Polacy mają gorzej w bankach. Dlaczego tak jest? | Kamil Szymański
1521 segments
Dzień dobry. Dzień dobry. Z tej strony
Paweł Albrecht. Jest ze mną Kamil
Szymański.
>> Witam. Yyy,
>> Kamil pracował w wielu bankach.
Pracowałeś w bankach Wielkiej Brytanii,
teraz pracujesz w banku Trade Republic.
W związku z tym chciałem z tobą
porozmawiać o systemie bankowym w
Europie, na świecie, w Polsce i o tym,
dlaczego Polacy mają gorzej w bankach
niż mają ludzie za granicą. Ja też mam
doświadczenia związane z Wielką Brytanią
i z innymi krajami, więc widzę te
systemy bankowe. Są plusy banku w
Polsce. Ale też jest sporo minusów. Więc
zacznijmy może od tego, co dotyczy
większości z nas, czyli zacznijmy od
kredytów hipotecznych. Dlaczego w Polsce
mamy najwyższe stopy i stopy zmienne? A
dlaczego na zachodzie, w Wielkiej
Brytanii i w strefie euro można robić
fiksy i to procentowanie jest niskie? Z
czego to wynika? No takich pytań,
dlaczego na pewno można zadać dużo,
czemu mamy relatywnie wysokie stopy
procentowe, ale banki w Polsce wyjątkowo
mało tej stopy procentowej przekazują
klientom. Takich tematów jest dużo.
Fakty na pewno są takie, że rzeczywiście
w chociażby w Wielkiej Brytanii, w
której mieszkałem przez ponad 10 lat,
oprocentowanie kredytów w stosunku do
stopy referencyjnej
banku centralnego jest niższe. kredyty
są oprocentowanie lokowane jest na
dłuższy termin czasu na określony okres
dwóch trzech czterech lat dając
kredytobiorcom pewne takie poczucie
bezpieczeństwa i stabilizacji możliwość
planowania. Więc takie takie tematy jak
wzięcie kredytu i później zorientowanie
się po kilku miesiącach, że on poszedł w
górę, bo stopy procentowe poszły w górę.
Ja już nie mówię w ogóle o takim temacie
jak kredyt w innej walucie niż bazowa.
To jest po prostu nie do pomyślenia. I
na pewno jak wróciłem po tylu latach do
Polski z Londynu to jedną z rzeczy,
która mnie mocno zdziwiła, to jest
właśnie sposób w jaki w jaki w Polsce
można można otrzymać kredyt. Do tego
jeszcze bym dorzucił bardzo takie
liberalne
oferowanie, bardzo liberalne oferowanie
zdolności kredytowej, gdzie za każdym
jednym razem jak w Polsce ubiegałem się
o kredyt, to dostawałem propozycję
kredytu tak dużą, że no ja sam
wiedziałem, że gdybym ten kredyt wziął,
to nie był go w stanie spłacać. West
takie bardzo liberalne podejście do
tego, ile my panu tego kredytu damy.
>> No Wielkiej Brytanii też nawet przy
samym zakładaniu konta już zmieniły się
tak przepisy, że tłumaczą to jak
trzyletniemu dziecku jak się powinno
założyć konto, funkcjonować, co to jest
dług i tak dalej. Trzeba przejść test
przed założeniem różnych produktów tam
bankowych,
więc te banki się bardzo różnią. No ale
może powiedzmy sobie też o tym, na czym
tak naprawdę zarabiają banki, no bo mamy
różne możliwości, ale co jest tym
głównym źródłem dochodów, z czego one
żyją i z czego te biurowce banków, z
jakiego powodu one są najwyższe w
miastach.
>> Głównym przychodem większości banków
jest tak zwana marża odsetkowa.
Banki oczywiście mają bardzo dużo opłat.
Opłata za posiadanie karty, opłata za
uruchomienie kredytu.
Opłat znajdziemy sporo, natomiast lwią
część stanowi marża odsetkowa, która
polega na mechanizmie, z którym każdy z
nas prawdopodobnie się zetknął nieraz.
Jeżeli zobaczymy przez ostatni rok,
weźmy przykład w Polsce i to, że
wielokrotnie na pewno czytaliśmy o tym,
że w zeszłym roku banki 42 miliardy
przychody osiągnęły na największy w
historii w ogóle Polski. Większość tego
jest z marży odzadkowej, czyli jeżeli
spojrzymy na to, co na stopę procentową
Narodowego Banku Polskiego, średnio
przez ostatni rok to było ponad 5%, w
tej chwili spadło poniżej pięciu, ale
średnio było ponad pięć. Każdy z nas na
pewno zauważył, że jeżeli spojrzał na to
jakie oprocentowanie ma na swoim
rachunku gotówkowym, to oprocentowanie
średnio dla wszystkich kontwet 1% nie
wyniosło. Natomiast jeżeli ta sama osoba
nawet po niewielką pożyczkę by poszła na
niewielki okres czasu i ktoś z dosyć
dobrą historią kredytową, no to taka
pożyczka to jest 9 12% nie mówiąc już o
o kartach kredytowych. Więc y banki
otrzymują pieniądze od banku
centralnego, nie przekazują tego osobom,
które oszczędzają. Natomiast jeżeli w
drugą stronę my chcemy pożyczyć od banku
pieniądze, musimy płacić bardzo, bardzo
wysokie odsetki. No i ta różnica na tych
bardzo dużych sumach
marża odować. Pytanie, dlaczego z czego
to wynika, że w Polsce nie muszą tego
robić, bo tych banków jest teraz no
kilka, tak? Część upadła, skonsolidowały
się, poprzejmowały, jest mało banków w
Polsce, jest nieem z 20 tych banków, tak
strzelam.
A na przykład w Wielkiej Brytanii jest
po prostu większa konkurencja, jest
prościej założyć banki, dzięki temu jest
lepsza oferta po prostu dla ludzi w
odsetkach, w lokatach i tak dalej. Z
tego to wynika?
>> Myślę, że z jednej strony wynika to z
pewnej misji, jaką czują banki. Jeżeli
pytamy się czemu banki takie niskie
oprocentowanie wypłacają klientom, można
przeczytać wypowiedzi chociażby wysoko
postawionych osób w związku banków
polskich, które wyraźnie tłumaczą, że
rolą banków jest
finansowanie ekonomii, wspieranie
przedsiębiorstw, wspieranie obsługi
długu publicznego kraju. Jest bardzo
dużo ważnych ról. Nikt nie zająknie się
o tym, że rolą polskich banków jest
wspieranie Polaków w tym, żeby
oszczędzali, inwestowali. To po prostu
nie jest nie jest uznawane za za zadanie
banku, za funkcję banku. To jest raz. A
dwa, myślę, że banki nas też na
przestrzeni lat
>> wprowadziły w taki pewien
w pewną rezygnację.
Polacy od lat przyzwyczaili się do tego,
że nie wypłacane są odsetki na
rachunkach bankowych, że kredyty są
niesamowicie drogie, że produkty są
nieatrakcyjne, skomplikowane. Nie widzę
zbyt dużej ilości osób, które gdzieś by
protestowały, podnosiły głos na temat
tego, że to co banki wypłacają w
odsetkach nam na rachunkach bankowych to
jest sześć, siedem razy niższe niż od od
stopy depozytowej NBP. Więc myślę, że to
jest takie połączenie misji banków,
która nie łączy się z tym, że Polacy
mają oszczędzować, oszczędzać, z taką
pewną rezygnacją nas jako konsumentów z
domagania się pewnych podstawowych praw,
jak to, że chciałbym, żeby mój rachunek
bankowy wypłaca mi jakieś w miarę
przyzwoite odsetki.
>> No właśnie. I jak sobie przypomnę jak
wyglądał bank PKO w większości miast, to
były takie olbrzymie budynki z takim
ogromnym gmachem, gdzie siedziały panie
za szybą, tak przed takimi dużymi
komputronami, flatronami, chciałem
powiedzieć, monitorami takimi flatronami
dużymi
i no i ta wizyta w banku była, ludzie
się specjalnie ubierali, żeby pójść do
banku i tak dalej. Dzisiaj mamy
fintechy.
Ja też ostatnio tworzyłem w Wielkiej
Brytanii sobie w Fintechu konto i
przyniosłem to z jednego z głównych
banków, bo po prostu
no są rzeczy, które mnie blokują przed
normalnym płaceniem, wypłacaniem
pieniędzy i tak dalej. Są różne
zabezpieczenia, hasła do logowania. Na
przykład w LoLie jest coś takiego, że
jest y musisz podać ciąg słów trafiony
na pierwszą, trzecią i dziewiątą na
przykład literę i każdy zawsze siedzi
przed komputerem i sobie liczy na
palcach, która litera jest która. A w
Fintechu naciskasz start, logujesz się
Face ID, widzisz, robisz przelew komuś,
tak? Robisz grupę ze znajomymi. Naprawdę
no to ułatwiło życie. Ty reprezentujesz
też Trade Republic, tak? Który też jest
działającym w Europie fintechem. Yyy, no
i teraz yyy no mamy tych fintechów
kilka, tak? I teraz yyy
rozumiem, że
mamy tradycyjne banki, które tak szybko
nie są w stanie się zmieniać, a te
fintechy jednak właśnie wypełniają tą
lukę, która no powstała na podstawie
tego, co powiedzieliśmy przed chwilą,
nie?
>> Zgadza się. W Polsce w tej chwili ponad
30 rachunków w ogóle jakich procent
rachunków, które jest otwierana
maklerskich i bankowych jest w ogóle
otwierana z fintechami lub neobankami. W
Wielkiej Brytanii to jest ponad 50%
rachunków bankowych jest w tej chwili
otwierana z neobankami. A to co
wspomniałeś o
starych oddziałach PKO BP i tym jak to
wygląda w tej chwili bardzo jedna z
ciekawszych statystyk na którą ostatnio
się natknąłem. Ja widziałem, że ta
digitalizacja bardzo szybko postępuje,
ale y według najnowszych statystyk około
98-97%
Polaków korzysta z bankowości mobilnej.
I co ciekawe 2/3 Polaków, to jest około
20 milionów dorosłych osób korzysta z
bankowości tylko i wyłącznie za pomocą
bankowości mobilnej. Już nie nawet, już
nie mówimy nawet o takiej bankowości na
komputerze, nie. Ludzie przestali
chodzić do oddziałów, ludzie przestali w
ogóle nawet korzystać z bankowości w
komputerze i smartfon, ekran smartfona
dla 20 milionów Polaków jest jedynym
stykiem, jedynym stykiem z bankiem. No i
tutaj rzeczywiście fintechy, które
działają szybciej, bardziej zwinnie,
które mają niższe koszty, są w stanie
zaoferować. Mimo tego, że banki w Polsce
generalnie
może już banki z zachodu, to też jest
kolejna rzecz. Jak przyjechałem z Anglii
10 lat temu, to nasza bankowość cyfrowo,
można było różne rzeczy mówić o naszej
bankowości, ale nie można było mówić, że
jest zacofana cyfrowo. W tej chwili też
nie jest zacofana cyfrowo, ale już
wszyscy inni dogonili. W tej chwili jak
ja oglądam swoje konto w HSBC jakie
nadal mam w Wielkiej Brytanii a moje
konto chociażby w PKA OBP tam już nie
widzę znaczącej różnicy, ale fintechy
nadal w tej chwili przodują, jeżeli
chodzi o prostotę,
łatwość obsługi, ale też jeżeli chodzi o
podstawową ofertę, czyli przejrzyste
opłaty, niskie opłaty, a nawet możliwość
zarobienia normalnego oprocentowania. I
to jest ciekawy element w ogóle
funkcjonowania fintechów, że często jak
myślimy o takich super ultra
nowoczesnych firmach stworzonych od zera
w finansach i myślimy o ofercie jaką one
mają to bardzo często myślimy co co co
tam jakie cuda mogą być a bardzo często
dzięki fintechom my dostajemy od
bankowości te podstawowe rzeczy które na
których zawsze nam najbardziej zależało
niedrogi kredyt dobre oprocentowanie
tanie inwestycje przejrzyste produkty i
takie rzeczy które rzeczywiście dla nas
pracują i których my oczekujemy od
naszego banku.
>> No właśnie to do tych produktów
dojdziemy później do też tu robię wam
taką zajawkę, żeby zostać z nami dalej.
Dojdziemy też do statystyk, ile ludzie
inwestują w Polsce, ile ludzie inwestują
w Europie, jak się to będzie zmieniać.
Tutaj przed wejściem do studia podałeś
kilka fajnych statystyk, które
chciałbym, żeby wybrzmiały zaraz, ale
zatrzymajmy się przy fintechach.
Bo
w wielkiej teorii, w wielkiej teorii
jest tak, że jeżeli mam normalny bank,
normalny na tej zasadzie, że ma oddziały
stacjonarne, mogę pójść z panią
porozmawiać,
to w danym kraju, no tutaj rozmawiamy o
Polsce, ale w większości krajów jest
jakiś regulator, jest jakiś fundusz
gwarancyjny, który sprawia, że tam do
kilkudziesięciu tysięcy czy euro, czyli
do kilkuset tysięcy złotych w jednym
banku, jeżeli coś się stanie, to te
pieniądze dostanę z powrotem. Więc
teoretycznie w dużej teorii taki bank
jest bezpieczniejszy. No bo nie wiem
państwo go wykupi gdzieś te środki,
czujemy się z nimi w teorii bardziej
bezpiecznie. Z drugiej strony też jest
tak, że jak wpłacamy pieniądze do banku,
to już pytają nas skąd są te pieniądze.
Nie można wpłacić mówiąc, że niech to
pani nie interesuje, to są moje
pieniądze, to już nie działa. Tak
wypłacając pieniądze z bankomatów, mamy
limity po 800, po 1000 zł w większości
bankomatów. wypłacając gotówkę trzeba ją
wcześniej zamawiać, bo tej gotówki nie
ma. Tak, ona jest cyfrowa, to jest tylko
zapis i tak dalej. Tak, to wszystko też
stoi na jakichś serwerach, gdzie no też
to może wyparować, zdarzają się błędy,
różne przelewy z z kilkoma zerami więcej
były takie historie, więc to też nie
jest tak, że taki bank tradycyjny jest
super pewny. Ale pytanie, jak to wygląda
w fintechach? Czy to jest dalej bank,
czy czy bank ma dalej, czy jest dalej
gwarancja bankowa?
No bo jeżeli mamy tylko czat w aplikacji
i ktoś tam nie odpisuje, no to nie ma
pieniędzy, nie?
>> Tak jak wspominałem, wszystkie banki w
tej chwili i tak już rozwijają bardzo
mocno platformy cyfrowe i nawet
tradycyjne banki, które jeszcze cały
czas mają oddziały i pewnie się nie
pozbędą tych oddziałów jeszcze przez
bardzo długi okres czasu. Główne
inwestycje idą w aplikację mobilną i
większość klientów korzysta z aplikacji
mobilnej i większość klientów korzysta z
banków troszeczkę jak z fintechów. y,
nigdy nie idąc do oddziałów, nawet nie
widząc oddziałów. Więc to czy chcemy,
czy nie chcemy, te nasze finanse, one
się odbywają gdzieś w chmurze, w
aplikacji, to jest wszystko cyfrowe. To
czy co ktoś, czy dana instytucja jest
bankiem, czy nie jest bankiem, to tutaj
nawet nie chodzi o to, jaką ma aplikację
albo o to czy ma oddziały, tylko żeby
zostać bankiem trzeba zdobyć licencję
bankową. Yyy, jeżeli jest to licencja
bankowa od regulatora lub banku
centralnego europejskiego, no to to jest
wtedy najprawdopodobniej wszystko okej.
Więc jeżeli mamy rachunek w banku, który
dostał licencję na to, żeby móc się
nazywać bankiem, spełnił szereg wymogów
do tego, żeby móc się nazywać bankiem,
może oferować rachunki, wypłacać
oprocentowanie, no to w tym banku na
zasadzie przepisów takich pane
europejskich obowiązuje
fundusz gwarancyjny bankowy. To nie jest
taka rzecz specyficznie polska, to
obowiązuje w każdym kraju unijnym. I to
jest gwarancja do 100 000 € w gotówce.
Ta gwarancja jest o tyle teoretyczna, że
nie pamiętam w jakiejś jakiejkolwiek
przeszłości sytuacji, gdzie jakiś bank
upadł i te pieniądze zostały wypłacone,
bo rządy w poszczególnych krajach zrobią
wszystko, żeby żaden bank nie upadł.
bank, który upadł i któremu trzeba
wypłacać te pieniądze z tego bankowego
funduszu gwarancyjnego. To jest
gigantyczna wtopa w ogóle dla całego
kraju, dla całego systemu bankowego, też
dla rządu, dla regulatora i tam naprawdę
wszystko jest robione i do tej pory były
takie sytuacje, nawet pamiętam w
Wielkiej Brytanii w roku 2008 w czasie
tego wielkiego kryzysu, gdzie przede
wszystkim wszystko jest robione, żeby
żaden bank nie upadł. Więc ta sytuacja
jest mocno teoretyczna, że jednak to się
dzieje, ale wtedy rzeczywiście jest 100
000 z bankowego funduszu gwarancyjnego.
No i o ten scenariusz o Kajtorze gdzieś
tam może jest czat, przez który ciężko
jest się porozumieć albo tu to gdzieś
tam ja jeszcze widzę te mogą być
sytuacje gdzie taka sytuacja gdzie ten
bank w teorii upada i klient nie może
wystarczająco szybko się dowiedzieć tego
jak ma dostać pieniądze z powrotem ale
nie wyobrażam sobie sytuacji żeby
licencjonowany bank europejski w takiej
sytuacji tych pieniędzy nie wypłacił bo
na tym opiera się całe zaufanie do
bankowości więc tutaj dopóki jest ta
licencja w Unii Europejskiej myślę że
jest okej akurat o tym nie marwi
Strażnikiem jest tak naprawdę regulator,
bo ja miałem ostatnio taką historię z
Monzobank w Wielkiej Brytanii, że nie
mogłem zrobić przelewu ze swojego konta
na swoje konto z prywatnego na firmowe,
większego niż 10 000 funtów i przez 6
dni roboczych pisałem z ludźmi na
czacie, żeby mi zdjęli limit z mojego
konta na moje konto. Już nie mówię,
żebym do ciebie wysyłał, tak do obcej
osoby z rachunku, tylko do siebie. Sześ
dni musiałem walczyć, więc miałem takie
poczucie, że nie mam tych pieniędzy i
ich nie będę miał. Wiedziałem, że mnie
nie oszukają i napisałem sobie z czatem
do nich yyy wiadomość, że no odniosę się
tam do regulatora, że zablokowali mi
środki i tak dalej. No to po dwóch
godzinach miałem już zwiększony limit i
wszystko było okej. Tak więc jakby, no
mieli może długą kolejkę ticketów i nie
byli w stanie mnie obsłużyć. Finalnie to
się wydarzyło, ale miałem też taką
sytuację w normalnym banku, który
zablokował mi pół miliona złotych i też
jak idziesz do oddziału, to mówią, że to
już trzeba iść do korporacyjnego, bo oni
nie wiedzą, też gdzieś dzwonią i tam cię
nie odbierają nawet sami od siebie. Więc
teoretycznie nasza taka iluzja w tym, że
stacjonarny bank jest bardziej
bezpieczny od fintechu to jest tylko
takie wyobrażenie, bo to i tak się potem
odbywa na zasadzie
zdalnego połączenia. Tak. Natomiast
>> tak, no tutaj się zgodzę. To, że mogę
pójść do banku i do pani w okienku i
przysłowiowej, to wcale nie oznacza, że
partii jakiekolwiek tylko
>> tak albo i nie, ale niekoniecznie tam
tak jesteśmy w stanie załatwić rzeczy.
Natomiast no tutaj
tutaj w pewnym sensie bank
usprawiedliwiając widzę takie sytuacje.
Sam w tej chwili mam jedną taką na
sytuację z jednym bankiem, że gdzieś tam
na rachunku maklerskim zostało mi 400 €.
Ja za nic w świecie nie mogę tego
wytransferować na inny rachunek. Mój to
już się toczy jakimiś tygodniami. Ja już
prawie na tą rękę machnął. ręką
machnąłem. No ale jedną rzecz, y, jednej
rzeczy jestem pewien. Okej, tak jak się
męczę z tymi 400 € akurat w tym
przypadku, tak te 400 € mi nie wyparuje,
nie zniknie. To więc takie, takie
finalne bezpieczeństwo
ono jest, ale takie historie, które
opisałeś, no niestety zdarzają się
regularnie. To przejdźmy teraz do
czegoś, co w Polsce wyparuje i będą to
emerytury.
I to jest ciekawy wątek, bo nasza
emerytura jest oparta o taki system, że
ja pracuję na mojej babci emeryturę,
tak? Jeżeli ja przestanę pracować na
emeryturę mojej babci, no to
teoretycznie rząd do tego dokłada, tak?
I bierze to dalej z pieniędzmi jakby
podatników. Natomiast w wielu systemach
gospodarczych ludzie opierają całą swoją
wizję przyszłości o giełdę. Nie tak jak
u nas o nieruchomości, kupienie trzech
kawalerek na wynajem w ciągu całego
życia, tylko o giełdę.
Jest to kompletnie inny system myślenia,
gdzie oni zarabiają sami na siebie. Tak.
Czy mógłbyś o tym więcej powiedzieć, jak
to wygląda za granicą?
>> Tak, niektóre kraje to robią. Ich jest
mniejszość. Co ciekawe, takim przykładem
najlepszym jest są Stany Zjednoczone i
Wielka Brytania. Ale tutaj cofnę się
jeszcze krok do tego, co powiedziałeś,
bo to jest ciekawy temat. Większość
ludzi sobie z tego nie zdaje sprawę, jak
działa nasz system emerytalny. Nasz
system, większość ludzi myśli, że okej,
chodzę do pracy, odkładam na ZUS, tam
jest jakiś jeden filar, trzeci, czwarty,
piąty, szósty, odkładają się jakieś
pieniądze. Ja dzięki tym odłożonym
pieniądzom w przyszłości będę miał
dostęp do emerytury. System nasz
emerytalny wygląda w ten sposób, że nie
ma żadnych pieniędzy moich, które są
odkładane z naszego ZUS-u w jakimś
funduszu, pracuj znikają z naszego one,
one znikają i system wygląda tak, że z
naszych z naszego ZUS-u w tej chwili, z
naszych z naszych składek są opłacani w
tej chwili ludzie, którzy w tej chwili
są na emeryturze. A jak my będziemy na
emeryturze, to jeżeli system się nie
zmieni, to yyy nasze dzieci czy młodsze
pokolenie im będzie zabierany ten ZUS i
będzie nam po prostu przekazywany w
postaci świadczeń emerytalnych. Stąd tak
dużo mówi się, dużo mówi się o problemie
luki emerytalnej, bo ze względu na
sytuację demograficzną jest coraz więcej
ludzi emerytowanych, jest coraz mniej
ludzi w wieku produkcyjnym i te te
proporcje i ilość ludzi pracujących,
która musi pracować na emerytów, ona się
coraz bardziej
>> to już widać od 10, 15, 20 lat, że to
się nie zgadza, nie?
>> Tak, dokładnie. Natomiast są kraje takie
jak Stany Zjednoczone czy Wielka
Brytania, gdzie system emerytalny został
wiele lat temu zreformowany i
przestawiony na to, żeby dawać narzędzia
i zachętę i możliwości ludziom do tego,
żeby fizycznie odkładali rzeczywiście
swoje pieniądze, żeby te pieniądze nie
znikały nigdzie i nie trafiały do kogoś
innego, a żeby fizycznie w miejscu
odkładały się w dedykowane fundusze
emerytalne,
w fundusze inwestycyjne, własne plany
oszczędnościowe.
do tego stopnia, że gdzieś tam w
przyszłości, tak, w wieku 60 możemy to
wytłumaczyć,
>> bo mówisz własne plany i fundusze. To to
powiedzmy, czym jest własny plan i
fundusz, bo
>> no mogę sobie kupić ETF, do którego
później dojdziemy, tak? I dopłacać do
niego co miesiąc i powiedzmy kupić za
100 000 do$arów sobie kupić ETF i on
sobie rośnie 5, 10% rocznie.
No i na emeryturze będę miał 200, 300
000 powiedzmy i to jest moje i w każdym
momencie mogę stracić to,
>> no albo zarabiać. A fundusz to jest
to jest miejsce, w którym cały kraj po
prostu wrzuca pieniądze razem z rządem i
teoretycznie to jest na tej samej
zasadzie, co mój indywidualny plan. Czy
ma coś jeszcze do tego, że ewentualnie
rząd do tego dołoży, jeżeli byśmy
stracili emerytury i tak dalej? Nie, to
tutaj są, może wytłumaczę to na
przykładzie Wielkiej Brytanii, która nie
jest aż tak rozwinięta, jeżeli chodzi o
system, o te możliwości oszczędzania
przez giełdy, jak w Stanach
Zjednoczonych, ale w Europie
prawdopodobnie jest to wiele osób się
zgodzi na lepszy system. Czyli po
pierwsze mamy taką klasyczną emeryturę
zwyczajną, to się nazywa state pension.
To jest tak jak ta nasza emerytura. I
ja, żebym nie skłamał, ale jak 10 lat
temu wyjeżdżałem z Wielkiej Brytanii, to
było coś na kształt 80 funtów
tygodniowo.
To takie pieniądze, że nawet w Polsce
człowiek by na tym nie poszalał, ale ja
w tym systemie pracowałem ponad 10 lat,
więc na mnie, na mojej emeryturze za
tych lat kilkadziesiąt, 30 czy tam ileś,
ja dostanę odrobinkę te taką malutką
emeryturkę z Wielkiej Brytanii. Stanę.
To jest ten podstawowy system, który
nie gwarantuje jak jakiejkolwiek formy
godnego życia na emeryturze. Ale drugim
takim bardzo silnym filarem emerytury w
Wielkiej Brytanii jest to, że wszyscy
pracodawcy Wielkiej Brytanii. Swoją
drogą PPK w Polsce zostało trochę
zbudowane na tym modelu z Wielkiej
Brytanii. Pracodawca,
każdy pracodawca powyżej tam kilku
pracowników ma obowiązek odkładać
pracownikowi pieniądze na fundusz
emerytalny. trochę kilka procent
zdejmując z pensji pracownika,
jednocześnie kilka procent dokładając
samemu. Więc każdy ma świadomość, okej,
kilka procent mojej pensji jest
umieszczane w funduszu emerytalnym, ale
pracodawca też od siebie kilka procent
dodaje.
Te sumy wkładane do tego planu
emerytalnego jednocześnie są odkładane z
podstawy do opodatkowania, więc zwrot
podatkowy się zwiększa i fizycznie
jeszcze więcej pieniędzy dostaje, które
mogę też, jeżeli bym chciał z powrotem
właśnie wpłacić na fundusz emerytalny.
Zazwyczaj pracodawca daje pracownikowi
opcję. Jeżeli chcesz o 1 czy 2%
zwiększyć tak swoje
to to, co odkładasz, to to ja też 1,2%
taki mechanizm jest odłożę. I w związku
z tym bardzo duża większość populacji
pracującej w Wielkiej Brytanii, nie
wiem, odkładając 45%
swojej miesięcznej pensji, jeżeli to
pracodawca dokłada, do tego dostajemy
zwrot jeszcze podatkowy, nie wiem, 12,
13, 14% miesięcznie odkłada na emeryturę
z tą opcją na 20, 30 czy nawet
czy nawet więcej lat. I to są pieniądze,
które są należą do osoby. To nie są
pieniądze, po które tak zwany rząd może
przyjść i stwierdzić, że jednak zmienił
zdanie, ja z tymi pieniędzmi zrobię coś
innego. To są pieniądze, które
absolutnie należą do osoby, która zbiera
pieniądze na emeryturę. I później mamy
też, jak już mamy ten zazwyczaj po 30
latach oszczędzania, tam są bardzo duże
sumy pieniędzy, bo z tych niewielkich
sum po 30 latach się robią setki tysięcy
funtów albo nawet i więcej. Osoba ma
wybór, czy chce przejść na tą emeryturę
w wieku 65 lat, a może sześciu, a może
siedmiu. Czy jakąś część z tych
pieniędzy chce gotówką wyjąć, czy chc
wszystko zamienić sobie na tą taką
gwarancję
miesięcznej emerytury. Im później
przejdziemy na emeryturę, tym więcej tej
emerytury będziemy mieć. yyy i yyy są
tam też mechanizmy, które kilka lat
przed emeryturą przekładają te pieniądze
bardziej w takie fundusze bezpieczne,
powiedzmy gotówkowe, a mniej z giełdy.
To całkiem dobrze działa. Większość
osób, która gdzieś na etacie spędza
większość swojego życia, jest
zabezpieczona prawdziwymi pieniędzmi,
które naprawdę odłożyła. A na dokładkę
istnieje jeszcze bardzo rozbudowana
rozbudowany mechanizm zachęcania nas do
tego, żebyśmy inwestowali i oszczędzali
jeszcze ponad te ponad ten mechanizm,
który wytłumaczyłem. Czyli to są przede
wszystkim bardzo dobra oferta chociażby
ETFów albo takich niskokosztowych
funduszy, bardzo dobra oferta takich
produktów jak u nas IKEXZE,
ISA jest taki ISA w Wielkiej Brytanii
podatkowy instrument i cały czas te
takie zachęty
do tego, żeby budować kapitał, budować
oszczędności, ale w wehikułach, gdzie
pieniądze należą do nas, mamy do nich
dostęp i nadal mamy Mamy bardzo dużo
kontroli. No także to zupełnie inny
system w porównaniu do naszego, gdzie
większość osób jakby miała powiedzieć,
co oszczędza, gdzie oszczędza, co robi,
czy coś w ogóle robi, to nawet by nie
wiedziało od czego, czy coś w ogóle. Ty
wiesz gdzie już jak jesteśmy w Wielkiej
Brytanii, gdzie te pieniądze trafiają,
czyli ja mam spółkę w Wielkiej Brytanii,
zatrudniam ciebie i wtedy ja jest jakiś
jeden domyślny fundusz, do którego to z
automatu idzie. Czy to jest tak, że to
pracodawca wybiera jakiś fundusz, czy to
państwo wybiera? Jak to jest? Pracodawca
zazwyczaj wybiera funtusz, czyli mamy
jakąś dużą firmę. Zazwyczaj to są bardzo
duże firmy zajmujące się zarządzaniem.
>> Ale to jest taki normalny, który mogę
normalnie kupić tak samo, tak
>> jak prywatnie, czyli to jest na przykład
ETF Black Rocka i wtedy w to
>> są. Tutaj wchodzimy jeszcze w taki
większy element szczegółu, bo są tak
zwane self selected pensions,
prawdopodobnie dla kogoś takiego jak ja.
Większość osób, w przypadku większości
osób emerytura wygląda w ten sposób, że
mój pracodawca dogadał się z jakąś dużą
firmą, która zarządza aktywami, nie
wiem, Shreders albo Alliance albo
Invesco, coś takiego. Tak. i tam z góry
mam określone, że ta firma zarządza
moimi funduszami. Ewentualnie jako osoba
ewentualnie mogę mieć wybór w jaki
fundusz chcę, żeby moje pieniądze były
inwestowane i tam gdzieś mam cztery do
wyboru, taki bardziej akcyjny, bardziej
obligacyjny, coś pośrodku. Natomiast
jest taka ścieżka dla osób bardziej
zaawansowanych, selfcted pensions, gdzie
ja nawet mam wybór zainwestowania swoich
własnych do dokonania kompletnie
własnego wyboru inwestycyjnego. No i
wtedy taka osoba jak ja, która
chciałaby, żeby jak najmniej moich
pieniędzy była zainwestowane w
jakiekolwiek aktywnie zarządzane
fundusze,
wtedy taka osoba może wybrać sobie
samemu na przykład ETF albo samemu
portfel zrobić. Koncepcja generalnie
jest taka, że to są nasze pieniądze. No
i jakby wszyscy gramy na to, że ta
gospodarka rośnie, tak? I dzięki temu no
jest też inflacja do dróg pieniędzy,
więc to teoretycznie są takie teorie, że
ten wzrost S&P 500 na przykład o te 10%
rocznie wynika po prostu z tego, że
stany drukują 10% rocznie i tak naprawdę
ciągle to jest tyle samo, ale wartość
pieniądza spada, więc to teoretycznie
idzie to do góry. No ale ludzie się tego
nie boją, tak? Bo, bo w Stanach no
większość ludzi ma akcje
>> tak
>> grubo ponad po
>> 60% dorosłej populacji
posiada w swoich aktywach akcje.
>> A u nas i na pewno też pod tym filmem i
pod tymi innymi filmami o giełdzie w
Polsce zawsze jest komentarz: "Nie
dotykajcie giełdy, naganiacze, to nie
działa, to jest takie ogólne
przeświadczenie, że to że to jest coś
niebezpiecznego, nie?" I teraz
porozmawiajmy sobie może o tym, jeżeli
masz takie statystyki.
o średnim depozycie człowieka w Europie,
jaki on jest w Polsce, jaki on jest za
granicą. Może zacznijmy od tego. Średni
depozyt w Polsce.
Może tutaj jak przechodzimy do
statystyk, to od razu wspomnę o czymś
takim, że wszystkie statystyki dotyczące
inwestowania, oszczędzania,
jesteśmy jednym z najmniej
oszczędzających i inwestujących narodów
całej Unii Europejskiej. Więc w każde w
każdej statystyce, jaką wspomnimy
dzisiaj, jesteśmy albo na ostatnim
miejscu w Unii Europejskiej, albo jak
już nie jesteśmy na ostatnim, to
zazwyczaj jesteśmy na przedostatnim albo
trzecim od końca. I za nami zazwyczaj
jest ktoś z Trójcy albo z Rumunia,
Grecja, Cyprjać,
ale w statystykach jesteśmy absolutnie
na na szarym końcu.
I jeżeli chodzi o ilość, znowu tylko dwa
kraje w Unii mają niższe depozyty niż u
nas. W Polsce średnie depozytu zależy
jak to liczyć. Na depozytach w Polsce
mamy prawie bilion złotych. Jeżeli
podzielimy to na 30
milionów dorosłych Polaków na depozycie
jest ponad 900 miliardów, to daje coś
ponad około 25, tak na oko tysięcy
złotych na depozycie na osobę, ale to
jest oczywiście średnia mocno zawyżona
przez wąską grupę.
>> Mówimy o tym, co ktoś ma po prostu w
cyferkach na koncie bankowym. Tak.
>> Tak. W różnej w różnej maści rachunków
bankowych. Natomiast w praktyce wygląda
to tak, że 17% osób w Polsce nie posiada
jakichkolwiek oszczędności, zero nic, a
kolejne ponad 30% posiada y coś w
okolicach 5000 zł, czyli takie ilość
oszczędności, która by przeciwnej osobie
pozwoliła przeżyć jeden miesiąc bez
wypłaty. Więc połowa Polaków, tak mówiąc
o tych statystykach, połowa Polaków
praktycznie nie ma nie ma żadnych
oszczędności, a później znowu nadal mamy
jakieś 30 40%, które ma oszczędności
jakieś nieprzekraczające
10, 15, 20 000 zł. Więc ten większość
naszych oszczędności trzymamy w
depozycie. Mamy bardzo mało inwestycji w
naszych portfelach. To jest znowu
największy odsetek,
drugi czy trzeci największy odsetek w
Unii Europejskiej. 75% wszystkiego, co
mamy, wszystkich aktywów trzymamy w
gotówce. Ale nadal tak mało oszczędzamy,
że mimo tego tylko dwa kraje mają mniej
gotówki w przeliczeniu na mieszkańca niż
my. Więc generalnie mało oszczędzamy,
mało inwestujemy.
>> No jeżeli chodzi o rachunki maklerskie,
o inwestowanie w ETFy w akcje, to to
jakie są statystyki, jeżeli je masz w w
strefie euro, powiedzmy, i w Polsce
jakiej wielkości takiej, jeżeli myślimy
o kimś, kto inwestuje na giełdzie, to
ile tych pieniędzy na zachodzie on ma na
tej giełdzie?
Znowu wrócimy do do do pewnych średnich.
Około 57%,
czyli większość wszystkich środków,
średnia europejska jest inwestowana
gospodarstw domowych w tak zwane
inwestycje. Czyli jeżeli uśrednimy
wyniki z Unii, to większość środków jest
trzymana w inwestycjach i to jest
kombinacja funduszy inwestycyjnych. To
jest kombinacja bezpośredniego zakupu
obligacji. To jest bezpośrednia
ekspozycja na akcje oraz też produkty
emerytalne, takie jak powiedzmy nasze
PPK
albo albo IKE XZE. I to się mniej więcej
trzyma w kupie z taką teorią
oszczędzania podstawową, że powinniśmy
mieć wszyscy poduszkę finansową, taką
gdzie mamy w miarę łatwo dostępne
pieniądze, które niekoniecznie będą
zarabiały nie wiadomo ile, ale są w
miarę łatwo dostępne
po to, żeby móc zaspokoić wszystkie
planowane wydatki, ale też nie planowane
wydatki. Nie chcemy sytuacji, w której
gdzieś tam nagle potrzebujemy 5000 na
gwałtety z jakiegoś powodu i nie mamy
tych pieniędzy skąd wziąć. Ale jeżeli
mamy już tą taką poduszkę finansową, to
wszystkie inne pieniądze, których nie
planujemy wydać w jakiejkolwiek
najbliższej przyszłości, inwestujemy,
czyli umieszczamy w coś, co ma tendencję
do tego, żeby rosnąć na wartości wraz z
upływem czasu. Bo w przeciwnym razie te
pieniądze są zjadane przez inflację,
która w Polsce przez ostatnie 5 lat
wyniosła chyba 38
38%, tak? Czy długoterminowe pieniądze,
one znikają po prostu przez ze względu
na inflację. Więc tam jest ten taki
zdrowy zdrowy zdrowy podział. Y u nas 5%
Polaków
posiada posiada akcje w swoim portfelu w
stosunku do 60% Amerykanów, ale tak jak
wspomniałeś w Ameryce inwestowanie w
akcje to jest czymś zupełnie normalnym,
a u nas akcje, giełda, kasyno,
naganiacze i tak dalej. Yyy i też ciężko
się yyy
nie zgodzić w pewnym stopniu z tym. Bo
to w jaki sposób są sprzedawane,
reklamowane
yyy inwestycje i akcje na zachodzie, w
Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii
czy w dużej ilości krajów yyy zachodnich
jest zupełnie inna niż to jak to jest
robione i jak historycznie było robione
w Polsce.
>> Rozmawialiśmy yyy przed wejściem tutaj
do studia o tej statystyce dotyczącej
ETFów, gdybyś mógł też o tym powiedzieć
naszym widzom, bo to jest mega ciekawe
jak się to będzie rozwijać, jak to
wygląda teraz. ETFY są najszybciej
rozwijającym się instrumentem finansowym
w ogóle w historii. To jest instrument
finansowy, który powstał już prawie nie
30 lat temu w połowie na początku lat
90. Ludzie sobie nawet sprawy z tego nie
zdają, ale
taką ogromną popularność wśród klientów,
zwłaszcza detalicznych, wśród masnosi
zaczął odnosić jakieś ta popularność się
zaczęła jakieś 10 lat temu, a jeszcze
została przyspieszona przez ten rok
covidowy, kiedy wszyscy rzucili się na
inwestycje. W tej chwili
szacuje się, że 25%
populacji
średnio populacji w Unii Europejskiej
posiada w swoim portfelu
ETFA.
W krajach, gdzie ETFy są najbardziej
popularne, ciekawym przykładem są
Niemcy. Bardzo taki tradycyjny,
taki kraj, w którym ludzie inwestują,
też lubią gotówkę, inwestują w taki
bardzo ostrożny, tradycyjny sposób.
liderem. Niemcy są w ogóle w Unii
Europejskiej. W tej chwili 55% dorosłych
Niemców posiada ETFA w portfelu.
Średnia unijna to jest 25%. Jak ostatnio
widziałem taki raport Black Rocka,
największego emitenta ETFU w Europie,
było topowych 15 krajów. Ku mojemu
zdziwieniu na na dole tych 15% była
Wielka Brytania. Myślałem, że będzie
więcej 12%. Natomiast Polska się tutaj w
ogóle nie łapie w te statystyki. na tyle
mało inwestujemy, na tyle mało
oszczędzamy, y, że na te statyki się, na
te statystyki się nie łapiemy. Według
badania stowarzyszenia inwestorów
indywidualnych, to jest największe
polskie stowarzyszenie zbierające ludzi,
którzy rzeczywiście inwestują. Jest taki
mały, taki balonik niewielki osób,
ale wśród osób aktywnie inwestujących
ETF jest drugim najbardziej popularnym
instrumentem w Polsce.
Ale ponieważ Polacy generalnie nie
inwestują, w związku z tym dla
większości populacji jest to instrument
nieznany. A to co napędza jeszcze tą
rewolucję, inwestowanie w ETFY w
ostatnie lata, w ostatnich latach to nie
jest jakby sam produkt dokonał pewnej
rewolucji. BTF to jest produkt, gdzie
mogę w jednym jednym kliknięciu, tak w
jednym miejscu mam bardzo prosto
zdefiniowany gotowy koszyk akcji, łatwy
do zrozumienia, nie wiem, S&P 500, 500
największych spółek z giełdy
amerykańskiej, WIG 20 najwięcej 20
największych spółek z giełdy
warszawskiej. Jest to produkt
przejrzysty, płynny. Jest to produkt
bardzo tani, który mogę łatwo kupić,
sprzedać, który też performance ma
bardzo dobre wyniki, bardzo dobre
osiąga, bo się okazało wiele lat temu,
że właśnie takie koszyki, gotowe
koszyki, przy których nikt nie
majstruje, osiągają dużo lepsze wyniki
inwestycyjne niż fundusze aktywnie
zarządzane przez specjalistów. Natomiast
ostatnio się dokonała jeszcze druga
rewolucja polegająca na łatwości zakupu
ETFA, bo mimo tych wszystkich zalet,
które wymieniłem ETFA, nadal żeby ETFA
kupić trzeba mieć troszeczkę więcej
wiedzy. Trzeba wejść na rachunek
maklerski, zobaczyć ile ten ETF
kosztuje, jeżeli jest notowany na innej
giełdzie, czy ile to euro, ile to będzie
złotych, ile ja mam pieniędzy, to ile ja
mogę tych jednostek kupić za to. Trochę
trzeba pokombinować w tej chwili. yyy
gigantyczną popularność. Jeszcze nie w
Polsce, ale już w Europie zyskują tak
zwane plany inwestycyjne oferowane
głównie przez te nowoczesne fintechy i
nowoczesne yyy banki, gdzie każdy każda
osoba może zrobić sobie takie stałe
polecenie inwestycji w dowolnie
wybranego ETFa, na przykład raz na
tydzień, raz na miesiąc, raz na kwartał
z góry określoną sumę i to się odbywa po
prostu kompletnie. automatycznie
i też pozwala, ponieważ większość z nas
inwestować tak naprawdę może w regularny
sposób. Bardzo mało osób dysponuje
bardzo dużym kapitałem. Tak w ten sposób
też nieruchomości kupujemy, bierzemy
kredyt, bo nie jesteśmy w stanie od razu
kupić nieruchomości za milion. Musimy to
sobie rozłożyć w czasie. Jeżeli
oszczędzamy, inwestujemy, też niewielka
grupa z nas jest w stanie operuje bardzo
dużymi pieniędzmi. Musimy do tego dojść
regularnym oszczędzaniem. Więc ta
możliwość tego, że za dowolną sumę w
Polsce to może być 50 zł, 100 zł, 200
zł. Mogę zrobić sobie takie stałe
zlecenie na ETF, no to popularność tego
jest nieprawdopodobna. W tej chwili mamy
takich zleceń, takich planów
oszczędnościowych w Europie 12 milionów.
Black Rock szacuje, że za w prze ciągu
trzech lat do końca 2028 roku będzie to
30 milionów. Więc to jest taka w tej
chwili na naszych oczach dokonująca się
rewolucja takiego bardzo prostego
inwestowania dla każdego. Nie dość, że
mamy taki instrument jak ETF, gdzie w
jednym miejscu mamy ten gotowy y koszyk,
który tam adresuje wszystkie potrzeby
inwestycyjne większości osób, jeszcze
jest ta taka automatyzacja i kompletne
uproszczenie sposobu zakupu. No jeżeli
to będzie 30 milionów ludzi, biorąc pod
uwagę, że tam dorosłych obywateli,
którzy cokolwiek mogą robić ze swoimi
finansami, no jest kilkaset milionów w
Europie, tak więc 200 milionów takich,
którzy rzeczywiście mogą podjąć
działanie.
>> W Polsce jest 30 milionów, w samej
Polsce jest 30 milionów.
>> No więc y więc to będzie no 10%
praktycznie populacji Europy zaraz
używało ETFów. U nas sportem narodowym
są nieruchomości. Ja też w ten sport
gram i to dość dobrze. W Wielkiej
Brytanii zawsze się śmieliśmy z osób w
Wielkiej Brytanii, że tam jest tak
prosto kupić dom na kredyt. Jeszcze ten
pierwszy, gdzie masz swój mortgage, taki
residential, że to jest po prostu aż tak
proste, że to jest zawsze to było tańsze
niż wynajem. A i tak ludzie nie kupowali
swoich domów, bo mieli jakieś obawy, bo
to nie było sportem narodowym dla
wszystkich, tylko dla landlordów. W
Polsce sportem narodowym dla wszystkich
jest kupienie mieszkania na wynajem i i
bawienie się później z najemcami, bo to
prawo nie nadąża. A teraz jesteśmy w
takiej sytuacji, że ja sprzedaję kilka
mieszkań swoich tam w blokach z płyty, w
kamienicy gdzieś tam. Ceny są kosmiczne,
bo to po mieszkanie w kamienicy jest
koło 10 000 zł za metr wystawione, gdzie
było kupowane dużo, dużo niżej. Więc
jeżeli ktoś ma wydać 500 600 000 za
starsze mieszkanie, no to już się
zastanawia, więc ta sprzedaż nie jest
taka szybka. I teraz się okazuje, że te
moje piękne nieruchomości, o które tak
walczyłem całe życie, wcale takie piękne
już nie są, bo, bo teraz żeby żeby je
sprzedać na teraz, jeżeli potrzebuję, to
musiałbym cenę obniżyć o 100 czy o 150
000 i wtedy się zacznie ruch. No ale
jedną decyzją muszę stracić 150 000,
nie? Natomiast tutaj przy TFA coraz
częściej ludzie chyba widzą po prostu,
że to jest zdecydowanie prostsze
i dlatego tak to rośnie. No bo możesz
sprzedać praktycznie w każdym momencie,
bo te ETFy są płynne, takie S&P 500 to
przecież ludzie kupują, sprzedają
codziennie, tak więc można i kupić,
można i sprzedać. Tylko myślę, że w
Polsce i to jest pytanie,
ludzie dalej się boją
i zastanawiają się, czy warto. Tak? No
bo pytanie czy warto jest odkładać 100,
200, 300, 400, 500 zł miesięcznie WTFa,
który daje nam od 5 do 10% by dawał 5 te
sześć. Super bezpiecznie. Tak. Pytanie,
czy jest w ogóle sens ryzykować 100%
kapitału i czy to jest ryzyko 100% żeby
takie małe kwoty inwestować? Co to ty
myślisz? No właśnie poruszyłeś bardzo
ciekawy temat. Zacznę od nieruchomości.
Ja sam jestem generalnie yyy fanem
inwestycji w nieruchomości i jeden z
moich takich niewielu
y rzeczy, których yy żałuję, że że
wcześniej kiedyś nie zrobiłem, to mam
wrażenie, że mogłem troszeczkę więcej w
nieruchomości
zainwestować.
Ekspozycji na na na na te aktywo. Nie
mam aż tak dużej, jakbym chciał. E, ale
to czemu nieruchomości są tym takim
naszym sportem narodowym, to jest to, że
wszyscy rozumiemy nieruchomości i mimo
tych wszystkich problemów związanych z
zakupem nieruchomości, bo to przecież
trzeba mieć jakiś duży kapitał na
wejście, jakieś opłaty
dla notariusza, ten całe szukanie
nieruchomości, spora ilość stresu,
później oczywiście inwestujemy w
nieruchomości, bo wierzymy, że w długim
terminie one będą rosły, ale
nieruchomości mogą spać na wartości.
Jeżeli na wynajem wynajmujemy
nieruchomość, możemy mieć problem z
osobą, która wynajmuje. Coś się coś się
może zepsuć, może być, tak jak
wspomniałeś okres, kiedy na przykład
moja nieruchomość spadnie na wartości
albo w ogóle mam problem ze sprzedażą.
Więc tych tych problemów jest dużo. A
jednak jak poczytamy sobie takie różne
badania, no to większość Polaków uważa,
że nieruchomości to jest bardzo dobra
inwestycja, że na nieruchomościach
zazwyczaj się zarabia, że nieruchomości
wiążą się z niskim ryzykiem, ale to się
bierze stąd, że my rozumiemy
nieruchomości i na przykład rozumiemy tą
stratę, że ja wiem, że nieruchomość może
spaść na wartości, ale przecież
nieruchomość nie zniknie. No, no, no nie
zniknie. Nie jest możliwe kupić 10 za 10
000 za metr nieruchomość. No przecież
ona nie spadnie do zera na metr. Ona
nawet na 5000 za metr prawdopodobnie nie
spadnie, a w długim okresie raczej
rośnie. Tak. Kuchnia, łazienka, cztery
ściany. Jeżeli mam wynajmującego, mogę
mieć z nim jakiś lekki problem, ale on
się wyprowadzi, wezmę następnego, będzie
okej. Tak myślimy.
Podchodząc do nieruchomości. z
inwestycjami. Problemem jest to i to
uważam, że jest z mojego doświadczenia,
a 18 od 18 lat sprzedaje inwestycje
Wielkiej Brytanii, w Polsce ludziom
bardzo bogatym, klientowi masowemu.
Największą barierą jest brak zrozumienia
ryzyka. Y, czyli tak jak przy
nieruchomości, ja wiem, że ona może
spaść na wartości, ja wiem, że może być
nie
>> mamy z tyłu głowy wachlarz rzeczy, który
może się wysypać przy nieruchomości,
nie? Tak, ale to nas nie przeraża, bo
wiemy, że ta nieruchomość nie zniknie,
że w którymś momencie ją sprzedam. Y,
nie mamy tej obawy. Wiemy z czym to
ryzyko się je. Jeżeli nieruchomości
spadną na wartości, prawdopodobnie
odbędzie się to w całym kraju. Będzie
się o tym mówiło, inni będą w podobnej
sytuacji i tak dalej. Przy inwestycjach
jest taka kompletna pustka. Mamy reklamę
produktu inwestycyjnego. Kup fundusz,
kup akcje, kup to, na dole napis.
Inwestowanie wiąże się z ryzykiem.
Inwestowanie wiąże się z ryzykiem. Ale
co to jest za ryzyko? I ja wielokrotnie
mówiłem, że gdybyśmy jedyną rzeczą, jaką
wiemy o przejściu przez ulicę jest to,
że może nasz samochód podtrącić, to nikt
by przez ulicę nie przechodził. Ale
wiemy w praktyce na czym polega
przechodzenie przez ulicę. Wiemy, że
możemy
ryzyko, bo jakby potrąconym przez
samochód zniwelować do zera rozglądając
się na boki i nie mamy z tym problemu. W
inwestycjach nie mamy czegoś takiego.
Jest ryzyko, ja nie wiem jak duże, jak
małe, w jakim scenariuszu się robi, czy
ja mogę, większość ludzi nie akceptuje
tego, że może stracić swoje pieniądze i
tak dalej. Więc żeby tutaj to wrzucić
może w jakieś takie
porównanie, zacznijmy od takiego na
przykładzie najbardziej popularnego ETFa
na świecie, jakim jest ETF na
najbardziej popularny indeks giełdowy na
świecie S&P 500, czyli to jest 500
największych spółek z giełdy
amerykańskiej. Mamy Ubera, Nike,
Spotifya,
Microsoft.
Ten mechanizm działania jest bardzo
podobny do mechanizmu działania
nieruchomości. tylko z większą z większą
płynnością. Czyli jeżeli spojrzymy na
ten indeks giełdowy, no bo czemu ci
Amerykanie tak inwestują? Czemu ludzie
inwestują? Inwestują, bo się na tym
zarabia pieniądze. No to zarabia się
pieniądze, czy się czy się traci
pieniądze? No i jeżeli mamy taką
inwestycję
odpowiedzialną, gdzie podchodzimy do
niej długoterminowo bardziej, gdzie nie
oczekujemy jakiś kosmicznych zwrotów jak
z kryptowalut, wystarczy nam 5%, 7%,
10%, takie wygodne przebicie inflacji.
No to jeżeli spojrzymy na taki fundusz
S&P 500, no to tak. Czy fundusz S&P 500
w długim terminie rośnie? Rośnie. Jeżeli
weźmiemy każdy okres taki pięcioletni,
to prawie zawsze zobaczymy wzrost. Czy
może spaść na wartości indeks S&P 500?
Tak jak nieruchomość? może spaść na
wartości. Czy to jest, czy to może być
100% albo 90%. Nie. 100 500 największych
firm amerykańskich takich jak McDonald's
czy Nike nie zniknie jutro, nie
rozpłynie się jutro, nie staci, nie
straci na wartości jutro. Co więcej, te
wszystkie firmy wchodzą w nowe rynki,
pozyskują nowe technologie, nowych
klientów, rozwijają się i razem z
ekonomią rosną, więc w długim terminie
mamy wzrost, ale tak, mamy momenty,
gdzie nasza inwestycja może być tańsza o
5%, 10% w skrajnych przypadkach takich
bardzo dużych spadków giełdowych jak za
covidu to może być 30%, ale to nie ma,
tam nie ma scenariusza, że ja stracę
połowę swoich pieniędzy albo wszystkie,
to już jest koniec. W skrajnych
przypadkach to są takie 20, 30, może
nawet 40% spadki. One zazwyczaj,
jeżeli spojrzymy na historię, giełda
wraca tam, gdzie była i jeszcze to
przebija. Więc my gdzieś tam po prostu
akceptujemy pewien poziom takiej
fluktuacji, gdzie jeżeli mówimy o
długoterminowych inwestycjach, dla
większości osób nie jest to problemem.
Jednocześnie możemy w taką inwestycję w
każdej chwili upłynnić. Możemy do niej
dołożyć, możemy malutki kawałek z niej
wyjąć w przeciwieństwie do
nieruchomości. A jeżeli inwestujemy to,
o czym wspomniałem wcześniej w ramach
takich regularnych planów
inwestycyjnych, no to jeżeli rynek
spada, no to też nasze zwroty się gdzieś
tam dalej jeszcze bardziej uśredniają,
bo ja kupuję jak rynek urósł, inwestuję
jak rynek spadł i te regularne, mniejsze
sumy regularnie wkładane znowu
uśredniają mi zwrot, a już jak ktoś
zaczyna w ogóle inwestowanie i zaczyna
od takich mniejszych sum jak 100 zł, 500
zł, 300 zł, cokolwiek
dla danej osoby jest taką wygodną sumą,
to już w ogóle element ryzyka jest
usuwany ze względu na sumy, w które
wkładamy. Jeżeli ja nigdy wcześniej nie
inwestowałem i wkładam 100 zł
miesięcznie
w ETFa, no to jakie to jest ryzyko
inwestowanie
sumy, za które mogę 5 kawk kupić na
mieście. Tak więc tych opcji w tej
chwili jest bardzo dużo.
>> Tak sobie myślę,
że przez to, że nas tak mało inwestuje,
takich rozmów jest bardzo mało, że co
kolega kupił, jak kupił i tak dalej.
Koleżanka, rodzice, co kupili,
dziadkowie i tak dalej. I nie mamy
takiego przeświadczenia, że tak jak
mówię z nieruchomością, jeżeli wszyscy
mamy mieszkania na wynajem, powiedzmy w
jakimś gronie i nie ma najemców albo
wartość nieruchomości spadła, no to
wszyscy widzimy, że wszyscy jesteśmy w
czarnej, bo taka jest sytuacja.
Natomiast jeżeli S&P 500 spada o 40%
i wszyscy nasi znajomi z zakładu pracy,
powiedzmy takiego jak Orlen, KGHM, gdzie
jest ileś tam tysięcy ludzi i wszystkim
emerytura spadła o 40%, to we w tych
wszystkich rozmowach na korytarzach
wszyscy tylko rozmawiają o tym, bo
wyparowało im 40% życia na emeryturze,
nie tej wartości. A u nas takich rozmów
się nie przeprowadza, no bo nikt nie w
dużej skali nie inwestuje. Tak? A jak
ktoś inwestuje, to się z tym nie wychyla
i trzyma to dla siebie.
ETFY też dopiero teraz zyskują w Polsce
na popularności bardziej. Tak więc
myślę, że na zachodzie po prostu wszyscy
rozumieją, że to jest takie dobro
wspólne. Inwestowanie też w Nike, w
Googlea, w Nvidi w w inne rzeczy, które
oni widzą na co dzień. To też jest jakby
wiara w to, że ta gospodarka idzie do
przodu i głównie Amerykanie inwestują,
bo oni łatwo wydają pieniądze, nie są
tak przywiązani jak my.
dużo wydają, dużo zarabiają i dzięki
temu ta wspólna wiara w to, że tam
trzeba pompować pieniądze, że to jest
dobre miejsce, to dzięki temu też to
idzie do przodu, nie?
>> No tak, oczywiście na mniejszą skalę,
ale to też się odbywa w Polsce.
Oczywiście nasza giełda, jeżeli chodzi o
rozmiar i na możliwości zarobku, jakie
oferuje, nie może równać się z giełdą
amerykańską. Co ciekawe, my też jeżeli
patrzymy na to, jakich firm jesteśmy
konsumentami, no to zazwyczaj to są
firmy właśnie z giełdy amerykańskiej, a
niekoniecznie z polskiej, ale w Polsce
gospodarka, okej, giełda historycznie
nie dojeżdża do do gospodarki.
Gospodarka rozwija się najszybciej w
Europie od 30 lat. Giełda nasza
troszeczkę nie dojeżdża, ale ostatnio
się trochę też ruszyło. Mamy kilka yyy
ciekawych spółek. Też na pewno nie jedna
osoba tankuje yyy na Orlenie.
używa, robi zakupy w Allegro, tak grała
w Wiedźmina i tak dalej. Więc u nas też
jest też mamy giełdę, też możemy kupować
ETFy.
Ja mam ETFA na indeks MSCI Poland i też
w ramach
planu oszczędnościowego co miesiąc
odpowiednia suma pieniędzy ląduje w
indeksie MSCI Poland, największe spółki
z polskiej giełdy i nawet też nie wnikam
czy ta giełda nasza akurat wzrosła,
spadła, ale część swoich pieniędzy
inwestuje. Ale tak jak mówisz,
wspomniałeś taki dosyć skrajny
przypadek, że giełda się walnęła akurat
ludziom, którzy są przed emeryturą tam w
dobrym funduszu inwestycyjnym i akurat
też większość osób przed emeryturą
zazwyczaj stopniowo zaczyna z giełdy
wycofywać środki po to, żeby właśnie nie
znaleźć się w takiej sytuacji. Ale tak,
jeżeli inwestujemy wszyscy razem i
giełda na przykład spada i widzisz, że z
twojego portfela zniknęło 15 albo 20%
wartości w przeciągu miesiąca, twoi
znajomi też inwestują, rozmawiacie o
tym. Później mij jakiś czas, widzicie,
że to wraca do punktu, gdzie było, znowu
zaczyna rosnąć i budzi się pewna taka
świadomość, tak? Budzi się świadomość,
że giełda, okej, jest element ryzyka,
ona spada na wartości, ale czemu ludzie
inwestują na giełdzie? Czemu w Stanach
tyle ludzi inwestuje na giełdzie? Bo
giełda spada, ale później wraca tam,
gdzie była i rośnie dalej. Żeby giełda
tylko spadała i spadała. Bardziej żeby
spadała niż rosła. Nikt by nie
inwestował na giełdzie. Ludzie inwestują
na giełdzie, bo w dłuższym terminie
giełda rośnie. Ale znowu tu trzeba
troszeczkę czasu, trochę doświadczenia,
trochę zainwestowanie własnych pieniędzy
i takiego obeznania się z tym, takiego
nawet minimalnego,
żeby na koniec ja bardzo swobodnie
inwestuję, ale ja podejście do
inwestycji mam tak jak większość osób ma
do nieruchomości. Ja inwestowałem, ja
widziałem jak się nieruchomości
zachowują na spadkach, jak się zachowują
na na wzrostach. Ja śpię spokojnie. Ja
wiem, że ja się obudzę i tam się nic,
nic, nic strasznego nie stanie. Okej,
S&P spadnie o 5%, nie ma, nie mam z tym
żadnego problemu, ale nie ma szansy, że
mi pieniądze wyparują, że stanie się
coś, czego ja nie rozumiem. Y śpię sobie
absolutnie spokojnie.
>> Jeżeli mielibyśmy to powiedzieć, a
ostatnio zauważyłem w internecie, że
trzeba mówić każde słowo strasznie
dosłownie, bo inaczej jest straszny
hejt. Więc jeżeli mielibyśmy powiedzieć,
że jest szansa na przykład, że stracimy
100% na nieruchomości, to musi bomba
spaść na nieruchomość. To się może
wydarzyć tak, że zostanie zbombardowana.
Teoretycznie no na giełdzie też nam mogą
pieniądze wyparować o 100%, tak? No bo w
teorii kasuje guzik i nie ma,
>> ale to się nie dzieje. jak bomby nie
latają nam na na nieruchomość, jak nie
ma wojny, tak jakby to S&P 500 nie spada
do zera, więc teoretycznie opcja jest,
ale no jakby historycznie
do tej pory to S&P 500 rosło około tam
10 11% o tyle co jest wydrukowanych
pieniędzy na świecie i wydaje mi się, że
też
dlatego się zwiększa według tych badań
Black Rocka, tak że że coraz więcej
będzie tych planów inwestycyjnych
upartych o ETFY i tak dalej, bo inflacja
zaczęła być realna. problemem. Ja
robiłem ostatnio taki odcinek o
inflacji, to przez tam od 2000 któregoś
roku do praktycznie do covidu, do 2020
roku temat inflacji był tak delikatny,
że nikt o nim nie mówił i za bardzo nie
było wpływu. Oczywiście jak się cofniesz
10 lat wcześniej i Big Mac kosztował 2
zł, potem kosztuje ctery, to to widać,
ale tak, żeby z roku na rok trzeba było
zapłacić za okna czy za coś 20, 30%
więcej, to nie było takich rzeczy. I to
się zaczęło dziać teraz. I teraz jeżeli
ktoś nawet mało zarabia i cokolwiek
oszczędza i nie ma nieruchomości,
kredytu, no bo kredyt hipoteczny też
pomaga w walce z inflacją i trzyma po
prostu tą gotówkę na koncie, no to on co
roku te pieniądze po prostu są zjadane w
takim tempie, że jeżeli nic z tym nie
zrobi, to po prostu traci. A jeżeli kupi
jakikolwiek najpewniejszy ETF, jaki jest
na świecie i wyjdzie nawet na tym na
zero, to po prostu nie traci swoich
pieniędzy. Więc ludzie są zmuszani do
tego teraz, żeby to robić. Plus jest
coraz więcej firm, które to umożliwiają,
więc to naturalnie stanie się, myślę,
drugim sportem narodowym niedługo u nas
też, bo, bo inflacja nas zabije, nie?
>> Mi się też tak wydaje. Ja mówię o tym
głośno. Uważam, że w najbliższym czasie
inwestowanie stanie się tak, może, może
nawet zastąpi jako sport narodowy
nieruchomości w Polsce w głównej mierze,
dlatego że nie mamy wyjścia. Jesteśmy
narodem, który się bogaci. Tak, 20
największa
ekonomia świata, ale nie oszczędzamy,
nie inwestujemy, mamy coraz większą lukę
emerytalną. Mamy też coraz większą
świadomość tego, że że warto inwestować.
Takich rozmów jest coraz więcej,
narzędzi też jest coraz więcej, czyli
tanich, przejrzystych funduszy, w
których można inwestować długoterminowo.
Także myślę, że w najbliższym czasie
będzie to się bardzo mocno zmieniało.
>> Coś na koniec jeszcze chciałbyś dodać,
czy powiedzieliśmy wszystko? Jedyną
rzeczą, którą mogę doć na koniec, jeżeli
ktoś w tej chwili jeszcze nie inwestuje,
nie oszczędza, albo ktoś myślał o
inwestowaniu, ja zachęcił, zachęcałbym
każdego do tego, żeby zacząć chociażby
dzisiaj. Jeżeli nie dzisiaj, to jutro
otworzyć rachunek brokerski
czy w Trade Republic, w którym pracuję,
ale równie dobrze u innego brokera lub w
innym banku, gdzie znajdziemy produkty,
które nam odpowiadają i zacząć
inwestować jak najszybciej, a najlepiej
zacząć inwestować regularnie,
automatycznie,
zacząć nawet od niewielkich sum, wybrać
bardzo takie
dobrze zdywersyfikow szerokie
instrumenty finansowe, ale zacząć
inwestować jak najszybciej.
>> Ja to tylko potwierdzę
i skwituje to tak, że ja kiedy
dowiedziałem się o ETFA, o jakby
przekonałem się do akcji i tak dalej,
jak założyłem pierwsze konto i
przeszedłem chociaż przez panel swojego
brokera i przeszedłem całą rejestrację i
zobaczyłem, że to nie jest tak, że
klikasz i to się od razu kupuje, tylko
czasami trzeba poczekać. To nie jest
tak, że klikasz się od razu sprzedaje w
grze komputerowej, nie jakiejś, że masz
zasoby i sobie klikasz, wymieniasz i to
wszystko jest w sekundę, tylko to jakiś
okres trwa, tak? Jest jakaś wartość,
gdzie musisz uzbierać na przykład 500 €
żeby kupić jednego TFA w innych
produktach, może nie i tak dalej. Jak
mówisz o tych planach cząstkowym, tym
inwestowaniu, że nie trzeba kupić
całości. Jak się to zrozumie, to
nabieramy takiego, to tak jakbyśmy
otworzyli kurtynę i zobaczyli ten cały
strach, który tam jest i mamy coraz
więcej odpowiedzi na na coraz więcej
pytań, które mieliśmy z tą głowy,
dlaczego tego nie robić. I teraz to nie
jest tak, że ja namawiam wszystkich do
inwestowania pieniędzy na giełdzie, bo
oczywiście te pieniądze można stracić,
tak jak w nieruchomościach, tak i
wychodząc na dwór, na ulicę można
samochód potrącić, wszystko się może
wydarzyć, ale warto sobie gdzieś
uświadomić, że jednak nieruchomości
stają się za drogie,
za bardzo niedostępne, demografia nam
spada, więc więc tych chętnych na
nieruchomości będzie coraz mniej,
szczególnie w miastach powiatowych, a
nie w tych wojewódzkich. I gdzieś jeżeli
no mamy własny biznes albo możemy lepiej
zarabiać na etacie albo mamy
nieruchomości albo mamy giełdę to jest
tak proste jak to tak więc warto się
tego po prostu nauczyć zobaczyć
>> i nawet po prostu spojrzeć jak się po
tym poruszać i jak to naprawdę wygląda i
i sobie potrzymać jakąkolwiek kwotę
przez jakiś czas i zobaczyć co się z tym
dzieje nie
super dziękuję ci bardzo. Dziękuję wam
bardzo.
>> Do usłyszenia w kolejnym odcinku.
Pozdrawiam. Cześć. M.
Ask follow-up questions or revisit key timestamps.
Rozmowa porusza kluczowe różnice w systemach bankowych i inwestycyjnych między Polską a krajami Europy Zachodniej i USA. Podkreślono wyższe oprocentowanie kredytów hipotecznych i mniejsze zyski z lokat w Polsce w porównaniu do stabilniejszych ofert za granicą. Głównym źródłem dochodów banków w Polsce jest marża odsetkowa, a niska konkurencja i postrzegana misja banków przyczyniają się do gorszej sytuacji klientów. Omówiono rosnącą rolę fintechów w digitalizacji bankowości i ich przewagę w prostocie oraz niższych kosztach. Przedstawiono kontrastujące systemy emerytalne: polski "pay-as-you-go" versus kapitałowy oparty na inwestycjach w Wielkiej Brytanii i USA. Polska wypada słabo w statystykach oszczędzania i inwestowania, będąc jednym z najmniej aktywnych narodów w UE. Szczególną uwagę poświęcono funduszom ETF jako efektywnemu i rosnącemu instrumentowi inwestycyjnemu, podkreślając jego zalety w kontekście walki z inflacją i niskich kosztów, oraz zachęcano do jak najszybszego rozpoczęcia inwestowania, nawet od małych kwot.
Videos recently processed by our community