GEOGRAFIA 4|Dział IV.Problemy polityczne współ. świata Roz.3: Problemy funkcjonowania Unii Europ.
430 segments
Zaczynamy naszą dzisiejszą analizę od
Unii Europejskiej. Dla wielu to wiesz
synonim otwartych granic, wspólnej
waluty, no i symbol pokoju na
kontynencie, który przez wieki, no cóż,
sam siebie niszczył. Ale ostatnio coraz
częściej mam wrażenie, że w tej
konstrukcji pojawiają się jakieś
pęknięcia. Brexit był jak trzęsienie
ziemi, ale czuć też inne, takie mniejsze
wstrząsy.
>> To jest doskonałe porównanie, naprawdę.
Bo żeby zrozumieć te pęknięcia, trzeba
spojrzeć na fundamenty. A fundamentem
Unii jest jedno, potężne pragnienie.
Nigdy więcej wojny.
>> Chcesz to dobrze zapamiętać? Testy,
quizy i infografiki. Link w opisie. Ucz
się mądrzej, nie dłużej.
Po tej katastrofie II wojny światowej
przywódcy tacy jak Robert Schuman czy
Jean Monet, oni wiedzieli, że kolejne
traktaty i obietnice po prostu nie
wystarczą. Potrzebowali mechanizmu,
który fizycznie, no fizycznie
uniemożliwiłby wojnę.
>> I wymyślili coś, czy na pierwszy rzut
oka wydaje się takie czysto techniczne,
a w rzeczywistości było no genialnym
posunięciem politycznym.
>> Dokładnie. Pomysł był prosty. Weźmy
węgiel i stal, czyli surowce niezbędne
do prowadzenia wojny do czołgów
amunicji.
>> Tak.
>> I oddajmy kontrolę nad nimi
ponadnarodowej instytucji. Jeśli Francja
i Niemcy, ci odwieczni wrogowie, nie
będą mogły samodzielnie decydować o
swojej produkcji zbrojeniowej,
>> to nie będą mogły się nawzajem
zaatakować.
>> Właśnie. I tak w 52 roku sześć państw,
ta założycielska szóstka z Francją i
Niemcami zachodnimi na czele stworzyło
europejską wspólnotę węgla i stali.
>> To był ten pierwszy absolutnie kluczowy
krok od gospodarki, od przemysłu do
pokoju. A z czasem ta współpraca
rozrosła się o kolejne dziedziny. Aż w
93 roku narodziła się Unia Europejska.
Jej cele zapisane w traktatach brzmią
bardzo wzniosłe: pokój, wolność, rozwój
gospodarczy i społeczny. No dobrze, ale
rozpakujmy to. jak te piękne ideały
zderzają się z dzisiejszą no często
brutalną rzeczywistością, bo tu chyba
zaczynają się schody
>> i to bardzo strome schody, bo okazuje
się, że o ile wszyscy zgadzali się co do
punktu wyjścia, czyli nigdy więcej
wojny, o tyle wizja punktu docelowego
jest h kompletnie inna dla różnych
członków tej rodziny, czyli sedno
problemu leży w tym fundamentalnym
pytaniu, czym ta Unia właściwie ma być.
I tu jak rozumiemy mamy do czynienia z
potężnym zderzeniem dwóch wizji. Zgadza
się.
>> To jest główna oś konfliktu, która
przebiega przez no niemal każdą unijną
debatę. Z jednej strony są zwolennicy
federalizacji. Marzy im się coś na
kształt powiedzmy Stanów Zjednoczonych
Europy.
>> Jedno super państwo. Silny rząd w
Brukseli, wspólna armia, wspólna
polityka zagraniczna. Tak, w tej wizji
państwa narodowe po prostu oddają
znaczną część swojej suwerenności na
rzecz wspólnego dobra. A z drugiej
strony mamy tych, którzy mówią: "Chwila,
moment, nie na to się pisaliśmy." Chcą
Unii ojczyzn, Europy narodów. Właśnie
dla nich Unia ma być przede wszystkim
strefą wolnego handlu, sojuszem
suwerennych państw, które współpracują
tam, gdzie to się opłaca, ale zachowują
pełną niezależność w kluczowych
sprawach. obronność, polityka
zagraniczna, podatki, kultura. Ta wizja
zakłada, że ostateczne słowo zawsze
należy do Warszawy, Paryża czy Madrytu,
a nie do Brukseli.
>> I tę fundamentalną różnicę widać na
każdym kroku. Wszyscy zgadzają się na
wspólny rynek, na te cztery swobody
przepływu osób, towarów, usług,
kapitału, bo to no przynosi wymierne
korzyści. Ale gdy tylko rozmowa schodzi
na głębszą integrację polityczną, od
razu zaczyna się zgrzytanie. I tu
dochodzimy do czegoś, co mnie osobiście
fascynuje. Unia, która aspiruje do bycia
globalnym mocarstwem, nie ma wspólnej
armii.
>> Nie ma i nic nie wskazuje na to, by w
najbliższym czasie miała mieć. O
bezpieczeństwo dbają armie narodowe, a
główną platformą współpracy wojskowej w
Europie jest NATO, a nie struktury
unijne. Pomysł europejskiej armii,
wiesz, on dotyka samego jądra
suwerenności państwowej. No bo to
gotowość do wysyłania własnych obywateli
na wojnę. Mało który kraj jest gotowć
taką decyzję w ręce ponadnarodowego
dowództwa.
>> Ma ostatecznie decydować. Był przecież
jednym z głównych motorów napędowych
Brexitu. To słynne hasło Take Back
Control. Idealnie to podsumowuje.
>> Zdecydowanie większość Brytyjczyków
uznała, że suwerenność jest cenniejsza
niż dostęp do wspólnego rynku. Brexit
był takim potężnym sygnałem
ostrzegawczym dla zwolenników wizji
coraz ściślejszej Unii. Pokazał, że ten
proces ma swoje granice
>> i potężnych przeciwników.
>> Okej, czyli mamy ten fundamentalny spór
o wizję federacja kontra Liga Państw.
Ale to brzmi trochę abstrakcyjnie. Jak
ten konflikt wygląda w praktyce, kiedy
ci wszyscy przywódcy siadają przy jednym
stole i muszą się dogadać w sprawie, no
nie wiem, polityki wobec Rosji albo
Chin. Wtedy ta abstrakcyjna różnica zdań
zamienia się w bardzo konkretny paraliż
decyzyjny. Polityka zagraniczna to
idealny przykład. Unia próbuje mówić
jednym głosem, ale ten głos jest często
no niewyraźnym szeptem, bo każde państwo
ciągnie w swoją stronę. Weźmy relacje ze
Stanami Zjednoczonymi. Polska
tradycyjnie postrzega USA jako głównego
gwaranta swojego bezpieczeństwa i dąży
do jak najściślejszych relacji.
>> Podczas gdy Francja od lat mówi o
potrzebie strategicznej autonomii
Europy, co w praktyce oznacza budowanie
europejskiej siły niezależnej od
Waszyngtonu, a czasem nawet w kontrzewie
zupełnie różne filozofie. A jeszcze
jaskramiej widać to w podejściu do Rosji
czy Chin. Gazociąg Nordstream 2 to jest
podręcznikowy przykład. Z perspektywy
Niemiec był to projekt czysto biznesowy.
Miał zapewnić tani gaz dla niemieckiego
przemysłu.
>> Ale z perspektywy Polski i krajów
bałtyckich
>> był to projekt geopolityczny, który
uzależniał Europę od rosyjskich surowców
i dawał Kremlowi narzędzie szantażu.
Mieliśmy więc sytuację, w której jeden
kluczowy kraj UE realizował projekt,
który jego unijni sąsiedzi uznawali za
egzystencjalne zagrożenie. Czekaj, a w
przypadku Chin to chyba jest jeszcze
bardziej skomplikowane,
bo z Rosją sprawa jest powiedzmy dość
jasna, to kwestia bezpieczeństwa, ale
Chiny to jednocześnie nasz gigantyczny
partner handlowy i systemowy rywal,
który łamie prawa człowieka. Jak Unia w
ogóle próbuje to pogodzić? Przecież to
misja niemożliwa.
>> I w praktyce Unia tego nie godzi. Mamy
kraje takie jak Szwecja czy Holandia,
które kładą ogromny nacisk na prawa
człowieka. i głośno krytykują Pekin.
>> Domagają się twardej postawy.
>> Tak, ale z drugiej strony są państwa,
które stawiają na pragmatyzm
gospodarczy. Francja podpisuje z Chinami
wielomiliardowe kontrakty na sprzedaż
Airbasów, a inne kraje zapraszają
chińskie firmy do budowy swojej
infrastruktury. Efekt jest taki, że
brakuje spójnej europejskiej strategii.
>> Do tego dochodzą spory wewnętrzne, na
przykład o praworządność. Niektóre rządy
uważają, że instytucje unijne jak
Trybunał Sprawiedliwości UE za bardzo
ingerują w ich wewnętrzne sprawy, na
przykład w sądownictwo.
Inne z kolei domagają się twardej
interwencji, żeby chronić wspólne
europejskie wartości.
>> A idealnym studium przypadku tych
wszystkich napięć była pandemia
COVID-19.
Ochrona zdrowia to kompetencja państw,
ale w obliczu globalnego kryzysu można
by się spodziewać jakiejś koordynacji.
>> Pamiętam ten chaos doskonale. Zamiast
koordynacji mieliśmy panikę. Nagle
strefa Schengen, którą uważaliśmy za coś
oczywistego, po prostu zniknęła z dnia
na dzień. Każdy zamykał granice na
własną rękę. Pojawiły się kontrole,
jakich nie widzieliśmy od dekad. To było
takie poczucie, że cały projekt cofa się
na naszych oczy. Instynkt narodowy wziął
górę nad Solidarnością europejską. Każdy
myślał o sobie. Dopiero po jakimś czasie
Komisja Europejska zaczęła
koordynowlować działania, na przykład
wspólne zakupy szczepionek.
>> Ale i to nie uchroniło przed sporami o
ich dystrybucję i problemami z
dostawami.
>> Dokładnie. Pandemia obnażyła jak krucha
jest ta unijna jedność w obliczu
prawdziwego kryzysu.
>> Te podziały polityczne to jedno, ale
przecież siłą Unii miała być jej
gospodarka. To w końcu największy
jednolity rynek na świecie. Czy ten
filar też zaczyna się chwiać? Czy Europa
wciąż jest globalnym liderem?
>> Niestety coraz więcej danych wskazuje,
że Europa traci dystans do Stanów
Zjednoczonych i Chin, zwłaszcza w
wyścigu technologicznym. Największe
firmy cyfrowe, platformy, z których
korzystamy na co dzień, są amerykańskie.
Liderem w technologii 5G czy sztucznej
inteligencji stają się Chiny. Europa no
trochę przespała tę rewolucję. Co
więcej, dekady przenoszenia produkcji do
Azji strawiły, że staliśmy się
niebezpiecznie uzależnieni od importu.
>> Co boleśnie odczuliśmy podczas pandemii,
gdy nagle zabrakło wszystkiego od
maseczek po mikrochipy do produkcji
samochodów.
>> Tak, zerwane łańcuchy dostaw pokazały
naszą słabość, ale napięcia pojawiają
się też wewnątrz samego jednolitego
rynku. Kraje starej Unii jak Francja czy
Niemcy zaczynają się obawiać konkurencji
ze strony no tańszych i dynamiczniej
rozwijających się firm z Europy
środkowo-wszechodnej i próbują
wprowadzać regulacje, które tę
konkurencję ograniczają.
>> Masz na myśli na przykład tę głośną
sprawę z branzą transportową?
>> Tak, to jest świetny przykład.
Wprowadzono przepisy, które zmuszają
powiedzmy polską firmę transportową, by
płaciła swojemu kierowcy niemiecką
stawkę minimalną, gdy ten wykonuje pracę
na terenie Niemiec.
>> Co z pozoru brzmi sprawiedliwie.
>> Z pozoru tak, ale w praktyce drastycznie
podnosi koszty polskich firm i odbiera
im główną przewagę konkurencyjną. To
jest postrzegane jako forma takiego
ukrytego protekcjanizmu.
>> Rozumiem. Chociaż pewnie strona
niemiecka powiedziałaby: "Chwila, my
tylko chcemy, żeby każdy pracujący u nas
zarabiał godnie i nie psuł naszego rynku
pracy z ich perspektywy. To obrona praw
pracowniczych."
>> Oczywiście. I na tym właśnie polega ten
spór. To zderzenie dwóch perspektyw,
które pokazuje, że nawet w ramach
wspólnego rynku interesy narodowe często
biorą górę. A te problemy gospodarcze
przekładają się bezpośrednio na życie
ludzi i na problemy społeczne. Pomimo
funduszy i programów wyrównawczych w
Unii wciąż istnieją ogromne
dysproporcje.
>> Nie trzeba do tego danych. Wystarczy
pojechać samochodem z Luksemburga do
Bułgarii. To jak podróż między dwoma
różnymi światami.
>> A gdybyśmy spojrzeli na mapę zamożności
Europy, to zobaczylibyśmy coś na kształt
łapy termicznej. Są tam takie rozżarone
do czerwoności bogate centra jak właśnie
Luksemburg. południowe Niemcy, a obok
nich chłodne niebieskie obszary w
Bułgarii czy Rumunii. To jest prawdziwa
przepaść
>> i to rodzi kolejne problemy. Starzenie
się społeczeństw, co obciąża systemy
emerytalne i zdrowotne, ale
jednocześnie, co jest potężnym
paradoksem w krajach południa Europy,
jak Hiszpania czy Grecja, mamy
gigantyczne bezrobocie wśród młodych.
Jak to możliwe?
>> To pokazuje strukturalne problemy tych
gospodarek. Do tego dochodzi jeszcze
kwestia migracji, która w ostatnich
latach stała się jednym z najbardziej
zapalnych tematów. Kryzys migracyjny z
lat 20156
pokazał, że nawet najbogatsze kraje nie
były na to przygotowane. To zrodziło
ogromne napięcia społeczne i wzrost
poparcia dla partii populistycznych.
>> A jakby tego, bo mało mamy jeszcze
wewnętrzne separatyzmy. Katalonia, która
chce się odłączyć od Hiszpanii, to chyba
najbardziej znany przykład.
>> Dokładnie. Hiszpański rząd ostro tłumi
te dążenia, co z kolei rodzi pytania o
prawo narodów do samostanowienia jedną z
fundamentalnych europejskich wartości.
To pokazuje jak skomplikowane są te
pęknięcia. Unia musi radzić sobie z
problemami nie tylko między państwami,
ale i wewnątrz nich. I na tę całą już i
tak skomplikowaną układankę Unia
nałożyła sobie chyba największe wyzwanie
XX wieku, zieloną transformację.
Europejski Zielony Ład brzmi ambitnie,
ale pachnie też kolejnym gigantycznym
konfliktem, bo to jest potężny dylemat.
Z jednej strony realizacja tej polityki
jest absolutnie konieczna. Musimy
walczyć ze zmianami klimatu. Z drugiej
strony jest to niezwykle kosztowne i co
kluczowe może obniżyć konkurencyjność
europejskiej gospodarki. Czyli mówiąc
prościej, zmuszamy nasze firmy do walki
z jedną ręką związaną za plecami,
podczas gdy ich konkurenci z Chin czy
Indii nie mają takich ograniczeń.
>> W pewnym sensie tak. Europejskie
przedsiębiorstwa muszą inwestować w
drogie zielone technologie, spełniać
rygorystyczne normy. To wszystko podnosi
koszty produkcji. Firmy spoza UE często
tego robić nie muszą, więc mogą
produkować taniej. To osłabia naszą
pozycję na globalnym rynku. A do tego
dochodzą spory wewnątrz samej Unii.
Polska z energetyką opartą na węglu
mówi: "W porządku, zrobimy
transformację, ale potrzebujemy na to
czasu i pieniędzy. To musi być
sprawiedliwe." A potem pojawia się temat
energii atomowej, który jest absolutnie
nierozwiązywalny. Dla Francji to
podstawa, czyste bezemisyjne źródło
energii,
>> a dla Niemiec czy Austrii to śmiertelne
zagrożenie i zamykają swoje ostatnie
reaktory.
>> No właśnie. Jak można zbudować wspólną
politykę energetyczną, gdy w takalnej
kwestii panuje tak fundamentalny spór?
To jest niemal niemożliwe.
>> No dobrze, to była naprawdę potężna
dawka informacji. Przeanalizowaliśmy
mnóstwo problemów. Gdybyśmy teraz
spróbowali to wszystko poskładać w
całość, podsumować, to co byłoby
najważniejsze do zapamiętania?
>> Myślę, że można to ująć w pięciu
kluczowych punktach. Po pierwsze to
fundamentalny kryzys tożsamości. Spór o
to, czy Unia ma być super państwem, czy
tylko luźnym związkiem suwerennych
państw. To jest to pierwotne pęknięcie.
>> Czyli ten spór o wizję jest jak błąd w
kodzie źródłowym, który powoduje
problemy w całym systemie.
>> Dokładnie. Po drugie, paraliż w polityce
zagranicznej. Różne interesy w relacjach
z USA, Rosją czy Chinami sprawiają, że
Unia nie jest w stanie działać jak jeden
spójny gracz i jest raczej zbiorem 27
różnych interesów.
>> Tak. Po trzecie, dylemat gospodarczy. Z
jednej strony cała Unia traci
konkurencyjność, z drugiej wewnątrz
narasta protekcjonizm,
>> co podważa samą ideę jednolitego rynku.
Właśnie. Yyy, czwarty problem to
głębokie pęknięcia społeczne. Mamy tu
cały pakiet: demografię, nierówności
ekonomiczne, nierozwiązane konflikty
związane z migracją i separatyzmy.
I wreszcie po piąte, ten największy
dylemat przyszłości, zielona
transformacja, czyli jak pogodzić walką
o klimat z utrzymaniem miejsc pracy i
konkurencyjności naszej gospodarki. To
jest balansowanie na bardzo cienkiej
linii.
>> Dziękuję. To niezwykle klarowne
podsumowanie.
Na koniec zostawmy słuchaczy z jedną
myślą. Biorąc pod uwagę te wszystkie
problemy, pojawia się fundamentalne
pytanie o przyszłość. Czy Unia
Europejska, aby przetrwać i skutecznie
konkurować z Chinami czy USA, powinna
iść drogą jeszcze głębszej integracji,
tworząc coś na kształt Stanów
Zjednoczonych Europy z jednym rządem i
armią? Czy może wręcz przeciwnie,
powinna zrobić krok w tył, oddać więcej
władzy państwom narodowym, by stać się
bardziej elastyczna? Nie ma na to
prostej odpowiedzi, jak każda z tych
dróg niesie ze sobą ogromne ryzyko.
>> Nie ma. Ale to jest właśnie centralne
pytanie, przed którym stoi dziś Europa i
od odpowiedzi na nie zależy przyszłość
całego naszego kontynentu. tu
Ask follow-up questions or revisit key timestamps.
W analizie przedstawiono problemy i wyzwania stojące przed Unią Europejską, podkreślając fundamentalny spór o jej tożsamość: czy ma być superpaństwem, czy luźnym związkiem suwerennych państw. Wskazano na paraliż w polityce zagranicznej wynikający z rozbieżnych interesów narodowych, dylemat gospodarczy związany z utratą konkurencyjności i narastającym protekcjonizmem, a także głębokie pęknięcia społeczne obejmujące demografię, nierówności ekonomiczne, problemy migracyjne i separatyzmy. Jako największe wyzwanie przyszłości wskazano zieloną transformację i jej wpływ na konkurencyjność gospodarki. Podsumowano, że przyszłość Europy zależy od odpowiedzi na pytanie, czy dążyć do głębszej integracji, czy wzmocnić państwa narodowe.
Videos recently processed by our community