GEOGRAFIA 2|Dział VII.Wpływ człowieka na środowisko Roz.4:Wpływ działalności rolniczej na środowisko
462 segments
Dzień dobry. Witam wszystkich w naszej
dzisiejszej analizie. Dzisiaj bierzemy
na tapet temat no fundamentalny.
Jedzenie. Skąd się bierze i co
ważniejsze jak jego produkcja, czyli
rolnictwo wpływa na naszą planetę?
>> Dzień dobry. To rzeczywiście fascynujący
temat, bo wiesz, rolnictwo to był taki
moment zwrotny w historii ludzkości.
Jakieś 10, może 12000 lat temu ludzie
przestali głównie wędrować. Zaczęli
uprawiać ziemię, hodować zwierzęta.
>> Rewolucja neolityczna. Tak,
>> dokładnie. I to pozwoliło budować
osiedla, potem miasta, pojawiły się nowe
technologie, no chociażby nawadnianie
pól, ale jednocześnie no właśnie
zaczęliśmy coraz mocniej ingerować w
przyrodę, przekształcać ją.
>> No tak. Zaczęliśmy wyczynać lasy,
osuszać bagna, żeby mieć więcej miejsca
pod uprawy. A dzisiaj, dzisiaj robimy to
na skalę, która pewnie wtedy była
niewyobrażalna. Ogromne gospodarstwa,
gigantyczne plantacje. Do tego dochodzi
chemia, maszyny. Produkujemy mnóstwo
jedzenia, ale no właśnie jaki jest koszt
dla środowiska? O tym dzisiaj
porozmawiamy. Przyjrzymy się różnym
metodom uprawy, chemizacji, maszynom,
nawet wypasowi zwierząt.
>> Chcesz to dobrze zapamiętać? Testy,
quizy i infografiki. Link w opisie. Ucz
się mądrzej, nie dłużej.
>> Okej, to może rozpakujmy to trochę.
Zacznijmy od takiego, no wiesz, ogólnego
obrazu. Jakie są te główne, no,
negatywne skutki? Co rolnictwo robi
przyrodzie?
>> Oj, lista jest niestety długa i poważna.
Może zacznijmy od początku, czyli od
przygotowania ziemi. Bardzo często, no
niestety, oznacza to wylesianie, po
prostu wycinkę lasów
>> poduprawy. Tak,
>> dokładnie. pod uprawy. A lasy to wiesz,
nie tylko drzewa, to całe ekosystemy.
One chronią glebę. Jakich nie ma,
>> to gleba jest bezbronna. Tak właśnie
wystawiona na wiatr, na wodę. No i
zaczyna się erozja. Gleba traci swoją
strukturę, staje się mniej żyzna, no
degraduje się.
>> A w suchych miejscach
>> tam to już w ogóle może dojść do
pustynnienia.
Żyzna ziemia zamienia się w no w piach.
A do tego jeszcze dochodzi zużycie wody.
Gigantyczne,
>> zwłaszcza tam, gdzie tej wody i tak
brakuje. Rolnictwo naprawdę pochłania
jej mnóstwo. Ogromną część światowych
zasobów słodkiej wody.
>> Wspomniałaś też o chemii. Mówiłaś, że to
duży problem.
>> Tak, to jest jedno z głównych wyzwań.
Mówimy tu głównie o dwóch rzeczach.
Nawozy mineralne, czyli sztuczne i
pestycydy.
>> Pestycy, czyli środki ochrony roślin.
>> Zgadza się. Mają chronić uprawy przed
szkodnikami, chorobami, chwastami, ale
problem w tym, że one działają trochę
jak no jak bomba. Niszczą nie tylko te
organizmy, które nam przeszkadzają, ale
też te pożyteczne
>> jak pszczoły.
>> Dokładnie. Dramatyczny przykład to
właśnie wpływ na pszczoły i inne owady
zapylające. Bez nich wiele roślin po
prostu nie wyda owoców, nie wyda nasion.
To uderza w całe ekosystemy i w naszą
produkcję żywności. To naprawdę jest
alarmujące.
>> To prawda. Zatrzymajmy się może na
chwilę przy samych metodach uprawy.
Często słyszy się o monokulturze. Co to
właściwie jest
>> monokultura? To tak najprościej
uprawianie ciągle tego samego gatunku
rośliny na tym samym zazwyczaj dużym
polu rok po roku.
>> Czyli takie wielkie pola kukurydzy,
które widać czasem w Polsce
>> na przykład albo te ciągnące się po
horyzont plantacje soi w Brazylii,
często na tereniach po wyciętym lesie
deszczowym, albo wiesz, banany, kawa,
trzcina cukrowa w cieplejszych krajach,
ogromne areały jednej rośliny.
>> No dobrze, dla rolnika to może się
wydawać wydajne. jeden typ uprawy, te
same maszyny. Łatwiej tym zarządzać,
prawda? Ale coś mi mówi, że to nie może
być dobre, taka jednorodność
>> i słusznie ci mówi. Prótkoterminowo
owszem, może to przynosić zyski,
upraszcza wiele rzeczy, ale w dłuższej
perspektywie to jest no pułapka, bo
rośliny tego samego gatunku mają takie
same potrzeby. Pobierają te same
składniki z gleby, z tej samej
głębokości. Są też podatne na te same
choroby, tych samych szkodników.
>> Czyli gleba się męczy.
>> Dokładnie. Męczy się, wyjawiaja. Po
prostu brakuje jej pewnych substancji.
Jej struktura się psuje
>> trochę. Jakbyśmy jedli ciągle to samo,
też by nam czegoś brakowało.
>> Świetne porównanie. Tak. Co więcej,
takie jednorodne pole to jest raj dla
specyficznych chorób i szkodników. Mają
idealne warunki, żeby się masowo
namnożyć. No bo wszędzie mają jedzenie i
brak naturalnych wrogów.
>> I co wtedy robi rolnik?
>> No właśnie. Musi sięgać po coraz więcej
chemii, coraz silniejsze pestycydy. To
jest takie błędne koło. Przykład bananów
jest tu bardzo, bardzo wymowny. Mamy
ponad 300 odmian bananów na świecie.
>> Aż tyle?
>> Tak. A uprawia się globalnie głównie
jedną Cavendis, bo jest wydajna, dobrze
znosi transport, ale jest też strasznie
podatna na pewną chorobę grzybową i żeby
ją chronić, te plantacje są dosłownie
kąpane w pestycydach. Używa się ich tam
więcej niż przy jakiejkolwiek innej
uprawie żywnościowej. Taka jest cena za
ten idealny banan ze sklepu.
>> To naprawdę daje do myślenia. Pojawia
się też przykład awokado. Owoc, który
stał się niesamowicie modny.
>> Tak, ten globalny szał na awokado ma
swoją ciemną stronę. Niestety w Meksyku
w Hile, czyli u głównych producentów pod
plantację awokado wycina się cenne lasy.
Ale jest jeszcze coś. Woda.
>> Woda.
>> Awokado jest niesamowicie wodochłonne.
Żeby wyprodukować kilogram awokado,
zwłaszcza w tych suchych warunkach,
potrzeba ponad 1200 l wody.
>> 1200 l na kog.
>> Tak. I to nie licząc deszczu. Dla
porównania kilogram naszych jabłek w
Polsce potrzebuje może litra dodatkowej
wody.
>> Niewierygodne.
>> Są miejsca w chili, gdzie przez
plantację awokado po prostu wyschłe
rzeki, bo całą wodę skierowano na
nawadnianie.
Ludzie i przyroda zostali bez wody. Te
liczby są naprawdę szokujące.
>> Rzeczywiście. No dobrze, to czy jest
jakaś alternatywa, jakaś metoda uprawy
lepsza dla środowiska niż ta
monokultura?
>> Oczywiście, że jest i to znana od
wieków, stosowana już w starożytności.
Płodozmian.
>> Płodozmian, czyli
>> czyli zmianowanie upraw. Chodzi o to,
żeby nie siać co roku tego samego na tym
samym polu, tylko rotować rośliny. Na
przykład jednego roku pszenica, drugiego
ziemniaki, trzeciego powiedzmy jęczmień,
a czwartego rzepak. I dopiero po tych
czterech latach pszenica wraca na to
samo miejsce.
>> Brzmi logicznie. A jakie to ma
konkretnie zalety?
>> Ogromne. Po pierwsze, różne rośliny mają
różne potrzeby. Pobierają inne składniki
z różnej głębokości. Niektóre jak
rośliny motylkowe, groch, łubin,
koniczyna potrafią wiązać azot z
powietrza i zostawiają go w glebie,
>> czyli wzbogacają glebę.
>> Tak, dobrze zaplanowany płodozmian
pomaga utrzymać żyzność gleby, zachować
w niej pruchnicę, azot. Po drugie to
przerywa cykle życiowe szkodników i
chorób, bo co roku trafiają na inną
roślinę, innego gospodarza. Trudniej im
się rozwinąć.
>> A czyli mniej problemów ze szkodnikami.
>> Dokładnie. Ogranicza też chwasty. W
efekcie można znacznie ograniczyć
stosowanie nawozów sztucznych i
pestycydów. Chroni glebę przed
zmęczeniem i erozją.
>> Brzmi naprawdę świetnie. To dlaczego się
go tak powszechnie nie stosuje?
Szczególnie w tych wielkich
gospodarstwach. No właśnie współcześnie,
zwłaszcza w dużych gospodarstwach w
Europie czy Ameryce, rola płodozmianu
zmalała. Stało się tak przez y no przez
łatwy dostęp do nawozów mineralnych, do
pestycydów, do systemów nawadniania, do
maszyn. To wszystko stworzyło taką
iluzję, że można utrzymać wysokie plony
nawet bez płodozmianu tą drogą na
skróty.
>> Ale jak już mówiłyśmy, ta droga na
skróty ma wysoką cenę dla środowiska.
Niestety tak. Specjalizacja gospodarstw,
skupienie na jednym, dwóch gatunkach
ułatwia logistykę, użykiem maszyn, ale
ignoruje naturalne procesy glebowe.
>> Skoro już jesteśmy przy nawozach i
pestycydach, wróćmy do tej chemizacji.
Co to dokładnie oznacza i jakie są te no
ukryte koszty? Chemizacja to w skrócie
właśnie to intensywne stosowanie chemii
w rolnictwie, głównie nawozów
mineralnych sztucznych azot, fosfor,
potas i pestycydów, czyli środków
ochrony roślin na owady, na grzyby, na
chwasty. Cel jest jeden. Zwiększyć
plony, zmaksymalizować produkcję.
>> No tak, żeby wyżywić świat. Ale ten
rachunek płaci przyroda, jak rozumiem.
>> Oj tak. i to słono. Skutki uboczne są
bardzo poważne. Pestycydy, już
mówiliśmy, niszczą pożyteczne owady jak
pszczoły, ale też grzyby, bakterie,
drżdżownice, całe życie w glebie, które
jest niezbędne dla jej zdrowia. Wiele z
tych chemikaliów jest trwałe. Zostają w
glebie na długo. Trafiają do rzek, do
jezior,
>> powodując zakwity glonów, te
eutrofizacje.
>> Tak, dokładnie. A przez to zamiera życie
w wodzie. Mogą też przenikać do wód
podziemnych, czyli do naszej wody
pitnej. A nawozy mineralne, one też nie
są obojętne. Mogą zaburzać naturalne
cykle w glebie. Paradoksalnie na dłuższą
metę mogą nawet zmniejszać jej
urodzajność.
>> I co najważniejsze dla nas,
>> dla nas najważniejsze jest to, że
szkodliwe substancje z tych chemikaliów
mogą trafiać do naszego jedzenia i ich
wpływ na nasze zdrowie, szczególnie
długofalowy, budzi coraz więcej pytań i
obaw. Czyli chemia to jedno, a drugi
filar nowoczesnego rolnictwa to maszyny,
mechanizacja, traktory, kombajny. Co one
zmieniły?
>> Mechanizacja to zastąpienie pracy rąk
ludzkich i siły zwierząt przez maszyny.
To była kolejna wielka rewolucja. Główny
cel: mniej wysiłku, większa wydajność,
mniejsze straty przy zbiorach. Traktor
był tu absolutnym przełomem.
>> Pamiętam jak mówiłaś o różnicy w orce.
Tak, kiedyś rolnik z koniem zaorał może
pół hektara dziennie. Dzisiaj nawet mały
traktor poradzi sobie z prawie 10
hektarami. To pozwoliło uprawiać
znacznie większe pola przy mniejszej
liczbie ludzi pracujących na roli. Są
też super specjalistyczne maszyny, na
przykład w Japonii do sadzenia ryżu.
Automatyzacja idzie bardzo daleko.
>> Wydaje się, że to same plusy. Mniej
ciężkiej pracy, więcej jedzenia.
Ale pewnie tu też są jakieś ale.
>> Niestety są. Po pierwsze mechanizacja
sprzyja tworzeniu tych wielkich
monokultur, bo duże równe pola łatwiej
obsłużyć dużymi maszynami. Po drugie te
maszyny są ciężkie, bardzo ciężkie,
ugniatają glebę.
>> A jak gleba jest ugnieciona, to co?
>> Traci swoją porowotość. Gorzej wchłania
wodę, gorzej przepuszcza powietrze. To
szkodzi koreniom roślin i organizmom
glebowym. Po trzecie, niektóre zabiegi,
jak na przykład zbyt głęboka orka,
szczególnie na lekkich, piaszczystych
glebach, mogą niszczyć jej strukturę i
sprawiać, że ta najcenniejsza warstwa,
pruchnica, jest po prostu wywiewana
przez wiatr albo spłukiwana przez
deszcz.
>> Czyli znowu coś za coś. Kolejny termin,
który się pojawia to melioracja. Co to
jest
>> melioracje? To takie zabiegi, które mają
poprawić warunki wodne w glebie. Głównie
chodzi o regulację stosunków wodnych,
czyli albo nawadnianie, inaczej
irrygacja, tam gdzie wody jest za mało,
albo odwadnianie, tam gdzie jest jej za
dużo.
>> Zacznijmy od nawadniania.
>> Nawadnianie jest oczywiście niezbędne na
terenach suchych, pustynnych,
półpustynnych. Bez tego rolnictwo by tam
nie istniało. Świetnie to widać na
zdjęciach satelitarnych, na przykład z
pogranicza USA i Meksyku. Takie zielone
koła upraw na tle pustyni. To zasięg
maszyn nawadniających.
>> Ale już mówiliśmy przy awokado, że to
zużywa mnóstwo wody.
>> Dokładnie. Nadmiarne nawadnianie
prowadzi do obniżenia poziomu wód w
rzekach, jeziorach, wodach podziemnych.
Może też wypłukiwać cenne składniki
odżywcze w głąb gleby poza zasięg
korzeni. A w suchym klimacie, gdzie woda
szybko paruje z powierzchni, jest
jeszcze jeden problem. zasolenie gleby.
>> Zasolenie.
>> Tak woda podsąka do góry i paruje, ale
sole mineralne, które w niej były
rozpuszczone, zostają na powierzchni,
gromadzą się i po pewnym czasie gleba
staje się tak słona, że nic na niej nie
chce rosnąć.
>> Rozumiem. A odwadnianie, kiedy się je
stosuje?
>> Odwodnianie stosuje się na terenach zbyt
wilgotnych, podmokłych, na przykład na
bagnach, torfowiskach, w dolinach rzek.
po to, żeby można było je wykorzystać
rolniczo. Buduje się wtedy sieć kanałów,
rowów, które odprowadzają nadmiar wody,
czasem też wały przeciwpowodziowe.
>> Klasyczny przykład to chyba Holandia.
>> Tak, Holandia i jej poldery, czyli
tereny wydarte morzu i osuszone. Kiedyś
za pomocą wiatraków, dzisiaj pomp. W
Polsce mamy na przykład żuławy wiślane.
Tam też jest gęsta sieć kanałów i rowów,
bo część tego terenu leży poniżej
poziomu morza. Bez ciągłego odwodniania
nie dałoby się tam uprawiać ziemi.
>> A czy odwodnianie też ma jakieś
negatywne skutki?
>> Może mieć. Zbyt intensywne, zbyt
głębokie odwodnienie, zwłaci na terenach
torfowych, może prowadzić do
przesuszenia gleby. Torf zaczyna się
wtedy mineralizować, rozpadać, zanikać.
To niszczy cenne ekosystemy i uwalnia do
atmosfery duże ilości dwutlenku węgla,
który był tam zmagazynowany. No dobrze,
został nam chyba ostatni element. Wypas
zwierząt. To chyba najbardziej naturalna
forma rolnictwa,
>> wydawałoby się. I rzeczywiście wypas,
czyli hodowanie zwierząt na pastwiskach,
to jedna z najstarszych metod. I jeśli
jest prowadzony w sposób ekstensywny,
>> ekstensywny, czyli
>> czyli stosunkowo mało zwierząt na dużym
obszarze, dostosowana liczba do tego,
ile trawy naturalnie tam rośnie. Na
przykład tradycyjny wypas owiec w górach
albo reniferów w tundrze. Wtedy jest w
porządku. Problemem jest wypas
intensywny.
>> Za dużo zwierząt na małej powierzchni.
>> Dokładnie. Po pierwsze, zwierzęta
wydeptują roślinność i ugniatają glebę.
To nasila erozję. Na obszarach suchych i
ciepłych, jak na przykład sachel w
Afryce, czyli ten pas na południe od
Sahary. Nadmierny wypas był jedną z
głównych przyczyn pustynnienia i tych
strasznych klęsk głodu.
>> A po drugie,
>> po drugie zwierzęta często zjadają
najchętniej tylko niektóre
najsmaczniejsze dla nich gatunki roślin.
Przez to te cenne rośliny zanikają, a
rozprzestrzeniają się inne, często mniej
wartościowe albo nawet chwasty. To
prowadzi do zubożenia flory, fauny,
czyli do spadku bioróżnorodności.
To widać zwłaszcza w delikatnych
ekosystemach górskich.
>> Uf, sporo tego wszystkiego. Spróbujmy to
jakoś zebrać, podsumować. Takie
najważniejsze punkty do zapamiętania.
>> Jasne. To po pierwsze. Działalność
rolnicza ma naprawdę ogromny wpływ na
środowisko. Te najpoważniejsze skutki to
nadmierne zużycie wody, wycinanie lasów,
erozja i degradacja gleb. Do tego
zanieczyszczenie gleb i wód
chemikaliami, pustynnienie i co bardzo
ważne zmniejszanie się liczby owadów
zapylających.
>> Okej. Po drugie monokultura, czyli
uprawa ciągle tego samego gatunku na tym
samym polu. To wijałwia glebę i zmusza
do używania coraz więcej chemii. Taka
spirala.
>> Po trzecie jest alternatywa, czyli
płodozmian, zmianowanie upraw. To pomaga
utrzymać glebę w dobrej formie,
ogranicza choroby i szkodniki, jest
bardziej naturalne.
>> Po czwarte,
te narzędzia nowoczesnego rolnictwa,
chemizacja, czyli nawozy i pestycydy,
mechanizacja, czyli maszyny i
melioracja, czyli nawadnianie i
odwadnianie. One zwiększają produkcję,
ale no mocno obciążają środowisko.
>> I po piąte, wypas zwierząt.
Jeśli jest zbyt intensywny, niszczy
gleby, może prowadzić do pustnienia na
suchych obszarach i zmniejsza
bioróżnorodność.
>> Dziękujemy za tę naprawdę wnikliwą
analizę. Widać czarno na białym, że to
jak produkujemy jedzenie to nie jest
jakaś tam sprawa techniczna, to
fundamentalne wyzwanie.
>> Dokładnie. I to rodzi takie palące
pytanie na przyszłość.
Jak wyżywić rosnącą populację świata, bo
ludzi jest coraz więcej, a jednocześnie
jakoś zminimalizować ten negatywny wpływ
na środowisko?
>> No właśnie.
>> Czy odpowiedzią są jakieś nowe
technologie, rolnictwo precyzyjne, nowe
odmiany roślin, może dziemo, czy może
raczej powrót do tradycyjnych metod,
rolnictwo ekologicznego? A może klucz
leży gdzie indziej? Może w zmianie tego,
co i ile jemy, naszej diety, naszych
nawyków konsumpcyjnych.
To jest coś, nad czym naprawdę warto się
głębiej zastanowić.
>> Z tą myślą, z tym pytaniem zostawiamy
naszych słuchaczy. Dziękujemy bardzo za
dzisiejszą rozmowę i do usłyszenia.
>> Dziękuję również. Do usłyszenia.
Ask follow-up questions or revisit key timestamps.
Ten film analizuje fundamentalny wpływ rolnictwa na środowisko. Zaczynając od rewolucji neolitycznej, rolnictwo umożliwiło rozwój cywilizacji, ale jednocześnie doprowadziło do intensywnej ingerencji w przyrodę. Omówiono negatywne skutki, takie jak wylesianie, erozja gleby, pustynnienie, nadmierne zużycie wody, zanieczyszczenie chemikaliami (nawozami i pestycydami), które szkodzą owadom zapylającym i całemu życiu w glebie. Szczególnie podkreślono negatywne aspekty monokultury, która wyjaławia glebę i tworzy błędne koło zwiększonego użycia chemii. Przedstawiono również alternatywę w postaci płodozmianu, który od wieków pomaga utrzymać żyzność gleby i ograniczyć szkodniki. Omówiono narzędzia nowoczesnego rolnictwa: chemizację, mechanizację i meliorację (nawadnianie/odwadnianie), które zwiększają produkcję, ale obciążają środowisko. Na koniec poruszono kwestię wpływu intensywnego wypasu zwierząt na glebę i bioróżnorodność. Film kończy się refleksją nad wyzwaniem, jak wyżywić rosnącą populację przy jednoczesnej minimalizacji negatywnego wpływu na środowisko, sugerując potencjalne rozwiązania w nowych technologiach, rolnictwie ekologicznym lub zmianie nawyków konsumpcyjnych.
Videos recently processed by our community