wymagających w niektórych przypadkach
nawet poważnej interwencji medycznej i
psychoterapeutycznej.
A kto sięga po książkę rozwojową? Z
reguły nie ludzie, którzy odnoszą już
jakiś sukces, tylko ludzie, którzy
potrzebują jakieś zmiany, borykają się z
czymś w życiu. Przypomnę, że sekret jest
przeraźliwie popularny i oprócz podłej
ideologii
i podłej idei przemyca niebezpieczne
praktyki rozwoju osobistego,
a to jest przerażająco niebezpieczne w
tym wypadku.
Więc musisz uwierzyć, że to już masz,
nie? I oni tam się, ona tam się później
podpiera różnymi różnymi autorami
właśnie tym Bobem Proktorem, Jackiem
Kfieldem czy tym pseudodoktorem Joe
Vitej Vitale czy jak on się tam jak on
się tam nazywa. No i oczywiście krok
trzeci to jest tak można się domyślić
otrzymaj
i poproś raz. Uwierz, że otrzymałeś. A
wszystko co musisz zrobić, to wszystko
co musisz zrobić, żeby otrzymać to czuć
się dobrze.
Jak jak ja powiedziałem na początku, że
ta książka nie ma substancji i może nie
uwierzyłeś mi za pierwszym razem,
to to wiesz jak ja czytam frazę. Kiedy
się czujesz dobrze znajdujesz się na
częstotliwości otrzymywania. Co to kuźwa
znaczy częstotliwość otrzymywania? Co to
jest za Co to znaczy?
To jest taka sałatka słowna.
Ja nie wiem, jak można czytać coś
takiego bez bez takiej refleksji. No ale
można. No można. I tutaj dochodzimy do
do sytuacji. Ja trochę nawiążę, bo
powiedziałem hasłowo wcześniej o
afirmacjach
i tutaj jest na przykład taka porada.
Spróbuj. Szybki sposób, by przejść na tę
częstotliwość, to powiedzieć sobie:
"Otrzymuję teraz. Otrzymuję wszystko, co
w moim życiu dobre. W tej chwili
otrzymuję i tu wpisać przedmiot
pragnienia teraz. I poczuj to. Poczuj to
tak, jakbyś już to otrzymał".
To są afirmacje.
Ja tylko przypomnę, że afirmacje co do
zasady są nieskuteczne, w szczególności
dla wśród ludzi, którzy potrzebują
realnie pomocy i borykają się z
trudnościami psychologicznymi,
psychicznymi.
Afirmacje nie działają, a afirmacje będą
wspierać głównie tych, którzy pomocy nie
potrzebują
i mogą co najwyżej dodatkowo podnosić
ich pewność siebie, dodatkowo dawać im
jakiegoś takiego lekkiego, lekkie
pchnięcie. To wiemy z badań. Ale skąd
autorka ma to wiedzieć? Tu nie ma
żadnych badań. Tu nie ma żadnej
rzetelności. Tutaj jest po prostu
wszystko i nic.
I tutaj dochodzimy do takiego kosmosu,
bo autorka podaje pewne przykłady
realnego zastosowania sekretu,
no nie? Więc jeśli mówimy o
jakiejkolwiek substancji w tej książce,
to tutaj jest substancja koło 58 strony.
Sekret twoje ciało. Sekretem jest twoje
ciało.
I teraz przeczytam trochę dłuższy
fragment, ale on jest tak zły.
Pierwszą rzeczą, jaką trzeba wiedzieć
jest to, że jeśli koncentrujesz się na
utracie wagi, bo przykładem jest utrata
wagi, to będziesz przyciągał konieczność
jej utraty. Więc wyrzuć z umysłu ową
konieczność utraty wagi. To główny
powód, dlaczego diety nie przynoszą
rezultatów, ponieważ skupiasz się na
utracie wagi. Musisz przyciągnąć jej
bezustanną konieczność. Pozdrawiam
dietetyków tutaj akurat oglądających to.
Po drugie, powinieneś wiedzieć, że stan
nadwagi został stworzony przez twoje
myśli o tym.
Okej. Wyrażając to w sposób najbardziej
podstawowy. Nadwaga wyniknęła z myśli o
otyłości.
Czy była ona świadoma, czy nie. Nie
można oddawać się myślom o szczupłości i
być jednocześnie grubym.
To całkowite zaprzeczenie prawa
przyciągania.
Boże, jakie to jest głupie. Ale czytam
dalej. Bez względu na to, co powiedziano
ludziom, że mają problemy z tarczycą, że
odznaczają się powolnym metabolizmem, że
ich waga jest kwestią dziedziczną,
wszystko to stanowi zasłonę dla myśli o
otyłości. Czyli nie wypierdzielmy po
prostu wszystkie badania. y wszystkie
badania medyczne, różne źródła otyłości,
chorobowe, niechorobowe,
mentalne, metaboliczne, wszystko
wyrzućmy, wypierdzielmy przez przez okno
dekady badań. Nie, nie, to jest wszystko
zasłona dymna, bo autorka wie lepiej, bo
prawo to przyciągania, prawo sekretu
bije wszystko na głowę.
Jeśli zaakceptujesz fakt, że te
zaburzenia i nieprawidłości dotyczą
twojej osoby i uwierzysz w to, muszą
stać się one nagle twoim doświadczeniem,
a ty będziesz nadal przyciągał nadwagę.
I po urodzenie dwóch córek miałam
nadwagę. I teraz wiem, że wynikało to z
faktu, że ulegałam przesłaniom mówiącym
o trudnościach z utratą wagi po
urodzeniu dziecka i jeszcze większych
problemach po drugim dziecku.
Przywoływałam to do siebie myślami o
otyłości i sprawiałam, że stało się to
moim doświadczeniem. Tak naprawdę
umacniałam się w nim i im bardziej to
dostrzegałam, tym bardziej przyciągałam
owocnianie się. Przy swojej drobnej
budowie ciała odznaczałam się masywną
wagą ponad 70 kg, a wszystko to przez
to, że miałam myśli o otyłości. I teraz
przechodzimy do kosmosu. Dlaczego
właśnie tego typu filozofie są
przeraźliwie szkodliwe?
Kontynuuję dalej o tej wadze. Jedną z
najpowszechniejszych myśli, przy jakich
trwają ludzie, a ja także przy niej
trwałam, jest przekonanie, że o
przyroście wagi decyduje jedzenie.
Nie służy ci ono w najmniejszym stopniu
i teraz uważam je za kompletnie bzdurne.
To nie jedzenie jest przyczyną nadwagi,
moi drodzy. Energia z kosmosu.
Pamiętacie Stachurski naświetlał się.
Stachurski miał taki pomysł na na
czerpanie energii z kosmosu. To twoja
myśl, że tak jest, czyni jedzenie
odpowiedzialnym za nadwagę. Pamiętaj,
myśli są główną przyczyną wszystkiego.
Reszta to i efekt. Czyli ja mam myśleć
teraz, że jedzenie nie powoduje nadwi.
Jedzenie nie powoduje mogę żrać ile
chcę. No nie oddawaj się myślom
doskonałym. Rezultatem będzie doskonała
waga. I teraz ona pisze coś bardzo
szkodliwego.
Pozbądź się tych wszystkich
ograniczających myśli. Jedzenie nie może
spowodować u ciebie przyrostu wagi.
Chyba, że pomyślisz, że tak właśnie
jest.
Jezus Maria, jakie to jest straszne. To
jest to jest epitafi najgorsza
rzecz, jaką możesz przeczytać w rozwoju
osobistym chyba. I ona później opisuje,
że korzystając z tych trzech kroków, no
nie, jak sobie poradzić z tą wagą. Proś,
określ dokładnie ile chcesz ważyć.
Dobra, ja chcę ważyć, nie wiem, dwięć
dych. No nie, przechowuj w umyśle obraz
samego siebie, gdy osiągniesz tą idealną
wagę. Okej, przechowuję. Przywołaj
obrazy swojej osoby w takiej postaci.
Wiem jak wyglądałem. Okej, jak tyle
ważyłem. Jeśli możesz, przyglądaj się im
często. Okej.
Krok drugi. Wiesz, musisz uwierzyć, że
otrzymasz i że masz już doskonałą wagę.
Straszne to jest.
i potem otrzymuj krok trzeci. Musisz
czuć się dobrze. Musisz czuć się dobrze
w odniesieniu do samego siebie. Ale jak
ja się mam czuć dobrze z technikami,
które wprost zaprzeczają moim
obserwacjom, mojemu samopoczuciu, moim
doświadczeniom,
no nie, rozpędzonym mechanizmom, no nie?
Cała ta technika opiera się na tym, zmuś
i zmiaszcz siebie
do posłuszeństwa i do osiągania
rezultatów, które
będą dla ciebie pozytywne.
Zmuś się i zmiaszcz. Jeśli masz
wystarczającą siłę, samozaparcie,
zdolności poznawcze, jasne, możesz to
zrobić. Są ludzie, którzy zmuszają
siebie, zmuszają swój organizm do
posłusłuszeństwa, natychmiast się
odchudzają, rzucają palenie, mają w
sobie
to coś, no nie? To jest właśnie taki
taką rezeliencję, odporność, no nie? To
się reziliencją właśnie nazywa w
psychologii taką zdolność do radzenia
sobie z trudnymi sytuacjami. No ale to
jest wprowadzenie samego siebie w trudną
sytuację. Są ludzie, którzy to mają i
odnoszą spektakularne czasami rezultaty.
I uwaga, uwaga, są ludzie, którzy tego
nie mają z różnych powodów, na przykład
z powodu choroby. I to jest tak
toksyczne wmawianie, że powinieneś teraz
przebijać głową mury. Właśnie
nie, to nie będzie tak działało.
Robienia wody z mózgu ciąg dalszy. No bo
pada takie pytanie, jak w ogóle długo to
wszystko trwa? I ona pisze: "Czas jest
iluzją. Powiedział nam to Einstein.
Gówno prawda. Nic takiego nie
powiedział. Jeśli usłyszałeś o tym po
raz pierwszy, to być może trudno ci
zaakceptować tę koncepcję, ponieważ
widzisz wokół siebie jak toczy się
życie. Fizyka kwantowa i Einstein mówią
nam, że wszystko dzieje się
jednocześnie.
Jezus Maria, nie mówią nam czegoś
takiego. Jeśli potrafisz zrozumieć, że
czas nie istnieje,
ale skąd ona to wzięła? Przed chwilą
było, że czas jest iluzją, czas nie
istnieje, skąd ona to bierze?
Czytam jeszcze raz. Jeśli potrafisz
zrozumieć, że czas nie istnieje i
zaakceptować tę koncepcję, to się
przekonasz, że wszystko, czego pragniesz
w przyszłości już istnieje. Jeśli każda
rzecz dzieje się w tym samym momencie,
to równoległa wersja ciebie samego
pragnącego czegoś już istnieje.
Podłości ciąg dalszy. Tutaj jest takie
takie taki akapit. Teraz rozumiesz
dlaczego ludzie, którzy mówią: "Zawsze
znajdę miejsce do parkowania" znajdują
je albo dla "laczego człowiek, który
twierdzi: "Mam naprawdę szczęście, cały
czas coś wygrywam". Zgarnia jedną
wygraną za drugą. Ci ludzie tego
oczekują. Zacznij oczekiwać wielkich
rzeczy, a robiąc to będziesz z
wyprzedzeniem tworzył własne życie. I to
jest super podłe, bo to jest takie
rozszerzenie tego podejścia, że obarcza
winą ofiary nieszczęść. Więc co? Jeśli
nie znalazłeś miejsca parkingowego, to
przyciągnąłeś brak miejsca parkingowego
tym, że miałeś jakieś niepokojące myśli,
albo chorobę, albo nieszczęście, albo
kłótnie, albo jakiś wypadek.
No nie, no bo jeśli zastosować to prawo,
to dojdziemy do naprawdę okropnych
wniosków, że wszystko co złe nam się w
życiu przytrafia
i jest naszą sprawką.
Nie da się tak żyć.
To jest dosłownie zielona karta,
przepustka do oddziału psychiatrycznego.
Jeśli byśmy tak żyli i funkcjonowali i
obarczali się winą o każdą drobną rzecz,
która nam się przytrafiła w życiu.
A już tym bardziej padło jest, ja
przypomnę jeszcze raz, przytrafiła się
dzieciom.
Co dzieci ściągają na siebie swoją
negatywnością to jest tak głupie,
nieetyczne i paskudne, jak tylko może
być.
Dalej oni próbują rozwijać taką
filozofię wdzięczności, że mamy potężny
proces wdzięczności, który jest też
elementem sekretu. I i ona napisała coś
takiego.
Od tej chwili zaczęłam przekuwać jego
koncepcję w swoje życie. Każdego ranka
pozostaję w łóżku, dopóki nie doznam
uczucia wdzięczności za ten nowy dzień i
wszystko, za co mogę być w życiu
wdzięczna. Potem dopiero wstaję i gdy
moje nogi dotykają podłogi, mówię
dziękuję. Z każdym krokiem zmierzając w
stronę łazienki mówię dziękuję. Wciąż
powtarzam i czuję owo dziękuję kiedy się
ubieram i przygotowuję do nowego dnia.
Każdego ranka wypowiadam słowo dziękuję
setki razy. Czyli wiecie, no nie
wstawajcie rano, dopóki nie poczujecie
wdzięczności do całego świata i wtedy
musicie mówić dziękuję, dziękuję,
dziękuję, dziękuję i po prostu chodzić i
w kółko
powiem wam, że to jest taka filozofia
ludzi uprzywilejowanych i bogatych. To
jest tak klasistowska książka, jak już
sobie mamy troszeczkę o ekonomii
pomówić, a studiowałem ekonomię, mamy
sobie o ekonomii pomówić, to to jest
taki klasizm bezszczelny,
bo to jest splunięcie w twarz ludziom,
którzy muszą rano wstać, bo muszą rano
wstać, bo niestety mają smutne i czasami
trudne życie.
życie, które wymaga od nich
zaciśnięcia pośladków i i ogarnięcia
szybko rano. I gdzie oni mają wpierać
sobie teraz jakąś myśl o wdzięczności?
To jest książka dla uprzywilejowanych,
majętnych ludzi.
paskuctwo, ale paskuctwo, które
skierowana jest do ludzi biednych, do
ludzi zmagających się, do ludzi z
problemami i tym bardziej paskudne to
jest, bo wmawia im, że mają poprzez
jakieś magiczne rytuały
sprawczość, a gdy tej sprawczości nie
odzyskują, zamykaj zamyka ich w pętli
frustracji.
Ale to co oni sobie robią z Einsteinem,
jak wycierają sobie gębę tym gościem?
Czytam. Wielki uczony Albert Einstein
zrewolucjonizował nasze postrzeganie
czasu i przestrzeni grawitacji,
zważywszy na ubogie środowisko, w którym
dorastał, nie było może takie ubogie i
kiepskie początki jego kariery nie były
wcale kiepskie. Można by uznać za
niemożliwe to, co osiągnął. Absolutna
bzdura. Einstein wiedział dużo o
sekrecie. Bzdura i każdego dnia
powtarzał setki razy dziękuję. Absolutna
bzdura. dziękował wszystkim wielkim
naukowcom, swoim poprzednikom za ich
wkład, no być może w którymś momencie,
który pozwolił mu pojąć i osiągnąć
więcej i ostatecznie stać się jednym z
największych uczonych w dziejach
ludzkości. jak oni bardzo chcą przypisać
sobie rzeczy, oni w sensie oni twórcy
tej metody czy autorka przypisać komuś
wielkiemu
współodnalezienie tej metody, że ona
teraz to opisuje, ale że oni to już
wtedy wiedzieli.
Jest to tak chamskie szukanie
autorytetu, bo nie ma czegoś tutaj
innego. Tu nie ma żadnej substancji.
z cyklu historie, które nie wydarzyły
się nigdy, ale mają oczywiście być
dowodem na działanie. Ja w ogóle kocham
te wszystkie dowody i anegdoty. Anegdota
jest królową pseudonauki, spisków i
ezoteryki.
W anegdotach może się zmieścić wszystko.
A założenie, że ludzie są prawdomówni i
nie kłamią w takich sytuacjach jest
dziecinną wręcz naiwnością. No bo
dostajemy takie takie coś, takie
akapity. Oto dwie prawdziwe historie,
które pokazują jasno jak działa potężne
prawo przyciągania i nieskazitelna
struktura wszechświata. Jezu, te
sformułowania są takie naprawdę
wychodzące poza jakiekolwiek gramy.
Pierwsza historia dotyczy kobiety
imieniem Jean Jeanin, która kupiła płytę
DVD z sekretem i oglądała film
przynajmniej raz dziennie, by wchłonąć
jego przesłanie w komórki ciała.
Cokolwiek to znaczy. Największe wrażenie
zrobił na niej Bob Proktor. Uważała, że
byłoby wspaniale go spotkać. Pewnego
ranka Jean przeglądała otrzymaną
korespondencję i stwierdziła ku swojemu
zdumieniu, że listonosz przez pomyłkę
dostarczył przesyłkę dostarczoną dla
Boba pod jej adres. Żanin nie wiedziała,
że Bob Proktor mieszka zaledwie cztery
domy dalej. Co więcej, numer domu Jenin
był identyczny z numerem Boba.
Co za przypadek.
natychmiast wzięła przesyłkę, by zanieść
ją pod właściwy adres. Możecie sobie
wyobrazić jej radość, kiedy drzwi
otworzyły się i na progu stanął Bob
Proktor we własnej osobie. Bob rzadko
bywa w domu, ponieważ podróżuje po całym
świecie i naucza, ale struktura
wszechświata zna tylko przypadki
idealnego zgrania w czasie. Za sprawą
myśli Jean o tym, jak wspaniale byłoby
spotkać Boba Proktora. Prawo
przyciągania zadziałało na ludzi,
wydarzenia i okoliczności na całym
świecie, by tak się właśnie stało. Jak
naiwnym trzeba być. Ludzie mieszkają
obok siebie. Nawet jeśli ta historia
jest prawdziwa. Ludzie mieszkają gdzieś,
mają sąsiadów. Chyba, że ten proktor by
mieszkał na jakimś kompletnym odludziu,
no to nie byłoby tej historii. Nie można
byłoby jej zmyślić, ale ludzie mieszkają
obok siebie.
Jak oni, ale to jest właśnie sztuka
manipulacji. To jest chamska
manipulacja,
bo to nie jest żaden dowód. Ale czytam
dalej. Bohaterem drugiej historii jest
10letni chłopiec imieniem Colin, który
obejrzał i pokochał sekret. Jego rodzina
wybrała się na tygodniową wycieczkę do
Disneylandu i pierwszego dnia była
zmuszona stać w długich ogonkach,
długich kolejkach. Jez, że to
tłumaczenie jest fatalne tej książki.
Tej samej nocy przed zaśnięciem Colin
pomyślał sobie: "Jutro chciałbym
pojeździć na wszystkich kolejkach bez
czekania w ogonku.
No w kolejce nazajutrz Colin i jego
rodzina stali przy bramce Epcot Center,
kiedy otwierano park. Podeszli do nich
ludzie z obsługi i spytali, czy chcą
cieszyć się przywilejami pierwszej
rodziny dnia. Jako pierwsza rodzina
mieli zapewnione status VIPów,
towarzystwo członka personelu i prawo do
wszelkich atrakcji bez stania w kolejce.
Było to więcej niż sobie wymarzył Colin.
Setki rodzin czekały tego ranka na
wejście do parku, ale Colin nie miał
żadnej wątpliwości, dlaczego to właśnie
jego rodzina spotkał taki zaszczyt.
Wiedział, że stało się tak dlatego, że
wykorzystał sekret. Wyobraźcie sobie
radość z odkrycia w wieku 10 lat, że
człowiek dysponuje mocą przenoszenia
gór.
To to jest znowu ten efekt błąd
poznawczy survivorship bias, czyli
ten błąd przetrwania, błąd
przeżywalności i taki potężny efekt
potwierdzenia, bo skąd wiemy, czy w tej
kolejce nie było 10 innych rodzin, które
wierzyły w sekret i sobie to
manifestowały i chciały zrobić? Nie
wiemy tego. Mamy tylko przykład jakiegoś
chłopca. Oczywiście pewnie zmyślony, ale
dobra, zakładamy, że prawdziwy.
No takie rzeczy się po prostu dzieją,
ale nikt nie popatrzy na 10 czy 20 czy
setkę innych rodzin tego samego dnia,
które mogły wierzyć głęboko w sekret,
manifestować to, że one chcą mieć nie
stać w tych kolejkach i nie dostać tego.
Jestem bardzo ciekaw, bardzo ciekaw jak
to się składa w głowach osób, które
głęboko są przekonane, że sekret jest
prawdziwy. Bo jeśli nie jest to
religijna dogma, jeśli jest prawda o
naturze wręcz religijnej, takiej silnym
przekonaniu, gdzie brak wiary jest
herezją, to ja nie wiem jak to się klei
w głowie.
No bo co by było, gdybyś ty był stał w
tej kolejce i ty byłbyś wyznawcą sekretu
i nie dostałbyś tego pakietu VIP?
A musiałeś mieć jakąś złąśl. Musiałeś
coś negatyw musiałeś coś źle zrobić. To
twoja wina. Nie sekretu, nie nie prawa
przyciągania.
Absolutny śmietnik jest po prostu to
jest to jest tragedia.
I oprócz szeregu innych anegdot mamy
tutaj bengera, jeśli chodzi o
o obfitość finansową. Przyciągaj
obfitość. No nie, mamy część o finansach
i mamy taką zgrabną formułkę. Uwaga
dla ludzi zmagających się z problemami
finansowymi. Czytam. Jedynym powodem,
dla którego ludzie nie mają dość
pieniędzy
jest to, że sami blokują ich napływ
swoimi myślami.
Każda negatywna myśl, uczucie czy emocja
blokują twoje dobro i nie pozwalają mu
dotrzeć do ciebie nie włączając
pieniędzy. Nie jest tak, że to
wszechświat nie dopuszcza do ciebie
pieniędzy, gdyż wszystkie pieniądze,
jakich potrzebujesz istnieją w tej
chwili na płaszczyźnie. niewidzialnej.
Jeśli
powiedzcie to firmom goniącym zadłużenia
czy komornikom,
jeśli nie masz wystarczająco dużo, to
dlatego, że sam powstrzymujesz strumień
płynących do ciebie pieniędzy. Widzicie
biedaki? Powstrzymujecie strumień
pieniędzy płynący do was. Co wy sobie
najlepiejszego robicie? No nie, teraz
sobie musicie manifestować. W ogóle jest
taka babeczka na TikToku. Ja nie wiem,
czy ona robi to ironicznie, czy czy
to jest jakiś sketch. Co to jest? Ale on
mówi: "Przyciągam dużo pieniędzy,
przyciągam obfitość i klepie się tu,
robi, robi tutaj". No straszne to jest,
bo wygląda, jak wygląda jak jakaś
psychoza czy obłęd. A pamiętam na
studiach psychologii była taka
dziewczyna,
która pewnie nie ogląda moich filmów,
ale miałem straszne doświadczenie z tym,
że byliśmy w barze, no zapoznawaliśmy
się, to było na pierwszym roku i ona
właśnie wyskoczyła z coachingiem
pieniądza, no nie, że że tam układ
banknotów, że twarzami muszą być
banknoty do siebie i one się mnożą tamte
ci starzy królowie ze sobą coś tam
sypiają i mnożą się. Ja nie wiem, tam
była jakaś jakaś cała cała
ekwilibrystyka w portfelu układu
banknotów, które mają znaczenie właśnie
tych to jest to samo. To jest wmawianie
ludziom biednym, że bieda jest ich winą
i że tylko muszą zmienić myślenie, gdyby
tylko bardziej się postarali.
Absolutnie toksyczne, złośliwe, chamskie
i elitystyczne, jeśli chodzi o w ogóle
rozumienie ekonomii. Tragedia. I powiem
wam, że tutaj pojawia się też taki
element takiej gloryfikowanej
bezradności, takiej bezmyślności wręcz,
bo mamy czytam, teraz dochodzisz do
zrozumienia prostej rzeczy, mianowicie
tego, że obfitość jest dostępna, ta
finansowa, że czeka na ciebie. Twoim
zadaniem nie jest zastanawianie się jak
te pieniądze do ciebie przyjdą, czyli
nie możesz myśleć jak to zarobić. Twoim
zadaniem jest prosić, wierzyć, że
otrzymujesz i natychmiast czuć
zadowolenie. Resztę pozostaw
wszechświatowi.
Nie ma nic bardziej uczącego bezradności
i frustracji
osób, które są faktycznie zadużone,
a długi faktycznie potrafią ludzi
wprowadzić w potężny kanał emocjonalny,
w kanał życiowy. Są bardzo trudną
sytuacją. współczuje wszystkim
dłużnikom, ludziom, dłużnikom, ludziom,
którzy no mają zadłużenia, zmagają się z
finansami, od pierwszego do pierwszego
żyją, ledwo im starcza, no nie muszą
sobie, muszą się ograniczać. Współczuję
ludziom, którzy to przeczytali i byli w
trudnej sytuacji, bo to jest droga
donikąd. To jest droga do frustracji. To
jest droga do walenia głową w ścianę
i zastanowieniu się, dlaczego ja znowu
jestem winny.
No bo popatrz na to zdanie. Jeśli słowa
nie stać mnie na to pojawiły się na
twoich ustach, to posiadasz moc, by
zmienić to w tej chwili. Zastąpi
słowami: stać mnie na to. Mogę to kupić.
Powtarzaj to w kółko jak papuga. Postaw
sobie za punkt honoru, by przez następne
30 dni patrzeć na wszystko, co ci się
podoba i mówić sobie: "Stać mnie na to,
mogę to kupić".
Kiedy widzisz przejeżdżający obok siebie
samochód marzeń, powiedz stać mnie na
niego. Kiedy widzisz ubranie, które ci
się podoba, powiedz stać mnie na nie
robiąc to zaczniesz zmieniać nastawienie
i żywić pozytywniejsze uczucia w
stosunku do pieniędzy. Zaczniesz
przekonywać samego siebie, że stać cię
na te rzeczy, a gdy będziesz tak
postępował, obraz twojego życia zacznie
się zmieniać. Ale tu znowu mamy
przesuwanie bramki, bo to nie jest, że
zmienisz myślenie,
bo było była teza, że wszechświat ci,
prawda, to wszystko ześle, a tutaj jest
coś o zmianie myślenia.
W kolejnej części, gdzie ona opowiada o
sekrecie związków, o tym jak przyciągnąć
właściwego partnera,
przypadkiem autorka przyznaje się jak
manipulacyjna jest tech jest to
technika, jak w ogóle wmanipulowuje
ludzi w myślenie o tym, że to oni są
problemem.
Jest to historia kobiety, która chciała
przyciągnąć do swojego życia idealnego
partnera. Zrobiła wszystko, co powinna,
określiła dokładnie swoje preferencje.
Sporządziła szczegółową listę cech tego
człowieka. i wyobrażała go sobie w swoim
życiu. Mimo to on się nie pojawiał.
Pewnego dnia, gdy wróciła do domu i
parkowała dokładnie na środku swojego
garażu, aż wysnęła z wrażenia,
uświadomiwszy sobie, że jej działania
zaprzeczały czego pragnęła.
Skoro jej samochód stał na środku
garażu, to nie było już miejsca dla wozu
jej partnera. Jej postępowanie w sposób
niedwuznaczny mówiło wszechświatowi, że
ona nie wierza, że otrzyma to, o co
prosi. Czyli głupia baba była winna, bo
musiała robić miejsce w garażu i dopiero
wtedy by się pojawił chłop. No
czy jest coś bardziej wmanipulowującego
winę w postępowanie człowieka w taki
magiczny, automatyczny sposób niż takie
podejście?
Dalej ta historia się toczy tak.
uporządkowała natychmiast garaż i
zaparkowała swój samochód przy ścianie,
pozostawiając wolną przestrzeń dla
samochodu partnera. Następnie poszła do
sypialni, otworzyła szafkę pewną ubrań.
Nie było w niej miejsca na ubrania
partnera. Wobec tego przesunęła swoje
rzeczy na bok, ponieważ spała także na
środku łóżka, zaczęła sypiać po swojej
stronie, pozostawiając partnerowi jego
stronę. To ja może na koncie zostawię
takie puste konto, na które będą
wchodziły przelewy. No nie, może, może,
może to jest jakiś sposób. To jest w
ogóle kolejny taki detal, na którym ta
cała filozofia się zupełnie rozbija. Ja
wiem, że możesz teraz stwierdzić: "No
kurde, już tak bardzo to zmasakrowałeś,
to czego się tu czepiać?"
A no czepiam się tego, że to jest tak
szkodliwe, bo posłuchaj, kiedy nie
traktujesz siebie tak, jakbyś chciał, by
inni traktowali ciebie, nigdy nie
zmienisz sytuacji. Twoje działania są
twoimi myślami o ogromnej sile. Więc
jeśli nie traktujesz siebie z miłością i
szacunkiem, to emitujesz sygnał, który
mówi, że nie jesteś dość ważny, dość
wartościowy czy zasługujący na
cokolwiek.
Czyli
jeśli
nie traktujesz siebie z szacunkiem, a
czy wypieranie swoich trudnych myśli, to
jest właśnie brak szacunku do siebie,
wybieranie swoich myśli, wmawianie
sobie, że jest inaczej niż się czujesz,
to jest właśnie brak szacunku. To jest
brak poszanowania siebie. To nie
pierwszy raz oczywiście, gdzie autorka
przeczy sobie. Tu non stop są
sprzeczności i ale to jest tak mętne,
tak niekonkretne,
że tu można przypiąć absolutnie wszystko
i można rozumieć przez to absolutnie
wszystko. Przez to to jest bzdura.
Kompletna bzdura. Ale popatrz jak
toksyczna na ilu już poziomach.
I kolejny banger, czyli o zdrowiu.
Absolutna tragedia. M nie jest mi do
śmiechu, chociaż jest to tragiczne i no
absurdalne. Posłuchajcie. Katie została
zainspirowana do wykorzystania śmiechu
podczas terapii, gdy usłyszała historię
Normana Czina. U Normana stwierdzono, to
jest w cudzysłowie nieuleczalną chorobę.
Dowiedział się od lekarzy, że pozostało
mu kilka miesięcy życia. Norman
postanowił sam się wyleczyć. Przez trzy
miesiące nie robił nic innego, tylko
oglądał zabawne filmy i śmiał się, śmiał
się, śmiał się. Choroba opuściła jego
ciało w ciągu tych trzech miesięcy, a
lekarze uznali jego uzdrowienie za cud.
Śmiejąc się, Norman uwolnił cały swój
negatywizm i przy okazji uwolnił
chorobę. Śmiech jest naprawdę najlepszym
lekiem.
A ja czytając coś takiego mi jest
absolutnie nie do śmiechu. Ja współczuję
ludziom, którzy sięgnęli po tą lekturę i
nieironicznie czytają takie fragmenty.
Tu nie ma żadnego dowodu, nie ma żadnego
badania tego. To to jest
najprawdopodobniej zmyślona historia.
Takich anegdot, cudownych uzdrowień u
szarlatanów jest cała masa. To jest
najgorszy rodzaj szarlatanerii, bo teraz
ktoś, kto dostaje diagnozę o chorobie, o
potencjalnie śmiertelnej skutku, będzie
się śmiał, będzie myślał o tym, że jest
jakaś alternatywa, przecież brakuje mi
śmiechu w życiu. I oczywiście autorka
wcześniej mówi, że można leczyć
przeciwbólowo, a dzięki temu można
uśmieszyć ból i budować wizję
pozytywnego zdrowia. Ale dokładnie takie
anegdotki
to jest wstęp do piekła szarlatanerii,
do robienia krzywdy ludziom. Jak podła
jest to książka, można trochę dalej
jeszcze się dowiedzieć. Czytam. Można
bez trudu zauważyć, że wszystkie utarte
przekonania o starości tkwią w naszych
umysłach. Nauka wyjaśnia, że otrzymujemy
całkowicie nowe ciała w bardzo krótkim
czasie. Nie, nie wyjaśnia tego. Ja
rozumiem, że ona nawiązuje do tego, że
my wymieniamy swoje komórki w ciele w
okol różnie w różnych organach, ale w
okolicy siedmiu lat. Ale przecież
ktoś jej powiedział kiedykolwiek o
istnieniu telomerów, skracaniu się
telomerów w replikacji DNA, które
sprawiają, że komórki się szybciej
degenerują i przez to organy później
coraz bardziej wysiadają i jest tylko
kilkanaście procesów replikacyjnych od
poważnego skrócenia się tych telomerów i
przez to skrócenia naszego życia i
starości i śmierci naturalnej. Ktoś jej
to wytłumaczył, bo to jest tak
ignoranckie, jeśli chodzi o jakąś
podstawową wiedzę. Wiedza o telomerach
jest wiedzą przekazywaną w późnej
podstawówce albo na początku liceum.
Jest to tak ignoranckie, jak tylko może
być. A jednak ludzie to kupują. No nie
powiem ci teraz wprost. Autorka sekretu
jest osobą głupią, głupią i to głupią, z
pełną odpowiedzialnością tego słowa.
Osobą przekonaną o tym, że wie więcej
niż wie. Na na tuningu Krugerze jest w
tej yyy absolutnie na początku tego
wykresu. Czytam. Posłuchaj tego. Kiedy
odkryłam sekret, chciałam wiedzieć, co
ma do powiedzenia w tej sprawie
wiedza nauki i fizyki. To czego się
dowiedziałam było absolutnie
zdomiewające. Jednym z najbardziej
ekscytujących aspektów życia w tych
czasach jest to, że odkrycia fizyki
kwantowej i nowej nauki są absolutnie
zgodne z naukami sekretu i z tym, co
wiedzieli wszyscy wielcy nauczyciele na
przestrzeni dziejów. No nie jest, to
jest gówno prawda, ale okej. Czytamy
dalej. Nigdy nie studiowałam przedmiotów
ścisłych ani fizyki, a mimo to, kiedy
czytam skomplikowane książki z dziedziny
fizyki kwantowej, rozumiem je doskonale,
ponieważ chcę je rozumieć.
Nauka fizyki kwantowej pomogła mi pojąć
głębiej sekret na poziomie energii. W
przypadku wielu ludzi ich przekonania
zyskują moc, gdy widzą niezaprzeczalną
współzależność między wiedzy sekretu a
teoriami nowej nauki.
Pozwól, że ci wyjaśnię w jaki sposób
jesteś najsilniejszą wieżą transmisyjną
we wszechświecie. Mówiąc najprościej,
wszelka energia wibruje z określoną
częstotliwością. Będąc energią, ty także
wibrujesz z określoną przez toli
wibrujecie już teraz. A w każdym
momencie jest ona określona przez to, co
myślisz i czujesz. Wszystko czego
pragniesz składa się z energii i też
wibruje. Wszystko jest energią.
Wszystko jest wszystkim. Wszystko ma
wszystkie znaczenia. Każdy jest energią
i nie jest energią i wibruje i faluje.
Boże drogi, co za bełkot. Ale to jest
właśnie przykład osoby, która jest
kompletnym dyletantem i nie ma żadnego
szacunku do nie tylko metody naukowej,
ale w ogóle do jakiejś chrztyny
racjonalności
i takiego samozachowawczego
stwierdzenia. Kurde, no nie wiem trochę
na ten temat,
nie do końca to rozumiem.
Fizycy teoretycznie nie rozumieją fizyki
kwantowej i sami o tym mówią. Często
serie wykładów zaczyna się od tego.
Feineman zaczynał wykłady od właśnie
tego stwierdzenia, że nikt nie rozumie
fizyki kwantowej i dalej w tych
wykładach po prostu będzie się to grono
powiększało nierozumienia.
Trochę ironicznie, trochę zabawnie, ale
jest to dziedzina bardzo skomplikowana.
Jest tam hardkorowa nauka po drodze,
żeby w ogóle dojść do do faktycznego
zajmowania się tym tematem. Tam jest
bardzo ostra matematyka,
wielki rygor. Ja tego bym w życiu bym
sobie z tym nie poradził, ale ja mam
olbrzymi szacunek do metody naukowej,
olbrzymi szacunek do powoływania się na
badania, no nie szukania źródeł,
zerkania w te źródła krytycznie
patrzenia się. Uczyłem się bardzo długo
czytać badania naukowe, w szczególności
z psychologii, która jest nie dość, że
moim konikiem, to jest upstrzona różnego
rodzaju problematycznymi miejscami,
miejscami badań. Ta autorka po prostu ma
wyrąbane jajca na stół. Nara, cześć. Po
prostu nauka.
Ja to sobie w małym palcu pyk, pyk, pyk,
bang, bang, bang. No nie, super,
wszystko działa po prostu. To jest taka
bzdura, ale to pokazuje mi, że autorka
tego jest po prostu osobą
nieinteligentną.
Jest bardzo przebiegłą osobą i jest
osobą nieinteligentną.
Na końcu książki pojawia się taka myśl i
taka myśl po prostu idealnie oddaje taki
błąd, błąd myślenia, który nazywa się
myśleniem teleologicznym.
To jest bardzo specyficzne
myślenie. To jest taki błąd fałszywej
przyczyny. Czytam. Ziemia krąży po
swojej orbicie dla ciebie. Oceany
podlegają przypłyłom i odpływom dla
ciebie. Ptaki śpiewają dla ciebie.
Słońce wschodzi i zachodzi dla ciebie.
Gwiazdy świecą dla ciebie. Każda piękna
rzecz, jaką widzisz, każda cudowna
rzecz, jakiej doświadczasz, dzieje się
dla ciebie. Rozejrzyj się. Nic nie może
istnieć bez ciebie. Bez względu na to,
za kogo i za co się uważałeś. Teraz
znasz prawdę o tym, kim naprawdę jesteś.
Jesteś panem wszechświata, jesteś
spadkobiercą królestwa, jesteś
doskonałością życia i znasz sekret.
To jest myślenie teleologiczne. To jest
nie teologiczne, tylko teleologiczne,
czyli taki błąd fałszywej przyczyny. O
co chodzi?
To jest obserwacja jakiegoś faktu, no
nie? Na przykład łączenie pewnych
zależności
w sposób zupełnie nieuprawniony.
Słońce, wstaje rano, żeby mi było
ciepło. Czy to jest prawda? No nie,
słońce wstaje rano, niezależnie od tego,
czy jest ciepło, czy nie jest, czy ja
tam jestem, czy mnie tam nie ma.
Wstawało dużo wcześniej, rano beze mnie
i będzie wstawało po mnie. Przypisywanie
magicznej
agencji sobie jest myśleniem magicznym
do kwadratu. Jest fatalnym błędem
rozumowania. I tym błędem rozumowania
kończy się ta książka. Takim
ezoterycznym, miękkim, futrzastym,
szkodliwym.
To jest najgorsza książka rozwoju
osobistego, jaką możesz przeczytać. Ona
jest fatalna na tylu poziomach, że mnie
to aż wkurzyło na sam koniec, kiedy
kiedy skończyłem, bo kończę teraz
nagrywać, to właśnie mam w sobie tą złą
energię i chyba teraz powinienem zacząć
myśleć, no nie? Manifestować te myśli,
wdrożyć się w ten sekret,
albo po prostu pójść zrobić sobie
przerwę. Daj znać, co myślisz o tej
książce. Daj znać, jakie są twoje
doświadczenia z najgorszymi książkami w
rozwoju osobistym. Ja dziękuję za twój
czas i widzimy się w kolejnym filmie. M.
Ask follow-up questions or revisit key timestamps.
Wideo stanowi ostrą, krytyczną analizę książki 'Sekret', którą autor uznaje za jedną z najgorszych pozycji w literaturze rozwoju osobistego. Autor punktuje liczne błędy poznawcze (takie jak efekt autorytetu, fałszywa analogia czy heurystyka dostępności) oraz szkodliwe mechanizmy psychologiczne, które książka promuje. Zwraca uwagę na niebezpieczeństwo płynące z obarczania ofiar winą za ich sytuację życiową oraz na toksyczność 'pozytywnego myślenia', które może prowadzić do zaniedbania realnych problemów zdrowotnych i psychicznych. Wideo dekonstruuje pseudonaukowe argumenty autorki, wskazując na nadużywanie pojęć z fizyki kwantowej i manipulacyjne techniki mające na celu wpędzenie czytelnika w poczucie winy za niepowodzenia metody.
Videos recently processed by our community